Wyszły pyszne

;-) Już szamiemy
mama, agus- przepraszam ze to powiem - mówicie ciągle o rodzicach jakie piekło przeszli a nic że dziecko przeszło przez piekło. Sama to przeżyłam jak mając 10 lat stwierdzili u mnie chłoniaka między mózgiem a mózgowiem - nieoperacyjny bo usadowił się tak że nie było jak go podejść. Chemia, radio i decyzja o przerwaniu leczenia bo nie dawało skutku. I życie ze świadomością że zostało mi pół roku, potem rok i tak przez 5 lat a potem przed 18-stką wiadomość - idziesz pod nóż - a już żyłam normalnie - bo nikt nie powiedział że choć okres karencji jest 5 lat to po 8 czy 15 latach może to wrócić. Na szczęście to było tylko echo skrzepliny jaka mi została po chłoniaku. 30 min na stole i tego samego dnia do domu. I wiesz co - nadal nie mam 100% pewności że to wróci. Nikt z rakiem nie ma takiej pewności. Moja przyszywana ciocia teraz jest na onkologii na chemii - nawrót po 14 latach od pełnego wyleczenia. Za tą dziewczynką będzie się to ciągnęło jak koszmar - bo choć ma 8 lat to przez tą chorobę dorosła psychicznie o 10 lat - tak to niestety działa. To ona przez najbliższe lata każdego dnia będzie się budziła ze strachem, ze strachem będzie zasypiać a lekarz nie ważne jaki będzie się jej kojarzył z chorobą.
Przepraszam - nienawidzę tego tematu.
sol : nie piszemy co przeszla mala, poniewaz mysle, ze najzwyczajniej w swiecie tego nie wiemy... i nie potrafimy sobie wyobrazic, chocbysmy probowaly nie wiem jak. zawsze mozna szybko banalnie stwierdziec ' looo jezu, koszmar!" ale tak naparwde nie znamy sytuacji i nie wiemy jakie to uczucie, jak sie zachowamy, zaragujemy dopoty, dopoki nie staniemy " z nia "twarza w twarz
i mysle z episzemy o rodzicach, bo to potrafimy sobie juz o wiele lepiej wyobrazic, bo nimi jestesmy i wiemy jakie uczucia nas ogarniaja jak sie najmniejsza najbardziej niegrozna rzecz dziecku stanie ( stres, strach, stresrce prawie staje). A w takiej sytuacji to chyba kazdy jest po prostu... przerazony i pokonany. i mysli, ze konie swiata, choc czesto tak nie jest i potrzeba czasu i sily i motywacji, by walczyc.
ja osobiscie sobie nie wyobrazam co przeszlas, po prostu nie moge , nie potrafie. jedynie potrafie sobie wyobrazic co przeszli twoi rodzice. moze myslimy tak tez dlatego, bo dziecko wydaje nam sie bardziej neiswiadome, ale z tego, co piszesz tak nie jest... bo myslalas o tym, ze masz pol roku zycia...
swoja droga to lekarze, radzili zeby ci to powiedziec???? przerazajaca strategia. kto mowi DZIECKu o tym, ze umrze??????????????
Boze drogi...
Moja babcia jak trafila do szpitala z rakiem to widzieli z enic nie da sie robic, za pozno na chemie, koboeta dorosla, przezyla 72 lata, a dalej mowili zeby nie mowic, bo to juz koniec... wyrok. zabiera wszelka energie i che do zycia....
fajne to wesele mieliscie, ja lubie takie male, kameralne