reklama

Rodzące i staraczki w 2011

Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.
Dziewczyny, pozwólcie, że tak zapytam z ciekawości... ;-) W jakim byłyście wieku, kiedy zaczęłyście odczuwać instynkt macierzyński? :-) Pod wpływem jakiegoś impulsu?.. ;-) A może "od zawsze" kiełkował w Waszych głowach i serduchach?... :-D

Pytam, bo ostatnio zastanawiałam się nad tym, jak posiadanie dzieci w wieku poniżej 25 lat jest obecnie postrzegane przez ludzi... Niestety, niewiele znam ludzi, którzy rozumieją i aprobują macierzyństwo Z WYBORU w takim wieku. Pomyślałam, że pewnie gdybym dziś była w ciąży i podzieliła się tą informacją z rodziną i przyjaciółmi, pewnie zdecydowana większość z nich stwierdziłaby "Ooo... Gratuluje... Taaak... Wpadliście, co?"... :wściekła/y: Dlaczego tak jak kiedyś nie do pomyślenia była panna z dzieckiem, tak obecnie nie do pomyślenia jest CHCIEĆ i MIEĆ dziecko np. w moim wieku? (mam 22 lata). :crazy: Kurcze, myślę o tym już od dłuższego czasu...

Nawet z mamą moją nie dzielę się swoimi marzeniami i planami... :-( Co prawda urodziła mnie dwa dni po swoich 19-stych urodzinach, ale pewnie i tak by nie zrozumiała moich intencji i argumentów... Zaraz by było, że "wymyślam", że "po co mi teraz dziecko", że "później było by lepiej"... :wściekła/y: :-( Ehh, nie mam w rodzinie chyba nikogo, kto by zrozumiał mnie "z całym tym moim instynktem"... :-(


Oj, wiem. To już się chyba tak przyjęło. To tak jak np ja powiedziałam jednej znajomej, że wychodzę za mąż w tym roku (23 lata mam) a ona: "tak wcześnie?"
:wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:
Jakby wiek miał co najmniej jakieś znaczenie, a przecież nie ma reguły na to kiedy będzie się tą dobrą mamą, czy w takim wieku czy później... Zresztą... jak się czuje, że to już się powinno mieć bobasa to ja żadnych przeciwskazań nie widzę, a ludzie niech sobie mówią co chcą :sorry:
Ja chcę w tym roku się postarać o dzidzię i już od chyba ponad pół roku albo i dłużej marudzę mojemu o tym jak to bardzo chciałabym mieć dzidzię :rofl2:
Muuuuusi się udać :-):-)

A Twoja mama niech mówi co chce, niech myśli co chce. Jak bedzie myśleć, że to za wcześnie to jeszcze szybciej zmieni zdanie jak zobaczy własnego wnuczka, wnuczkę
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
reklama
Oj, wiem. To już się chyba tak przyjęło. To tak jak np ja powiedziałam jednej znajomej, że wychodzę za mąż w tym roku (23 lata mam) a ona: "tak wcześnie?"
:wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:
Jakby wiek miał co najmniej jakieś znaczenie, a przecież nie ma reguły na to kiedy będzie się tą dobrą mamą, czy w takim wieku czy później... Zresztą... jak się czuje, że to już się powinno mieć bobasa to ja żadnych przeciwskazań nie widzę, a ludzie niech sobie mówią co chcą :sorry:
Ja chcę w tym roku się postarać o dzidzię i już od chyba ponad pół roku albo i dłużej marudzę mojemu o tym jak to bardzo chciałabym mieć dzidzię :rofl2:

Myślę dokładnie tak samo... Niesamowicie podnosi mi ciśnienie kiedy wszelakie życzliwe koleżanki uświadamiają mi, jaki "fatalny błąd życiowy" bym popełniła wychodząc teraz za mąż, zachodząc w ciążę... Ile to wspaniałych rzeczy by mnie ominęło, ile niezapomnianych imprez, normalnie cała młodość minie z chwilą porodu... :wściekła/y: :wściekła/y: :wściekła/y:

Ja swojemu też marudzę, że chciałabym już dziecko...
 
Myślę dokładnie tak samo... Niesamowicie podnosi mi ciśnienie kiedy wszelakie życzliwe koleżanki uświadamiają mi, jaki "fatalny błąd życiowy" bym popełniła wychodząc teraz za mąż, zachodząc w ciążę... Ile to wspaniałych rzeczy by mnie ominęło, ile niezapomnianych imprez, normalnie cała młodość minie z chwilą porodu... :wściekła/y: :wściekła/y: :wściekła/y:

Ja swojemu też marudzę, że chciałabym już dziecko...


Ja myślę jednak, że nie ma się co przejmować opinią kogokolwiek :-) W końcu to nasza decyzja jak zrobimy, a dziecko to nie jest problem tylko największe szczęście jakie tylko spotkać może kochającą się parę ;-) Ja natomiast mam tak, że mimo mojego wieku wcale nie w głowie mi wszelkie imprezy itd. jak to niektórym i chciałabym założyć własną rodzinę i cieszyć się z tego, że ułożę sobie życie po mojemu :zawstydzona/y:
No ale jednak poczekamy z bobasem do ślubu, a poooo... starania na całego :zawstydzona/y::zawstydzona/y::zawstydzona/y::zawstydzona/y:
A jak Wy planujecie?
 
