no niby rozumiem, ze trzeba poczekac na Zosie, zeby uznac czy warta Remika ale jak mozesz podejrzewać, że z tak zacnej matki ;-)

wyjdzie cos innego


;-)
co do roznic kulturowych i zycia w takim dziwnym miedzynarodowym miescie, to ma to swoje wady i zalety. Ja zawsze bylam bardzo tolerancyjna a potem.. przeprowadzilismy sie tu i powoli robi sie ze mnie rasowa rasistka. Powiem tak.. nigdy nie widzialam tu bijacych sie na ulicy, klocacych sie, dzgajacych nozami bialych ludzi i azjatow. Rzadko tez sa to murzyni. Wiekszosc to Rumuni, Kosowarzy, Serbowie, polnocna Afryka i bliski wschod czyli tzw brudny kolor skory (ni to bialy, ni to czarny, taki hmm brudny - i nie chodzi mi o to, zbey kogos obrazic tylko takie slowo najbardziej pasuje w mojej glowie). Na naszej ulicy radiowzoy policyjne srednio raz w tygodniu interweniuja, bo bojka, bo klotnia, bo pijackie halasy. I to zawsze sa te same nacje. Pomijam Hiszpanow, Portugalczykow i Pd Ameryke, bo oni sa glosni z natury.
Inna sprawa, ze Genewa sama sobie taki problem stworzyla. Przyjeli mase imigrantow w czasach wojen i zamieszek np. z Kosowa, z czasow wojny serbsko-chorwackiej itp. To sie dzialo przez lata. Dostali wszyscy prawo pobytu, super zasilki od kantonu ale brak prawa do pracy (z malymi wyjatkami), co rodzi patologie, bo sie ludzi e po prostu nudza calymi dniami, frustruja, wiec pija, kradna, niszcza... Mieszkancy Genewy buntuja sie coraz bardziej, bo zrobilo sie tu naprawde niebezpiecznie: latwo zarobic nozem w zebra (ja po 22 z domu bym nie wyszla - mieszkamy raczej w centrum i masa dziwnych typow w nocy wylazi), mnostwo dealerow, nie mamy znajomych, ktorym by sie do mieszkania nie wlamali. Mi szybe w samochodzie wybili, kolezance ktos podpalil samochod i okazuje sie za kazdym razem, ze to nie jednorazowy przypadek tylko norma w miescie.
Dlatego teraz jak m ma niepewnie w prac i zaczal szukac po calej szwajcarii, to az mi sie milo robi na mysl o przeprowadzce do niemieckiej czesci, nawet do jakiegos malego miasteczka

pensje takie same, mieszkania 3 razy tansze, zycie spokojne, duzo mniej wandali... tylko szkoda, ze po niemiecku mowia

ale co to dla mnie?
co do wychowywania dzieci, to nasi dzieciaci znajomi tu to glownie Polacy i Hiszpanie. U Hiszpanow bulwersuje mnie przekuwanie dzieciom uszu jak sa jeszcze noworodkami (i chlopcy i dziewczynki), zabieranie do knajp wieczorami (i wielkie zdziwienie, ze dzieci placza i sa niegrzeczne - no kuzwa jest 22, glosno, duszno...) i jakis taki generalny luz, brak zasad... wiekszosz Hiszpanow dzieciatych, ktorych odwiedzialismy w domach nadaje sie na material dla superniani :-)
ale to tylko moja subiektywna opinia. znam tez Polakow, ktorzy podobnie wychowuja dzieci. Potem sie dziwia, ze wyrasta im w domu roszczeniowy krzykacz ale kto wie - moze to wcale nie ma zwiazku?
a ci Czesi, u ktorych bylismy wczoraj to kompletnie inna bajka. Ja ich po prostu nie lubie, bo zadnej chemii miedzy nami nie ma. Tacy sa strasznie nieporzadni. Koles taki typ, co mysli, ze wystarczy miec odpowiednie metki na ubraniach i juz jest dobrze tylko ani tego zlaozyc nie umie, ani dobrac jednego do drugiego i i tak wyglada jak taki stereotyp bidaka ze wschodniej europy. ona podobnie - strasznie mila dziewczyna ale jakas taka niezadbana. I ja wiem, ze nie mozna ludzi po wygladzie oceniac ale sie bede upierac, ze to cos mowi o czlowieku jesli nie dba o siebie i wyglada jakby wlosow nie myl od 2 dni...

to takie jest tez przykre, ze istnieja ludzie, ktorzy maja pieniadze i je marnuja, bo nie maja zadnego poczucia estetyki (i nie chodzi mi o to, ze nie maja takiego gustu jak ja, bnie o gust tu chodzi tylko o to, ze widac, ze wszystko jest z przypadku i byle jakie).
no nic. rozpisalam sie koszmarnie.
sorki
buzi!
a... jeszcze tylko mialam powiedziec, ze jesli chodzi o polityke prorodzinna krajow skandywnawskich a Polski, to nie ma co porownywac. PL za biedna jest i podejscie te zinne. w skandynawii, z tego co pamietam, sa wysokie podatki, a w Polsce przy relatywnie niewysokich podatkach ludzie tylko kombinuja jak zrobic, zeby zaplacic jak najmniej jednoczesnie wymagajac, zeby szkoly i szpitale i przedszkola byly jak z bajki... to wymaga wielu lat gospodarczych i mentalnych zmian mooim zdaniem.