Perelandra -mnie też ciężko się stosowac do tej cholernej diety;| i rpzyznam szczerze, ze mnie szlag jaśnisty trafia, bo wolę się najeść raz , a porządnie... a tak przy tych regularnych posilkach co 2 godz jestem niedojedzona i podjadam.
Po za tym wkuuuuuuuuuurza mnie fakt, ze ten zakichany glukometr np po obiedzie pokaze mi 122, a doslownie minute pozniej 115, albo 108!!! no przeciez to jednak różnica, tak?
Czuję się gorzej niz jakbym miala jesc normalnie.
Podczas nauki diety doktorka mnie"straszyła" (bo straszy!), ze pierogów ruskich zero! bo tak mi skoczy cukier, ze hoho... zjadłam dziś 6-7 pierogów... po pół godz skubnełam jednego..a po godzinie mialam wynik 109. a to i mąka i ziemniaki i tłuszcz i bla bla..
Gubię się powoli. Nerwy podnoszą tez podobno cukier, a ja znerwicowana chodze jak nie wiem;o w ciągu tygodnia zuzylam cale pudełko pasków (50 szt!)... bo nie mogłam pojąć jak to mozliwe ze w minute wynik zmienia się o 10,15..
no to się wygadałam. jak typowa baba... eee.jestem babą w koncu

wywale ten glukometr w kąt normalnie.
--------------------
normalnie kupiłabym 3 koszule do szpitala, gdybym nie miala pewności co do otrzymania w szpitalu jednej do porodu. Pewnosc jednak mam,z e takową otrzymam więc zakupiłam sobie dwie
