wiolu - a moze jednak IP?
asionek - ja bym chetnie wydala mniej gdyby byly tansze solidne, bardzo lekkie wozki, ktore maja wszystko, czego chce od wozka. takowych nie ma (jelsi da to podejzanej jakosci), wiec... zakladajac, ze ma sluzyc mi i Zosi/Panu 2 lata wole zainwestowac troche wiecej.
m wlasnie skonczyl swoj rekonesans kameleonowy i jest zadowolony. bedziemy go w maju szukac w ch a ja w tym tygodniu pomacam go jeszcze u kumpeli
z rodzeniem ze znieczuleniem lub bez musze uwazac co powiem jak wejde do szpitala, bo tutaj bardzo respektuja plan porodu i zyczenia pacjentki i czesto jak juz jet ostro i jednak pacjentka zmienia zdanie i chce znieczlenia, to caly oddzial stanie na glowie, ze by glaskac i przekonywac, ze jednak moze bez, bo mialo byc bez

moze powiem, ze nie wiem? :-)
olivka - dawaj dupke beda klapsy! kopnac nie moge, bo cos mi sie noga w stawie biodrowym zepsula i nie bardzo sie rusza. ja rozumiem, ze pierwszy dzien na silowni moze byc ciezki, szczegolnie jesli w okol pelno luster ale zeby tak spanikowac, no ej że! taka pewn siebie karola tak sie bedzie bala tak ulotnej sprawy jak wyglad?
mnie m zapisal swego czasu na silownie, zebym oponke z brzucha stracila i nabrala kondycji, bo jako nalogowy palacz takowej nie posiadalam. miesnie mialam tylko te, ktore pozwalaja chodzic, oddychac, jesc i sie wyprozniac. koniec. no i ide tam sobie drugi raz (za pierwszym instruktor opracowal mi program cwicze, oboje stwierdzilismy, ze na zajeciach aerobowych bym padla trupem po 10 minutach), po rowerku zaczynam zaliczac po kolei maszyny i dochodze do tej, na ktorej ciwczy sie uda (tak na siedzaco). dumna ustawiam ciezar na 20kg i dawaj. och jaka bylam zadowolona, ze na jednym urzadzeniu ustawiam co innego niz 5kg. a tu nagle na przeciwko mnie siada siwa, pomarszczona pani (moim zdaniem kolo 70), ustawia sobie maxa (chyba 80kg) i zasuwa 10 razy szybciej niz ja. nie spocila sie pzy tym nawet o milimetr (ja juz plynelam). swego czasu mocno mi to na ambicje wjechalo i nawet 3 tygodnie chodzilam regularnie ;-) a po pol roku niechodzenia w koncu karnet sprzedalam. pamietam, ze chodzila tam hiszpanka gruba jak okragle grubasy z amerykanskich filmow, ledwo sie wdrapywala na rower ale twardo powolutku, cala mokra sobie cwiczyla. wszyscy patrzyli na nia z podziwem, nie z obrzydzeniem. ja jej zazdrocilam determinacji i pewnosci siebie.
wiec kochana! lzy otrzyj, chwila slabosci jak najbardziej uprawniona ale juz wystarczy. i zadnych cyrkow z przepisywaniem Niny tylko jutro sportowe gatki na pupe i zasuwaj, chyba ze chcesz juz zawsze patrzec w lustro i byc z siebie niezadowolona. o. buziak wielgachny i czochraniec poplataniec!
cos mialam komus jeszcze i zapomnialam.
wrr.