kasia_s
marzec 2008/grudzień 2012
Dzięki Kasiu_s! :-) Mam nadzieję, że będziecie mieli z Mężusiem równie miłe przeżycia i wspomnienia jak my - tego Wam szczerze życzę!
serdeczne dzięki :-)
Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Dzięki Kasiu_s! :-) Mam nadzieję, że będziecie mieli z Mężusiem równie miłe przeżycia i wspomnienia jak my - tego Wam szczerze życzę!

poleciałam szybko do łazienki ale tam wody nie ciekły mimowolnie tylko tak jakbym siusiała 
nie wiedziałam co się dzieje ale nigdy nie zmoczyłam się do łóżka
nie chciałam budzić jeszcze męża żeby go nie stresowac bo nie sądziłam żeby to sie zaczynało choc w duchu pytałam siebie "czyzby to już
"
no to zwatpiłam ale nic mu jeszcze nie mówiłam. K wyszedł do pracy a ja za chwilke znowu czuję ze cos ze mnie leci , w łazience okazało sie że jakieś strzępy krwi lecą też ze mnie, no to ze strachem za telefon do K czy mam juz jechać do szpitala czy nie bo sama nie wiem co robić
a on na to "no to mnie zaskoczyłaś", sam nie wiedział co robić chciał wracać do domu więc ja na to żeby jechał do pracy a ja jeszcze poczekam troszkę (K pracuje blisko szpitala) a jakby co to będe dzwonić.Musiałam jeszcze obiecać że pojade taksówką a nie sama samochodem
ponieważ wciąż ze mnie ciekło co jakiś czas pojechałam do szpitala gdzie położna potwierdziła że to raczej wody
ok 10 podłączyli mi oksytocynę i rozwarcie było na 2 cm (jak przyjechałam na 1 cm)
jak mnie mój gin zobaczył to się zdziwił bo dzień wczesniej byłam u niego, jego asystentka/położna tez zaraz do mnie przyszła więc było mi nie powiem bardzo miło
w miedzy czasie oczywiście dzwoniłam do K powiedziałam że jadę i że zadzwonie po niego jak będzie rzeczywiscie się zaczynać żeby się nie stresowała znowu jak przy pierwszym wywoływaniu
cały czas przychodziła połozna dopytywac ja się czuję czy chce zmienić pozycję, przyniosła mi piłkę co mi bardzo ulzyło ale nie na długo bo zaczynały się bolesne skurcze (ok11 zaczał się I etap porodu) zapytałam czy moge chodzić - więc podłączona pod ktg na tyle ile pozwalał kabel chodziłam przysiadałam na łóżku ale na piłce już nie mogłam bo była zbyt nisko na podłodze
w końcu zapytała czy chce może znieczulenie a ja się bałam że to spowolni wszystko czego nie chciałam więc podziękowałam i powiedziłąm że jeszcze poczekam - przyszedł mój gin i stwierdził że to wpłynie pozytywnie na szyjkę i przebieg porodu więc się jednak zgodziłam
podali mi dolargan - nie czułam się dziwnie tylko kiepsko widziałam literki na smsie 
w tym czasie lekarz chciał mi jeszcze jakieś znieczulenie chyba dać ale jak mnie zbadał to rozwarcie było juz na 7 cm wiec stwierdził ze zaraz się zacznie
wkrótce K przyjechał:-) no i jak mnie zobaczył to mu łzy pociekły że tak cierpię :-( musiłam go uspokoić bo chciał opieprzyć wszytskich dlaczego nic nie robią



później juz szybki poród łożyska :-)






. Położyli mi ją na brzuchu a ja się popłakałam ze szczęścia.Później ją zabrali do badań a mnie szył lekarz.Zuzia miała 10 punktów w skali Apgar
Na koniec tylko przystawiłam ją do piersi i poszliśmy spać po takim wysiłku.