reklama

Rodzące i staraczki w 2011

Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.
AGNIESZKA- witamy ponownie:tak: MARYLA- doskonale Cie rozumiem mnie tez ostatnio naszly takie mysli-poki co caly obowiazek utrzymania spoczywa na Tomku i tez nie wiem co czsem robic moze darowac sobie to 3 dziecko,ze tak napisze chlodno:-(:zawstydzona/y:tez sie martwie jak to bedzie-po oplaceniu rachunkow,zostaje nam 2500-3000,ale jeszcze z tego zakupy spozywcze-a teraz ceny sa kosmos,z tego ubania i buty,ewentualne leki w czasie choroby,utrzymanie auta i teraz na 4 jest jako tako-latem lepiej bo rach. za gaz mniejsze bo ogrzewanie mamy gazowe,to wiecej troche zostaje a jak bedzie nas 5 to tez nie wiem jak to bedzie i czasem sie martwie czy to Tomka nie przytlacza-ta swiadomosc ze tylko On pracuje,a gdyby cos.......nie bede pisac to co wtedy..........ah-dzis chyba dzien czarnych mysli:-(:sorry::zawstydzona/y:
 
reklama
wiecie ja tak sobie mysle że mój K tak mało zarabia i wrazie gdyby mi nie wyszło czy cokolwiek to on nie jest w stanie nas utrzymać zresztą wczesniej ja tez więcej - nie wiele ale zawsze wiecej zarabiałam od niego i sie boje jak to bedzie i że ciężko coś odłożyć z tej jego marnej pensyjki i czasem mnie to złości że nawet emerytury nie będzie miał normalnej - ale nigdy mu o tym nie mówie ale właśnie przeczytałam tego bloga Tatuś w telewizorku - Okno na świat - Onet.pl Blog i stwierdziłam że dobrze że sie kochamy i jakoś to będzie, ale czasem to aż:angry: no niewiem czemu wiem głupia jestem bo nie to sie liczy, ale wiecie jak jest :( ja zawsze mówie co na swoim to na swoim a jemu sie tak podoba u moich rodziców mieszkać i chce tak do końca a ja zawsze byłam taka zosia samosia :(, masakra wkurza mnie czasem ta polska ja był w kanadzie to zarabiał 4000zł miesięcznie ale tam na mniej jak 6 m-cy sie nie opłaca jechać bo 2500 bilet :( , a my niechcemy tak zresztą ja bym wytrzymała ale on napewno nie on ledwo 3 m-ce wytrzymał a ja tam niechcem mam tu swój sklepik i wogule i tak zostaje nam nasza bida i mieszkanie u rodziców :(

jakoś tak mnie dziś znowu naszło i jeszcze ten blog i musiałam sie wygadac

Marylko dopiero teraz doczytałam...czasami tak bywa,człowiek pracuje i nie da rady odłożyć na własne mieszkanie czy na realizację swoim marzeń.
My wyjechaliśmy do Wielkiej Brytanii nie żałujemy niczego,wykorzystujemy Anglię na maksa heh i dzięki temu spełniają się nasze marzenia,lata do emerytury się liczą a przede wszystkim żyjemy na odpowiednim poziomie,lecz wiadomo nie mamy u boku najbliższej rodziny ale da się z tym żyć.

MARYLA- doskonale Cie rozumiem mnie tez ostatnio naszly takie mysli-poki co caly obowiazek utrzymania spoczywa na Tomku i tez nie wiem co czsem robic moze darowac sobie to 3 dziecko,ze tak napisze chlodno:-(:zawstydzona/y:tez sie martwie jak to bedzie-po oplaceniu rachunkow,zostaje nam 2500-3000,ale jeszcze z tego zakupy spozywcze-a teraz ceny sa kosmos,z tego ubania i buty,ewentualne leki w czasie choroby,utrzymanie auta i teraz na 4 jest jako tako-latem lepiej bo rach. za gaz mniejsze bo ogrzewanie mamy gazowe,to wiecej troche zostaje a jak bedzie nas 5 to tez nie wiem jak to bedzie i czasem sie martwie czy to Tomka nie przytlacza-ta swiadomosc ze tylko On pracuje,a gdyby cos.......nie bede pisac to co wtedy..........ah-dzis chyba dzien czarnych mysli:-(:sorry::zawstydzona/y:

mama to wy jesteście jeszcze w bardzo dobrej sytuacji,uwierz mi że znam rodziny które chciały być na Twoim miejscu,które po opłaceniu rachunków nie mają na jedzenie i pożyczają za czym ciągną się długi :-(
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
tez dopiero doczytalam i lzy mi sie pokulaly-jak rodzina jedzie razem i maz zarabia to jeszcze OK maja siebie wieczorem,ale jak jedno wyjezdza to dla mnie -osoby rodzinnej-to bylaby tragedia....mam nadzieje,ze nigdy nie bedziemy w takiej sytuacji:no::no:

AGNIESZKA-wiem i rozumiem,ze wiele rodzin ma znacznie gorzej...taki akis dzien dzis mam dolujacy-nie wiem czemu:no:jak probowalam pracowac-opisywalam Wam to wczesniej to nie zdalo egzaminu,wiec sila rzeczy narazie Tom pracuje,ja dalam rade rok popracowac bo rodzina a zwlaszcza dzieciaczki za bardzo to odczuly i tak sobie dzis mysle o tym naszym 3 szkrabie-czy czasem nie bedzie to ponad nasze sile-mysle o silach finansowych bo o nic innego sie nie martwie:-(
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
tez dopiero doczytalam i lzy mi sie pokulaly-jak rodzina jedzie razem i maz zarabia to jeszcze OK maja siebie wieczorem,ale jak jedno wyjezdza to dla mnie -osoby rodzinnej-to bylaby tragedia....mam nadzieje,ze nigdy nie bedziemy w takiej sytuacji:no::no:

