reklama

Rodzące i staraczki w 2011

Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.
Cześć Dziewczynki;-);-) och tyle się dzieje a mnie nie ma z Wami no i niestety raczej nie nadrobię tego ale postaram się więcej tak nie opuszczać. W tym tygodniu byłam strasznie bez czasu na BB...
Wczoraj byłam z Emi na szczepieniu i nocką dostała gorączki i noc z głowy prawie ale na szczęście w dzień już była OK...
Wiecie jaka mnie niespodzianka spotkała:-) W środę pod wieczór dzwoni ktoś do mnie, odbieram a tu kuzyn i mówi że jest w Dublinie i że wpadnie:-):-) Normalnie szok bo nie spodziewałam się takiej niespodzianki:-D:-D I tak się śmiałam że coś mnie musiało tknąć że te gołąbki robiłam:-D:-D Ok idę troszkę zorientować się o czym pisałyście przez te 2 dni:tak:
 
reklama
Nie, to ja z moim pewnie będziemy się weekendować ale żadnych wypadów z domku :-)
Na saunę to się wybierzemy gdzieś po niedzieli
A i chodzi za mną pizza i mam chętkę zrobić w niedzielę :-D to pojemy

Mój to by się ucieszył z pierogów ruskich na pewno... ;-)
Ale do pierogów to niestety muszę mieć "wenę"... ;-) Nawet nie wspominam, bo mi nie da żyć :-):tak:;-)
Aaa, wogóle... Wczoraj znowu miałam kłótnię z matką... :confused2: Ja chyba na prawdę przestanę traktować poważnie, wtajemniczać w moje plany i stale dążyć do tego, żeby zaczęła mnie traktować jak córkę, a nie jak zło konieczne... Już nie mam sił czasami do niej... :-(:no:

Cześć Dziewczynki;-);-) och tyle się dzieje a mnie nie ma z Wami no i niestety raczej nie nadrobię tego ale postaram się więcej tak nie opuszczać. W tym tygodniu byłam strasznie bez czasu na BB...
Wczoraj byłam z Emi na szczepieniu i nocką dostała gorączki i noc z głowy prawie ale na szczęście w dzień już była OK...
Wiecie jaka mnie niespodzianka spotkała:-) W środę pod wieczór dzwoni ktoś do mnie, odbieram a tu kuzyn i mówi że jest w Dublinie i że wpadnie:-):-) Normalnie szok bo nie spodziewałam się takiej niespodzianki:-D:-D I tak się śmiałam że coś mnie musiało tknąć że te gołąbki robiłam:-D:-D Ok idę troszkę zorientować się o czym pisałyście przez te 2 dni:tak:

Buziaki Misiaku :-) Kurczę, to faktycznie super sprawa z tymi odwiedzinami... :-D
Ja już się nie mogę doczekać, kiedy przyleci moja przyjaciółka. Fakt, że tylko na weekend, ale już za miesiąc :tak::laugh2:

Dziewczynki ja zmykam do wanny, wracam za 20 minutek :tak:
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Mój to by się ucieszył z pierogów ruskich na pewno... ;-)
Ale do pierogów to niestety muszę mieć "wenę"... ;-) Nawet nie wspominam, bo mi nie da żyć :-):tak:;-)
Aaa, wogóle... Wczoraj znowu miałam kłótnię z matką... :confused2: Ja chyba na prawdę przestanę traktować poważnie, wtajemniczać w moje plany i stale dążyć do tego, żeby zaczęła mnie traktować jak córkę, a nie jak zło konieczne... Już nie mam sił czasami do niej... :-(:no:


Mam dokładnie to samo :wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y: Mamuśka mnie denerwuje jak nie wiem co. Szuka byle powodów do kłótni brrr... jeszcze za mną zatęskni jak się wyprowadzę za kilka miechów:angry::angry::angry:

