Ja również miałam kilka zabawnych sytuacji w czasie porodu
Gdy przyprowadzono mnie na sale porodową byłam sama,więc poprosiłam położną" o możliwość zejścia z łoża " aby ulżyć sobie w czasie skurczów.W wywiadzie z położną na pytanie czy to ma być poród rodzinny odparłam - "mąż a pocoma to wszystko oglądać? a tak w ogóle muszę go obudzić do pracy ":-)
Moja położna natomiast poszła na odpoczynek do swojego kantorka, który znajdował się na sali, po godzinie wyszła z radością oznajmić mi że WIE kiedy ja mam skurcze, mówi - '" wtedy pani szybciej chodzi jak są skurcze obrazu wiadomo kiedy " rozbawiła mnie strasznie tym tekstem, że jest taka spostrzegawcza:-) no i oczywiście poszła dalej odpoczywać przekonana że jeszcze ma duuuużo czasu, że jeszcze ze 2 zmiany tak się będę męczyć, bo ona musi rano jechać do Krakowa i musi odpocząć.
W mędzyczaasie wykonałam telefon do męża, który odebrał dopiero za 3 razem (był środek nicy),myślał że budze go do pracy i tylko burknął do telefonu -" co chcesz?" , gdy powiedziałam mu co się dzieje, oczeźwiał nagle i zdenerwowany mówi - "tylko spokojnie kochanie , nie denerwuj się"potem zadzwonił do mnie już po wszystkom i mówi"- i co co się dzieję?- odparłam już po wzyskom , mąż na to - jak to już , co już??"
Oczywiśie moja położna odebrała w połowie mój poród, bo gdy przszłą ranna zmiana to wszystko miało się ku końcowi. Biedna taka niewypoczęta pojechała w świat


