B
bunia87
Gość
heeeeeeeeeelooooooooooooooooł
ponadrabiałam was i i tak zapomniałam co której napisać.
byłam w sklepie po chlebek, u mnie taki upał, że chyba oszaleję. jak ze sklepu wróciłam i weszłam do domu, na te nasze 1 piętro to myślałam że umrę- w cieniu 27stopni
nienawidzę lata
siedzę teraz przy włączonym wentylatorze, bo bym chyba padła. okna pozamykałam, pozasłaniałam i siedze jak w klatce. nawet palcem mi się ruszyć nie chce, bo mi ciepło jak cholercia. nie wiem czy już to pisałam, ale nienawidzęe takiej pogody!!!!!!!!!!
ponadrabiałam was i i tak zapomniałam co której napisać.
byłam w sklepie po chlebek, u mnie taki upał, że chyba oszaleję. jak ze sklepu wróciłam i weszłam do domu, na te nasze 1 piętro to myślałam że umrę- w cieniu 27stopni
nienawidzę lata
A przedwczoraj mówię do mojego G., że mam możliwość zamienić się i chodzić na 6:00 do 14:00, ale musiałby mnie dowozić rano i po pracy odbierać (czyli tak samo jak teraz, ale wcześniej). Sęk w tym, że G. ma na 7:30 do pracy i musiałby wstawać o 5:15, żeby mnie dotransportować... Kazałam mu pomyśleć nad tym, bo męczy mnie CZEKANIE PÓŁ DNIA na to, żeby pójść do pracy

Rozumiem go i nie chciałabym, żeby były z tego tytułu jakieś kłótnie między nami, ale naprawdę to jest TOTALNIE BEZ SENSU i ja się zwyczajnie cholernie męczę takim obrotem spraw... 
Kurczę, aż milo na serduchu jak się człowiek dowiaduje, że ktoś o nim myśli