Cześć Dziewczynki;-);-) och tyle się dzieje a mnie nie ma z Wami no i niestety raczej nie nadrobię tego ale postaram się więcej tak nie opuszczać. W tym tygodniu byłam strasznie bez czasu na BB...
Wczoraj byłam z Emi na szczepieniu i nocką dostała gorączki i noc z głowy prawie ale na szczęście w dzień już była OK...
Wiecie jaka mnie niespodzianka spotkała:-) W środę pod wieczór dzwoni ktoś do mnie, odbieram a tu kuzyn i mówi że jest w Dublinie i że wpadnie:-):-) Normalnie szok bo nie spodziewałam się takiej niespodzianki:-D:-D I tak się śmiałam że coś mnie musiało tknąć że te gołąbki robiłam:-D:-D Ok idę troszkę zorientować się o czym pisałyście przez te 2 dni:tak:


Witaj
Super niespodziankę Ci kuzyn zrobił :-)
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Buziaki Misiaku :-) Kurczę, to faktycznie super sprawa z tymi odwiedzinami... :-D
Ja już się nie mogę doczekać, kiedy przyleci moja przyjaciółka. Fakt, że tylko na weekend, ale już za miesiąc :tak::laugh2:
No dokładnie niespodzianka była super naprawdę:-) A ja nie mogę się doczekać urlopu w Polsce:-):-) Jeszcze 2 tygodnie....
Mój to by się ucieszył z pierogów ruskich na pewno... ;-)
Ale do pierogów to niestety muszę mieć "wenę"... ;-) Nawet nie wspominam, bo mi nie da żyć :-):tak:;-)
Aaa, wogóle... Wczoraj znowu miałam kłótnię z matką... :confused2: Ja chyba na prawdę przestanę traktować poważnie, wtajemniczać w moje plany i stale dążyć do tego, żeby zaczęła mnie traktować jak córkę, a nie jak zło konieczne... Już nie mam sił czasami do niej... :-(:no:
Skąd ja to znam!!! Miałam tak samo teraz trochę więcej spokoju. Rekordowy okres zgody 2 czy 3 miesiące ale zobaczymy kiedy się zacznie znów. Jak mieszkałam w domu to było nawet spoko tak na normalnym poziomie jak to nastolatka z przewrażliwioną mamą hehe "wyprowadziłam" się z domu jak miałam 19 lat więc nie wiadomo co by było gdybym dalej mieszkała z nimi na stałe a dodam że mamy podobne charaktery więc było by gorąco. A teraz czepia się o najmniej dotyczące jej tematy. Przy weselu ile było gadki bo ona chciała inaczej jak ja:angry:Wodzireja sie zachcialo:angry::angry::angry:, teraz przy budowie bo majstra wzięliśmy swojego co T go znał a nie zięcia znajomego rodziców:angry::angry::angry:, że blacha czarna połysk a nie jakiś kolorowy mat a jak jej mówie że mat odpada bo budujemy się koło parku i drzewa i potem będzie rosło to ona nie słucha bo wie lepiej:angry::angry::angry: ona chce dobrze dla mnie a ja jej nie slucham tylko innych :angry::angry:a ja slucham tylko siebie i T razem podejmujemy decyzje w 2 a nie w 3 bo to tylko i wylacznie nasze zycie!!! :wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:Zaszłam w ciąże no to mówiła że cieszy się strasznie ale mogliśmy poczekać jeszcze że praca itd a ja jej na to że się powinna się cieszyć że nie mam już gromadki:angry::angry: że małą powinnam przywiesc do niej do PL a sama do pracy wrócić, a jak jej mówie że to nawet nie wchodzi w gre bo dziecko musi znać rodziców na reala a nie tylkoze zdjecia to się oburza a jak coś wspomnialam o 2 bo jak w domu siedze to przy jednym wychowa sie drugie to już gadka żebym się nie wygłupiała bo narazie mi jedno wystarczy:angry::angry::angry::angry::angry::angry: masakra. To tak łagodnie napisane
Uuu ale sie rozpisałam
 
No dokładnie niespodzianka była super naprawdę:-) A ja nie mogę się doczekać urlopu w Polsce:-):-) Jeszcze 2 tygodnie....

