Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij
u mnie również obumarła w 8 tyg a dowiedziałam się na kontrolnej wizycie I to byłby l11 tc....takze Ok 3 tyg tak chodziłam...Ja zażądałam łyżeczkowania.
Nie zmienia to faktu, że przed łyżeczkowaniem podają tabletki, dzięki którym nie muszą mechanicznie otwierać szyjki.
Żadnych skurczy porodowych nie było. Tabletki podane pomiędzy 13 a 14 i o 23:30 poszłam na zabieg. Zazwyczaj działają szybciej, moja szyjka była wyjątkowo silna. Tym lepiej dla mnie, że miałam tabletki, w innym wypadku mogłaby ulec uszkodzeniu i pozbawić mnie szans na donoszenie ciąży.
W momencie kiedy szyjka się otworzyła i pojawiła się krew od razu poszłam na, zabieg.
Martwą ciążę nosiłam prawie 2 tygodnie. Nie miałam żadnych objawów poronienia.
trzymaj sieDziękuję wam
to Cię zaskoczę, mnie nikt nie usypiał, niby dostałam znieczulenie, ale czułam wszystko. Miałam najpierw tabletki, ale nie oczyściło się wszystko i miałam zabieg. Bol nie był aż tak straszny, pewnie kwesta progu bólu, na pewno nie za to typowe bóle jak przy porodzie, o to się nie martw. Boli jak mocna miesiączka. Jezeli to pierwsza ciąża i nigdy nie rodziłaś, lekarze wola najpierw tabletki żeby szyjka sama się otwarła.Jak dadzą tabletki to będa skurcze porodowe. I druga rzecz ja w szpitalu nie wytrzymam a zabieg trwa 10 min i usypiają.
Ja nie mialam podanych żadnych tabletek, od razu zrobili zabieg i totalnie nic nie bolało.Nie zmienia to faktu, że przed łyżeczkowaniem podają tabletki, dzięki którym nie muszą mechanicznie otwierać szyjki.
Ja nie mialam podanych żadnych tabletek, od razu zrobili zabieg i totalnie nic nie bolało.
Mi podali pierwszą porcję leków w poniedziałek ok 10:00 a krwawić zaczęłam dopiero we wtorek ok 20:00, także moja szyjka jeszcze bardziej oporna. Najgorsze, że trzeba bylo być na czczoJa zażądałam łyżeczkowania.
Nie zmienia to faktu, że przed łyżeczkowaniem podają tabletki, dzięki którym nie muszą mechanicznie otwierać szyjki.
Żadnych skurczy porodowych nie było. Tabletki podane pomiędzy 13 a 14 i o 23:30 poszłam na zabieg. Zazwyczaj działają szybciej, moja szyjka była wyjątkowo silna. Tym lepiej dla mnie, że miałam tabletki, w innym wypadku mogłaby ulec uszkodzeniu i pozbawić mnie szans na donoszenie ciąży.
W momencie kiedy szyjka się otworzyła i pojawiła się krew od razu poszłam na, zabieg.
Martwą ciążę nosiłam prawie 2 tygodnie. Nie miałam żadnych objawów poronienia.
Dlatego mówię, że są różne opcje. Ja wolałam obejść się bez bóluMożliwe.
Ja mówię tylko o tym o czym informowała mnie najpierw moja pani ginekolog, a później ginekologa wykonujący zabieg
Dlatego mówię, że są różne opcje. Ja wolałam obejść się bez bólu