oj znow sie postow nazbieralo, postaram sie odp z grubsza
mama :
po pierwsze podziwiam za wosk i nie wiem jak ty to robisz. nawet nie bol chodzi, tylko o DOKLADNOSC, ja jak kupilam plastry to mi zostawialy 1/2 wlosow a pozniej kupilam taki jakby wielki sztyft-dlugopis czy cusss firmy veet, i co ? i jajo. sama sobie ustalalam szrokosc i dlugosc niby plastra, a pozniej zle sie zdzieralo i wlosy zostawiamly, tylko niepotrzebnie sie od tego lepilam. do komsetyczki chodzic nie moge, te ktore sa pod domem robia tylko na cieplo, a ja mam problem z krazeniem... zylaki bede miala po mamie, babci itp narazie pekaja mi pojdeyncze naczynka
no ale pozstaje mi chamska maszynka i czasem motywuje sie na depilator, ale rzadko, bo nie chce, zeby mi wlosy wrastaly
zarobki i 3 cie dziecko : mama, toc czytajac cie pomyslalam, ze zwariowalas!!!!a ty taka rozsadna kobitka!!!

nie wiem co robi twoj maz, ale skoro PO OPLATACH, ktore kosztuja sporo, zostaje wam 2500, a nawet 2000 to jest super!!!! macie bardzo dobra sytuacje. wiele rodzin ma tyle lacznie pracujac we dwoch ( czasem jeszcze z tego musi zalacic za oplaty, ktore wy juz macie za soba), a ty masz przywilej siedzenia w domu i skupienia sie na wychowaniu dzieci.
znieczulenie: ja wzielam po jakis 4-5 godzinach skurczy, a porod trwal 11,5 godz. grunt to chyba nie wziac za pozno, bo po co sie meczyc skoro zaraz koncowka... ja wzielam i nie zalowalam. bo przez kilka godzin sobie odpoczelam, wrecz chwilami po âre minut robilam sobie drzemki. A pozniej mialam sile i energie na porod i po tez nie bylam padneita. skoro istanieja takie metody to czemu z nich nie korzystac, zeby sobie ulatwi sprawe. lekarz anast. jest doswiadczony i wie jaka dac doze, moje znieczuluenie zaczelo malec jakies 30-40min przed porodem i jak przyszedl moment to moglam juz normalnie przec i czuc ze rodze

i to bardzo dobrze czulam zapewniam was

przy drugim nie wiem czy wezme. z zalozenia tak, ale jesli poord drugi trzeci i kolejny trwa chwile ( zona brata rodzila w calosci 3,5 godziny...) to chyba nie ma sensu... zobacze jeszcze
walentynki: bylo super, znalazlam nianie jak maly juz spal (kolezanka z uczelni) i moglismy sobie wyjsc na kolacje

w domu tez by bylo super, ale wiem ze F. juz dlugo czekal na nasze jakies wspolne wyjscie tylko we dwojke, no to mu wczoraj zrobilam niespodzianke
ja chcialam wyjs na spacer a sobie wyobrazcie ze winda u ans znow nie dziala... szlag mnie trafia juz na nia... nie mam odwagi znosic najpierw wozka, a pozniej malego, a pozniej wnosic na dwa razy!!! tymbardziej ze jest zimno i wiatr sie zerwal i wyszlabym na gora 20-30min
bede kontrolowac winde, moze ok. 15-16 juz ebdzie naparwiona