Skąd ja to znam!!! Miałam tak samo teraz trochę więcej spokoju. Rekordowy okres zgody 2 czy 3 miesiące ale zobaczymy kiedy się zacznie znów. Jak mieszkałam w domu to było nawet spoko tak na normalnym poziomie jak to nastolatka z przewrażliwioną mamą hehe "wyprowadziłam" się z domu jak miałam 19 lat więc nie wiadomo co by było gdybym dalej mieszkała z nimi na stałe a dodam że mamy podobne charaktery więc było by gorąco. A teraz czepia się o najmniej dotyczące jej tematy. Przy weselu ile było gadki bo ona chciała inaczej jak ja:angry:Wodzireja sie zachcialo:angry::angry::angry:, teraz przy budowie bo majstra wzięliśmy swojego co T go znał a nie zięcia znajomego rodziców:angry::angry::angry:, że blacha czarna połysk a nie jakiś kolorowy mat a jak jej mówie że mat odpada bo budujemy się koło parku i drzewa i potem będzie rosło to ona nie słucha bo wie lepiej:angry::angry::angry: ona chce dobrze dla mnie a ja jej nie slucham tylko innych :angry::angry:a ja slucham tylko siebie i T razem podejmujemy decyzje w 2 a nie w 3 bo to tylko i wylacznie nasze zycie!!! :wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:Zaszłam w ciąże no to mówiła że cieszy się strasznie ale mogliśmy poczekać jeszcze że praca itd a ja jej na to że się powinna się cieszyć że nie mam już gromadki:angry::angry: że małą powinnam przywiesc do niej do PL a sama do pracy wrócić, a jak jej mówie że to nawet nie wchodzi w gre bo dziecko musi znać rodziców na reala a nie tylkoze zdjecia to się oburza a jak coś wspomnialam o 2 bo jak w domu siedze to przy jednym wychowa sie drugie to już gadka żebym się nie wygłupiała bo narazie mi jedno wystarczy:angry::angry::angry::angry::angry::angry: masakra. To tak łagodnie napisane
Uuu ale sie rozpisałam


Wrrr... najgorsze jest to jak ktoś się w czyjeś życie wpieprza i to tak maksymalnie. Ja też mam niezbyt z mamuśką. Tylko chodzi i się czepia byle czego. To jej nie pasuje, a to odnośnie wesela, że 3 dania to za mało na wesele, a to, a tamto. Zwariować idzie :angry::angry::angry::angry: Dopiero coś czuję będzie po weselu komentować, że mało dań itp, bo ktoś jej nagadał jakiś głupot i to się wszystko na mnie odbija.
Nie, ja nie mogę też z nią normalnie żyć, bo jak jest dobrze to jest dobrze, a jak już zacznie szukać "szcześcia" tak ameno :angry::angry::angry::angry: a to nie na moje nerwy, bo ja sobie nie pozwolę rządzić sobą...
A ta Twoja to faktycznie ciekawa. Jak można dziecko zostawić babci, a sama sobie żyć na lajcie też bym tak nie potrafiła, ale niestety znam przypadek, gdzie dziecko wychowuje się u Babci i to Babcia tak naprawdę jest matką tego dziecka :-(:-(
Szok co się dzieje na świecie... a najlepsze, że dziecko wiadomo takie nie tęskni za matką i aż matka się raz popłakała z tego powodu, że coś tam, coś tam... dziecko nie chcialo z nią rozmawiać.