pysia888, nie wątpię, że moja mama zmieniłaby zdanie, gdyby stanęła przed dzieciątkiem :tak: Ale prawda jest taka, że mam wrażenie jakby ciągle traktowała mnie jak 17 letnią dziewczynę której przyszły do głowy jakieś fanaberie... :wściekła/y: Nie wiem, jej zdanie jest dla mnie ważne, ale z drugiej strony zdaję sobie sprawe z tego, że nasze relacje mocno się zmieniły w ciągu 3 lat, kiedy cała moja rodzina najbliższa wyjechała do UK, a ja zostałam w Polsce... Dopiero niedawno się tutaj przeniosłam ze swoim lubym i musimy z mamą relacje ułożyć sobie na nowo. Problem w tym, że mimo prób mojej mamy "nie przegadasz"... A ja ciągle czuję się skrępowana jak nastolatka, nerwowa jak w gimnazjum przed wywiadówką... ;-) :-( Próbuję dążyć do układu w miarę partnerskiego w relacjach z moją mamą, ale mam wrażenie, że po każdym kroku w przód robimy trzy do tyłu... :-(:-(:-(
 
pysia888 i sergeevna- mysle ,ze te Wasze zyczliwe kolezanki to poprostu Wam zazdroszcza,ze macie swoich wybrankow,ze tez sa chetni na dziecko to poprostu je roznosi!!!!!!!kto powiedzial,ze z mezem nie mozna pojsc na imprezke czy do pubu na piwko-malzenstwo to nie koniec zycia lecz poczatek-wszystko zalezy od podejscia-a Wasze jest bardzo dobre-tak trzymac:tak::-D:tak: ja wyszlam za maz w wieku 24 lat,nie wiem czy to wczesnie czy poznio-dla mnie w sam raz i jestem z mezem prawie 7 lat po slubie a w sumie 11 lat razem i nie czuje,zeby mnie cos w zyciu ominelo:-D
 
Ostatnia edycja:
sergeevna, co do tematu odnośnie relacji z mamą to ja ze swoją chyba nigdy się nie dogadam. Mamy obydwie identyczne charakterki :wściekła/y: i każda ostrzejsza dyskusja kończy się kłótnią. Zresztą... ok, jest mooją matką ale za dużo złego mi w życiu zrobiła i ja z nią nie gadam na takie osobiste tematy jak dziecko. :-)
Dowie się jak już będę w ciąży :zawstydzona/y:

mama, masz rację małżeństwo to nie koniec świata. Najbardziej śmieszą mnie teksty znajomej typu:"jesteśmy razem 6 lat ale po co ślub? po co psuć to co jest teraz?" :szok:
No sorry ale jak ktoś uważa, że ślubu nie warto brać, bo to już nie to samo to ja wysiadam :no: i oczywiście się z tym nie zgadzam, bo jeśli obydwoje będą chcieli to jak piszesz nie ma problemu z jakimkolwiek wyjściem czy z jakąś imprezą.
Ale jak ktoś przyjął, że po ślubie faktycznie jest gorzej, "chajta" się to już faktycznie takie myślenie pozostaje i z tym już taka para chyba nic nie zrobi, bo skoro gorzej to gorzej :rofl2:
Może i troszkę zamotałam z tym pisaniem ale myslę, że rozumiecie mniej wiecej o co chodzi :rofl2:
 
PYSIA-my tu wszystkie jestesmy zamotane wiec wiemy o co chodzi:tak:;-):-D kobieti nie dajcie sie,broncie swoich racji bo to Wasze zycie i macie prawo przezyc je tak jak chcecie,tylko czesem trzeba sie lokciami przepychac,zeby dopiac swojego-ale jak jestesci pewne to warto:tak:
 
mama, a ja też jestem takiego zdania, że jeśli obydwoje się starają to i będzie równie wspaniale jak przed ślubem :-) Wiadomo, że do tego dochodzą wszelkie obowiązki i w ogóle ale z tym wszystkim można sobie dać radę...

Ja tam trzymam się tego co pisałam i będę mieć bobasa i mężulka i studia :-)
W ogóle to ostatnio jestem jakaś cały czas szczęśliwa i tylko kookam na suwaczek ile dni do naszego ślubu pozostało. Jeszcze parę rzeczy muszę dokupić i to wszystko :-)
Aj, nie mogę się doczekać. :zawstydzona/y:
 
Ja urodziłam synka jak miałam prawie 21 lat(do 21szych urodzin brakowało mi 2 miesiące i 4 dni)czyli w ciążę zaszłam mając 20 lat.Rodzice byli załamani,zszkowani jak się dowiedzieli ale to załamanie trwało może około 3,4 dni a potem zaakceptowali całą sytuację.W czasie ciąży zachowywali się super a po narodzinach wnuka ich cały świat się zmienił na lepsze oczywiście,kochają wnuka nad życie :happy:
A za mąż wyszłam jak miałam 22 lata i nie żałuję niczego:)
 
reklama
Ja urodziłam synka jak miałam prawie 21 lat(do 21szych urodzin brakowało mi 2 miesiące i 4 dni)czyli w ciążę zaszłam mając 20 lat.Rodzice byli załamani,zszkowani jak się dowiedzieli ale to załamanie trwało może około 3,4 dni a potem zaakceptowali całą sytuację.W czasie ciąży zachowywali się super a po narodzinach wnuka ich cały świat się zmienił na lepsze oczywiście,kochają wnuka nad życie :happy:
A za mąż wyszłam jak miałam 22 lata i nie żałuję niczego:)


Fajnie, fajnie :-)
Też już bym w końcu chciała być po ślubie i być w ciąży i się Wam tutaj pochwalić :zawstydzona/y:
Nie potrafię się doczekać wspólnego mieszkania razem, bliższego dojazdu do pracy i w ogóle
Agnieszka
, trzymam kciukasy aby z tą pracą nie wyszło tak jak dziś :-(
 
Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry