Właśnie wróciłam od endokrynolog, dzisiaj była tak milutka że szok... zrobiła USG tarczycy i wszystko okej, nie ma zmian ani nadczynności ani niedoczynności. Zostawiła 25mg euthyroxu, bo to tsh się podniosło samo, ft4 jednak nie jest takie złe jak mnie nastraszyła, dzidziuś ma już swoją tarczyce więc i tak to już teraz nie jest tak istotne

mam przyjmować tylko jod i kontrola wyników za 3tyg. Więc nie wiem po co rozmawiała ze mną w taki sposób ostatnio
wracając uznałam, że się przejdę i chwycił mnie taki ból w pachwinie, pośladku i biodrze że myślałam, że usiądę na krawezniku i zacznę płakać... weszłam do CH trochę popuściło, zamówiłam sobie lody w Grycan ie, wygrałam kawę w zdrapce i siedzę

przeszło haha! ale to było straszne, nie wiem czy jakaś kolka, czy mała się jakoś ułożyła brzydko czy co... miewacie tak? cóż to było? ból mocne 7/10!