A masz rację... drugie dziecko jedno przy drugim to zawsze jakoś latwiej tym bardziej, że siedzisz w domku. Fajna taka nieduża różnica wieku ;-)
 
witam się wieczornie:-).no i już po imprezce urodzinowej mojej Ali,mogę się zrelaksować,oby tylko mi dzisiaj znów w nocy nie kaszlała:-(.mąż grzecznie pozmywał,chociaż od wczoraj tylko słuzbowo rozmawiamy,ostra kłótnia była i nie wiem kiedy nam przejdzie:wściekła/y::wściekła/y:
lovely mam nadzieję,że w następnym miesiącu ta wredota @ Cię nie nawiedzi,
mama99 a może to jednak fasolka się szykuje:tak::-D??trzymam kciuki:tak:
zapmarta fajnie,że z maluchem lepiej:tak:,tak to jest z tymi naszymi małymi bączkami
dziewczęta współczuję sytuacji w pracy,ja tez mam nieciekawie.co prawda pracę mam stałą,ale z dyrekcją na pieńku od początku,a to dlatego,że nie lubię jak ktoś ze mnie wariata robi.swoje doświadczenie i wiek juz mam,pewne sprawy można przemilczeć,ale nie wszystko...

a co do mamusiek,to ja ani ze swoją,ani z teściową pod jednym dachem nie chciałabym mieszkac teraz.moja mama bardzo dobry człowiek,ale czasem tak potrafi wkurzyć,że szok!natomiast z teściami byłam zmuszona przez rok mieszkać i nigdy więcej!!!!!
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Wrrr... najgorsze jest to jak ktoś się w czyjeś życie wpieprza i to tak maksymalnie. Ja też mam niezbyt z mamuśką. Tylko chodzi i się czepia byle czego. To jej nie pasuje, a to odnośnie wesela, że 3 dania to za mało na wesele, a to, a tamto. Zwariować idzie :angry::angry::angry::angry: Dopiero coś czuję będzie po weselu komentować, że mało dań itp, bo ktoś jej nagadał jakiś głupot i to się wszystko na mnie odbija.
Nie, ja nie mogę też z nią normalnie żyć, bo jak jest dobrze to jest dobrze, a jak już zacznie szukać "szcześcia" tak ameno :angry::angry::angry::angry: a to nie na moje nerwy, bo ja sobie nie pozwolę rządzić sobą...
A ta Twoja to faktycznie ciekawa. Jak można dziecko zostawić babci, a sama sobie żyć na lajcie też bym tak nie potrafiła, ale niestety znam przypadek, gdzie dziecko wychowuje się u Babci i to Babcia tak naprawdę jest matką tego dziecka :-(:-(
Szok co się dzieje na świecie... a najlepsze, że dziecko wiadomo takie nie tęskni za matką i aż matka się raz popłakała z tego powodu, że coś tam, coś tam... dziecko nie chcialo z nią rozmawiać.

A masz rację... drugie dziecko jedno przy drugim to zawsze jakoś latwiej tym bardziej, że siedzisz w domku. Fajna taka nieduża różnica wieku ;-)
Ehh przygotowania do wesela hehe fajna sprawa ale ile różnych możliwości na kłótnie hehe normalnie szok. Dobrze ze u mnie przygotowania trwały krótko bo rok przed sala, orkiestra, pół roku przed ksiądz pomału suknia i garnitur a 2 tygodnie przed reszta. Tak to nas nie było w PL i nie bylo gadek że to nie tak a to inaczej ale przed te 2 tygodnie można bylo nadrobić ale nie było żle. Sami robiliśmy wesele więc tylko miała pomagac a nie żadzić. Hmm chyba najgorzej było z lostą gości ale daliśmy rade. Zobaczysz dopiero sie pewnie zacznie:-D:-D Mamuska nie jest taka zla tylko straszni szybko sie wkurza przynajmniej teraz na "stare lata" i tak jak mowisz naslucha sie a poznie mowi ze to nie tak powinno byc, ze ktos tam gada ze to brzdkie ze takich sie nie robi :wściekła/y::wściekła/y:itd ale jak juz jest to zazwyczaj przyznaje mi racje ze nasz pomysl nie jest wcale taki zly:-D Ale tak to jest mam nadzieje ze ja bede bardziej wyrozumiala na srtarosc ze tak powiem. Choc pewnie bedzie mnie kusic siedzenie w oknie i podgladsc:-D:-D:-D
Zawsze chciałam krótkie odstepy miedzy dziecmi :-D teraz bedzie 1,5-2 latka jak sie uda a później może 3:-D:-D
 
