reklama

przedszkolne sprawy

Witajcie. Jestem mamą 3 letniego Kacpra i chętnie do Was dołączę:-)
Mój Kacper chodzi do pzedszkola od marca i nie miał kłopotów, żeby zostawać. Zaczynaliśmy od tego że spędzał tylko 1godz. w prazedszkolu i stopniowo to wydłużaliśmy. Bałam się jak będzie z leżakowaniem bo nie spał w dzie sle o dziwo dał radę:-D.
Od wczoraj chodzi do nowej grupy i jest nowa Pani. Mam nadzieję, że nie odwidzi mu się bo jednak zdążyl się zaprzyjażnić z chłopcami z poprzedniej grupy i do Pani też był przywyczajony. A Ci poszli o grupę wyżej.
Trzymam kciuki za Wasze dzieciaczki
 
reklama
Witam.Vanesska w przedszkolu,nie bylo placzu choc na sali jeden wielki ryk innych dzieci ,no ale coz musza sie przyzwyczaic dzieciaczki.Dowiedzialam sie ze moja cora skacze sobie po stołach,biega bez kapci i ogolnie jest łobuzica.A coz ja na to poradze? Musza sobie same radzic z tymi dziecmi....mi w domu nie skacze po stołach,przupuszczam ze zobaczyla ze ktos wszedl i ona to powtorzyla.Dzis ide po nia o 12ej...
 
U nas dzisiaj było lepiej niż wczoraj. Staś nie płakał chociaż nie wykazywał większego entuzjazmu, ale wziął sobie pluszowego pieska do przedszkola i powiedziałam mu, że jak będzie mu smutno to niech się do niego przytula. Zapłakał trochę w momencie wejścia do sali jak go przejęła pani. Było już 2 chłopców którzy mocno płakali. Ja się szybciutko pożegnałam i wyszła, ale moja koleżanka jeszcze się wróciła i mówi, że Staś już nie płakał.

Co do wczorajszego dnia to pani mi opowiadała, że Staś do godziny 11 stał koło drzwi :szok::szok: dopiero po 11 zaczął odważniej iść na salę. Śniadania nie zjadł, drugie danie trochę pojadł i nawet spał na leżakowaniu. Chyba z tego całego żalu zasnął. A jak poszłam po niego to jadł jeszcze zupę. Ale jaki był szczęśliwy jak mnie zobaczył.

Ciekawe jak mu minie dzisiaj dzień.

Myślę jednak, że z dnia na dzień będzie lepiej, nawet pani mówiła do mnie, że trzeba mu dać kilka dni. Najgorsze jest to, że on lubi sobie rano pospać i muszę go budzić to też ma wpływ na jego zachowanie. Ale dzisiaj już jestem bardziej optymistycznie nastawiona.
 
u nas rano totalna niechęć do wstawania, a co za tym do przedszkola;-) ale jakos udało mi się zwlec dziecko z łożka, ubrać, nakarmić i odprowadzic. oczywiście seria pytań, czy będę stała pod drzwiami i go pilnowała.. weszłam na salę - ryk nieziemski. wczoraj to była cisza. nie płakało czworo dzieci:baffled: na szczęście wśród nich córka mojej koleżanki, przyjaciółka Maćka, zajęli się układankami. potem przyszedł b. spokojny chłopczyk, zachęciłam ich do zabawy i gdy wychodziłam już na mnie nikt nie zwracał uwagi:-D ciekawe tylko, jak jest teraz.. o 12.00 idę po syna.
 
U nas jest problem z rozstawaniem się z mamą, w przedszkolu jest ok.

Wczoraj jak ja go zaprowadziłam to była rozpacz, ale pani mi potem powiedziała, że jak się uspokoił to się ładnie bawił. A do mnie powiedział, że było fajnie i że będzie chodził. Byłam pod wrażeniem umiejętności pań, bo o 11 jak przyszłam to żadne dziecko nie płakało i wszystkie się bawiły jakby chodziły tam miesiące a nie był to ich pierwszy dzień (u nas nie było adaptacyjnych dni).

Dziś zaprowadzał tatuś i płacz był w domu w momencie rozstania ze mną :baffled:, w przedszkolu było ok, bez problemu został jak tatuś zaprowadzał.
Teraz musimy coś wymyśleć :sorry2:, chyba zacznę poranny jogging uprawiać, żeby rano mnie w domku nie było.
Ale docelowo i tak ja muszę zaprowadzać, bo takie mamy godziny pracy, w tym tygodniu mąż zmienił a ja mam urlop, żeby po obiadku odbierać, ale od przyszłego tygodnia muszę wrócić do pracy.
 
Wogóle to powiem wam, że po doświadczeniach z prywatnym przedszkolem jestem na razie mega zadowolona z tego państwowego.
Panie są naprawdę miłe i dobrze przygotowane do pracy z dziećmi. Widziałam, że jak jakieś dziecko kwiliło jak przyszliśmy to panie od razu reagowały.
Warunki socjalne sporo lepsze. Każda sala ma swoją łazienkę i z każdej jest wyjście do ogródka, w tej naszej sali jest też wejście do pokoju do leżakowania.
Zabawek jest w porównaniu z prywatnym masa. Każde dziecko ma swoją półeczkę w szatni i swoją w łazience, panuje fajny porządek.
A moje dziecko jest w grupie biedronek a znaczek ma truskawkę :laugh2::laugh2::laugh2:.
 
Hej.
Kubuś dziś drugi dzień w przedszkolu.:tak:
Poszedł i został bez większych problemów, mam nadzieję, że tak będzie zawsze.
W kuchni na tablicy korkowej mam przywieszony plan dnia przedszkolaków, a z okna widzę przedszkolny plac zabaw.

Kubuś jest w grupie Misiaków i ma znaczek arbuza w szatni.:-D

Staramy się synka odbierać około 15.00, 15.30, zresztą prawie zawsze będzie robiła to babcia Kuby, bo ja zbyt długo pracuję.
 
Mamusie,
a czy u was obiad jest przed czy po leżakowaniu??
U nas jest przed leżakowaniem około 12.00, natomiast po leżakowaniu około 14.30 jest podwieczorek.

Kaderko,
Kuba też lubi rano pospać, ale kiedy położę go wcześniej wieczorem,
rano wcześniej wstanie i nie ma problemu z budzeniem.
 
Ostatnia edycja:
U nas też przed leżakowaniem obiad, po leżakowaniu podwieczorek.
Ja w tym tygodniu odbieram po obiadku, ale od przyszłego tygodnia będzie musiał zostawać dłużej.
Niestety nie mamy babci, cioci a na dodatkową nianię nas nie stać (zresztą jeszcze kolejna adaptacja do obcej osoby) - więc mały będzie musiał być w przedszkolu do 16.30 bo ze wzgledu na dojazdy (kochana zakorkowana Wawa :wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:) to wcześniej nie wyrobimy go odebrać.
 
reklama
Nie jest tak źle Jagoda.
Niektóre dzieciaczki siedzą w przedszkolu od 6.00 do 17.00.
Ja też tak siedziałam, od bladego rana do końca.
Prawie zawsze mnie ostatnią odbierali.:crazy::wściekła/y:
Ale co zrobić, takie życie.

Bawią się i czas im leci.
Tym naszym dużym przedszkolakom.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry