reklama

Rodzące i staraczki w 2011

Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.
heeeeeeeeeelooooooooooooooooł

ponadrabiałam was i i tak zapomniałam co której napisać.
byłam w sklepie po chlebek, u mnie taki upał, że chyba oszaleję. jak ze sklepu wróciłam i weszłam do domu, na te nasze 1 piętro to myślałam że umrę- w cieniu 27stopni


nienawidzę lata siedzę teraz przy włączonym wentylatorze, bo bym chyba padła. okna pozamykałam, pozasłaniałam i siedze jak w klatce. nawet palcem mi się ruszyć nie chce, bo mi ciepło jak cholercia. nie wiem czy już to pisałam, ale nienawidzęe takiej pogody!!!!!!!!!!
 
reklama
Czesc :-)

U mnie na wykresie totalny spadek, więc moja nadzieja pękła jak bańka mydlana, złapałam dołka. Idę się zwinąć w kłębek i posmutać trochę.

Miłego dnia kochane
 
Hej,

sorbuś, chodziło mi, że mamy takie same suwaczki...

ale parno u nas, dobrze, że mam klimę w pokoju. Biedna wisieńka pewnie się męczy w samochodzie bez klimy.
mama, no jak podziwiasz dziś tą swoją kuchnię ??? a Dominikowi pewnie skóra zejdzie z tych rąk. U mnie nocka też taka sobie. Zęby znów idą i skończyło się na paracetamolu, bo nie byłoby spania.

Kinga, co ty tak wpadasz jak po ogień ?

Marylka, szejka życzę i siedzę jak na szpilkach, kiedy testujesz ? jednak w sobotę ?
 
a ja powiem tak według mnie życie stawia na naszej drodze przeszkody i sznse i to co my z nimi zrobimy jak je ominiemy i jak je wykorzystamy zalezy tylko i wyłącznie od nas samych ja pochodze z 1/2 rodziny alkocholowej i jakoś sobie radze pewnie mogło by być lepiej ale i tak uważam że nie jest najgorzej ale co tam nie ma co dyskutować trzeba poprostu wieżyć że będzie dobrze i robić wszystko zeby tak było :)

niby masz rację, ale jednak mimo wszystko środowisko w jakim się wychowujemy w duży sposób nas kształtuje a więc mając już na starcie przep***lone, traktujemy pewne sytuacje, problem i wydarzenia w taki a nie inny sposób. Mamy już jakieś predyspozycje do życia....









[/QUOTE]
 
sergenvna no to faktycznie nie fajnie masz teraz z tymi zmianami :(

Ja tak mam kochanie cały czas na tą drugą zmianę... :dry: A przedwczoraj mówię do mojego G., że mam możliwość zamienić się i chodzić na 6:00 do 14:00, ale musiałby mnie dowozić rano i po pracy odbierać (czyli tak samo jak teraz, ale wcześniej). Sęk w tym, że G. ma na 7:30 do pracy i musiałby wstawać o 5:15, żeby mnie dotransportować... Kazałam mu pomyśleć nad tym, bo męczy mnie CZEKANIE PÓŁ DNIA na to, żeby pójść do pracy :dry: I usłyszałam tylko wyrzut: "No ale pomyśl też o mnie, ja miałbym wstawać TAK WCZEŚNIE? Przecież ja już później nie zasnę nawet na tą godzinkę! A mam do pracy na 7:30!"... No myślałam że mi ręce opadną... :dry: :crazy: :wściekła/y:

I teraz już nie wiem, co robić... :no: Rozumiem go i nie chciałabym, żeby były z tego tytułu jakieś kłótnie między nami, ale naprawdę to jest TOTALNIE BEZ SENSU i ja się zwyczajnie cholernie męczę takim obrotem spraw... :sorry2::dry::-(
 
Mama dobrze, ze pojechaliśmy do tej gminy. K z linijką na mapę i okazało się, ze tam jest 6 mm co odpowiada 6m. Więc jaja by były jakbyśmy do starostwa złożyli wniosek o pozwolenie z wrysem domy na 12m. co za ofiara na to patrzyła, a niby tak się fachowcy znają. Jak to wujek K powiedział, jak sami nie zadbacie to mieć nie będziecie.

Marylka tata w domu od piątku, miał przez dni podawane 7 kroplówek (21 w sumie). Kolejna dawka za 3 tygodnie, idzie 21.06. Lekarz dał cień nadziei, na zatrzymanie, wyleczyć się nie da, ale można przedłużyć na kilka lat jak chemia zadziała. Będzie miał robione wyniki po tej co przeszedł i po następnej i zobaczymy czy są takie same czy nie.
Słaby jest, ale mama go goni, wczoraj był w mieście i rowerem zobaczyć na działce. Wiesz nawet jak zdrowego zamkniesz na miesiąc w domu i nie będzie się ruszać normalnie to opadnie z sił a co dopiero chory. Także mam ciągle nadzieję…

Tak samo na to, ze nie dostanę @... brzuch trochę czasami boli… i pić się chce (może przez upały), ale boję się myśleć, że może się udało bo się zawiodę jak będzie inaczej.

hej IWONKA :-)
Mlodam strasznie wspolczuje z powodu taty. Wiem ze to nie pocieszenie ale moj kochany wujek zyl z nowotworem prawie 15 lat. Udalo sie w pewnym stopniu zatrzymac chorobe na lata. Masz racje musi sie ruszac i trzeba zeby byl czyms zajety caly czas, otoczony kochajacymi go ludzmi.
 
pysia ja nie narzekam na ciepełko, uwielbiam je :-) ja to zmarzluch jestem i kocham lato. takze cieszę się. a i przyda się to ciepło, moze coś ta woda szybciej opadnie...
 
A u mnie to teraz tak dziko trochę... Ogólnie ok, ale męcząco trochę, bo pracuję na 2 zmianę i nie miałabym jak z tej swojej wsi do miasta dojechać, więc G. dowozi mnie o 7:00 do rodziców, tam czekam na popołudnie żeby o 14:00 zacząć pracę (mam 15min na piechotę stad), a odbiera mnie o 21:30 jak kończę i cały dzień mam rozpierniczony, bo gdybym była rano w domu, to mogłabym przynajmniej jakieś pranie albo obiad chociaż zrobić :dry: A tak niestety, ale w domu jestem gościem :sorry: :dry: Bez sensu... :dry:

A co u Ciebie, Kochana?.. :laugh2: Kurczę, aż milo na serduchu jak się człowiek dowiaduje, że ktoś o nim myśli :tak: :laugh2:


to faktycznie nieciekawie z ta zmiana:crazy:ale w koncu bedzie ranna zmiana wiec si:tak: i pewnie,ze o Tobie mysle!! [FONT=&quot]
buziakep9.gif
[/FONT]

a powiedz mi to 3 minutowe odchudzanie to tak przez tydzien potem 2,3, dni przerwy i znowu tydzien i znow przeraw i tydzien czy inaczej?? [FONT=&quot]
c024.gif
[/FONT]
[FONT=&quot]
c024.gif
[/FONT] [FONT=&quot]
c024.gif
[/FONT]
 
ja tam też wolę się pocić niż marznać :-)

mamo nie wiem czy ja będę brzuchata w marcu bo żeby były dzieci musi być sex co jest oczywistą rzeczą a u mnie nie zanosi się na to :-(
 
reklama
Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry