Libby pakuj się do domku spokojnie
Maja wstała więc zaraz zmykam obiad jej uszykować-takie grubsze jedzenie,powoli ale nam idzie

)
to wam napiszę moją własną metodę na smoka-naczytałam się w necie wiele na ten temat i najbardziej spodobała mi się opcja z odcięciem kawałka smoka i tłumaczeniem dziecku,że się zepsuł-ja powiedziałam,że kotek odgryzł (Daniel pokrzyczał chwilę na kotka

)-usiadłam też przed całym tym procesem i pomyślałam, czym jest smoczek w życiu mojego dziecka, w końcu mu towarzyszy od narodzin- i uznałam że to ktoś na kształt najlepszego przyjaciela...więc jak ja bym się czuła po jego utracie????zapewne paskudnie-nastawiłam się więc na czarną rozpacz mojego dziecka i próbowałam się wczuć w tą sytuację-dzień 1 najpaskudniejszy-mały nie chciał zasnąć w ciągu dnia i nie spał, mało jadł-wieczorem padł zmęczony, dzień2 powtórka, dzień 3 -pomarudził i zasnął sam w łóżeczku, więcej już jadł-niestety ja już padałam ze zmęczenia i mówie do męża 'a może kup smoczek,co?' na to mój mężasty 'daliśmy tyle rady ,to wytrwamy

' dzień 4-wszystko jak ręką odjął-Daniel zaakceptował nowy stan rzeczy!!!
z butelką było łatwiej-miał 1,5 roku jak zaczęłam stopniowo zamiast butelki wprowadzać mu normalne posiłki-zostało potem karmienie na noc-nauczyłam się dawać mu syte i lekkie dla brzuszka kolacje i się udało-szczegół,że butelki trzymałam jeszcze miesiąc w szafce-bo się martwiłam,że mały będzie za nimi płakać-o i jeszcze do picia soków kupiliśmy mu wtedy fajny bidon zamiast butli

-mąż po miesiącu zlitował się nad butelkami i wyniósł je do kosza
dużo zależy od konsekwencji dorosłego-dzieci chcą by nimi sterować-to stwarza im poczucie bezpieczeństwa-bo to mama i tata decydują i zawsze są obok niego-nawet jeśli musi niektóre momenty przepłakać
to tyle,mykamy na obiadek