Dziewczyny mój M pierwszy wyjechał do Anglii i po 4 i pół miesiąca ściągnął mnie i synka,początki były bardzo trudne,ryczeć mi się chciało lecz podniosłam głowę do góry,poduczyłam się języka a przede wszystkim zaczęłam w nas wierzyć,wierzyć w to że nam się uda i faktycznie tak było,udało nam się pozbierać ze wszystkim.Oboje podjęliśmy pracę(mój M podjął prace wcześniej oczywiście) i nie żałuję niczego,dzięki wysokim zarobkom nasze marzenia się spełniają a najważniejsze to...jesteśmy razem :tak:
 
AGNIESZKA- i to jest NAJWAZNIEJSZE-bycie razem !!!!!!!!!!!!!!!!!!!bo jak juz jest rodzina,jak jest dziecko to najwazniejsze jest wlasnie to niby banalne bycie razem-tylko sie cieszyc ,ze Wam sie udalo i zycze dalszych sukcesow:tak:
 
AGNIESZKA-wiem i rozumiem,ze wiele rodzin ma znacznie gorzej...taki akis dzien dzis mam dolujacy-nie wiem czemu:no:jak probowalam pracowac-opisywalam Wam to wczesniej to nie zdalo egzaminu,wiec sila rzeczy narazie Tom pracuje,ja dalam rade rok popracowac bo rodzina a zwlaszcza dzieciaczki za bardzo to odczuly i tak sobie dzis mysle o tym naszym 3 szkrabie-czy czasem nie bedzie to ponad nasze sile-mysle o silach finansowych bo o nic innego sie nie martwie:-(

Napiszę tak...dziecko to wydatek na pewno ale nie żyjecie najgorzej,macie mieszkanie,zdrowe dzieci,mąż dobrze zarabia a Ty będąc w domu masz czas aby poświęcić go dzieciom to także bardzooo wiele,z resztą komu Ja to mówię ;-)
Ja zawsze byłam zdania że na dziecko zawsze pieniądze się znajdą,chociażby człowiek góry by przenosił to pieniądze zdobędzie:)Więc jeżeli czujecie się na siłach to czemu nie podołać temu wyzwaniu...wszystko zależy od was kochani,głowa do góry ;-)

AGNIESZKA- i to jest NAJWAZNIEJSZE-bycie razem !!!!!!!!!!!!!!!!!!!bo jak juz jest rodzina,jak jest dziecko to najwazniejsze jest wlasnie to niby banalne bycie razem-tylko sie cieszyc ,ze Wam sie udalo i zycze dalszych sukcesow:tak:

Kochana nie dziękuję aby nie zapeszyć ;-)
Uwierz mi że nie zawsze mamy kolorowo,bo czasami jest z górki a czasami pod ale ludzie mają gorsze problemy i sobie radzą więc my też musimy stawiać wszystkiemu czoła i iść do przodu...razem oczywiście:tak:
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
tez tak mysle,ze na dziecko kaska sie znajdzie-tymbardziej,ze ja nie jestem osoba ,ktora kupuje tylko firmowe rzeczy,wiec sa rzeczy na ktorych mozna zaoszczedzis.masz racje-mamy juz swoj dom,konczymy go urzadzac,maz zarabia dosc dobrze i ja ciesze sie tym,ze moge byc z maluchami w domu-Zuze mam co prawda w przedszkolu,ale Jej nie utrzymalabym w domu-jest b.otwarta i chce do dzieci-uwielbia chodzic do przedszk.a Domis teraz spi,wiec moge z Wami wiecej pogadac-mam czas do 16.potem odbieram Zuze po 17 jest Tom i jakos te dni leca,byle do wiosny to bede bardziej optymistyczna.dobrze,ze nie wszystkie naraz mamy dola-zawsze to jedna druga wesprze:tak:dzieki Aga;-)
 
a nic nie mow-dzis jeszcze z rana wciagnelam paczka w ksztalcie serca i teraz wyrzuty mam bo tak juz sie trzymalam ze slodkim a wczoraj 2 zjadlam dzis jednego-gdyby Tom zjadl to nie bylo by tematu a On wciagnal 1 to ja dzis dokonczylam a jeszcze kolo 17 mamy znajomych-przyjechali z Londynu na tydz.i wlatuja i pewnie jeszcze cos slodkiego dzis wciagne:-(a taki mailam dobry plan,nu,nu nie ladnie:no:tak Maryli wkladalam o slodkim a sama poleglam przez te walentynkowe paczki:-(:sorry:
 
reklama
widzisz mama wam coś zostaje a mój kamil zarabia 1000 :( więc jest MASAKRA jest a czem mnie wkurz że on sie cieszy że ma prace - no pewno super ale on nie myśli żeby szukać lepsze no i z tąd mój pomysł na biznes powiedziałam sobie że sprubuje i jak sie uda to może chociaz tak sie troszke dorobimy a jak nie wyjdzie to sie poddaje i wyjeżdżamy do kanady -ale jakoś mi sie nie śpieszy i to dlatego tak przezywam jak mam gorszy dzien w biznasie

dziękuje kochane że mogłam się wygadać :)
 
Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry