Dziewczynki nei wiem czy wam pisałam. W zeszly czwartek mojego szwagra bliski kuzyn ( i jednocześnie mojej młodszej siostry były chłopak, my w sumie też go znamy z mężem, ma ok 28 lat) spadł z dachu i jest w ciężkim stanie. Miał w piątek operacje usunięcia bardzo dużego krwiaka bo miał pękniętą podstawę czaszki. Od tamtej pory był w śpiączce a wyniki badań były bardzo złe. Dzis się dowiedziałam że lekarze wstępni orzekli śmierć mózgową.... ponieważ chciał żeby jego organy poszły do przeszczepu, dziś mają go przewieźć do innego szpitala na dokładne badania. Jeśli się okarze ze faktycznie jest śmierć mózgowa to pobiorą organy co oznacza że on umrze. Proszę żebyście dziś potrzymały mocno kciuki bo może jeszcze nie wszystko stracone i lekarze się pomylili i jest szansa że będzie dobrze...
Przepraszam że tak smutno... ale musiałam to napisac bo nie mogę się ogarnąć po tej wiadomości....