Bibinka, ja co prawda męża jeszcze nie mam ale mam mamuśkę, z którą za cholerę się dogadać nie moge. Tylko myslę o tym kiedy się w końcu stąd wyprowadzę. Ona normalnie jest taka, że kiedyś nawet własne dzieci nie będą chciały do niej przyjeżdżać z rodzinami, bo wszystkich odpycha od siebie swoim zachowaniem :wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:
Nie martw się.... po kłótni kiedyś w końcu nastąpi zgoda, a godzenie się jest najlepsze :zawstydzona/y::zawstydzona/y::zawstydzona/y::zawstydzona/y:
To mówisz, że już cisza po burzy? ;-)
Ja tu zwariuję od tego siedzenia w domu - jak Boga kocham :angry::angry::angry::angry:
Poszła bym do pracy to bym się przynamniej uwolnila od tego wszystkiego, w domu połowę dnia by mnie nie bylo i gitara :rofl2:
a tu.... dalej pozostaje mi tylko czekać :-(
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
a co do mamusiek,to ja ani ze swoją,ani z teściową pod jednym dachem nie chciałabym mieszkac teraz.moja mama bardzo dobry człowiek,ale czasem tak potrafi wkurzyć,że szok!natomiast z teściami byłam zmuszona przez rok mieszkać i nigdy więcej!!!!!
Święte słowa!! Nie ma to jak u siebie na swoim. Chcesz to posprzątasz nie chcesz to nie, gdzie co położysz to tam masz i jest ekstra. My na razie tak czasami mieszkamy u rodziców ale to tak na 2-3 tygodnie wiec jest super bo każdy podniecony że jesteśmy i za czym się zdążą znudzić to nas już nie ma:-):-):-) I tak krążymy 1 noc tu 2 tam. Ale teściowa jest mniej konfliktowa niż mama ale i tak u siebie to u siebie:-)
 
reklama
Święte słowa!! Nie ma to jak u siebie na swoim. Chcesz to posprzątasz nie chcesz to nie, gdzie co położysz to tam masz i jest ekstra. My na razie tak czasami mieszkamy u rodziców ale to tak na 2-3 tygodnie wiec jest super bo każdy podniecony że jesteśmy i za czym się zdążą znudzić to nas już nie ma:-):-):-) I tak krążymy 1 noc tu 2 tam. Ale teściowa jest mniej konfliktowa niż mama ale i tak u siebie to u siebie:-)

agus, jak czytam co piszesz to jakbym słyszała/czytała swoją siostrę. Jest dosłownie tego samego zdania, bo taka jest prawda. mieszkasz z rodzicami czy teściami, nie da rady żeby się nie wpieprzali. Taka już chyba ich natura :sorry:
Ja właśnie dlatego się cholernie cieszę, że po slubie będę mieć o tyle komfortowe warunki, że bedziemy mieszkac od razu na swoim i aż się buźka śmieje z tego powodu :-) Tak jak piszesz - nikt się nie będzie wpieprzał... a czemu to nie zrobione czy tamto, a czy za długo nie śpię itp.
Ale i tak wiem doskonale, że mamuśka nie da mi spokoju przez telefon,. Ma głupi zwyczaj telefonów do sis z pytaniami:"co gotowałaś? co robiłaś?" takie sprawozdanie przez telefon :angry::angry::angry:
Na szczęście mam opcję blokowania numeru osoby dzwoniącej i taka mama za często dzwoniąca, będzie mieć sygnał jako że mam zajęte :angry::angry::angry::laugh2::laugh2::laugh2:
I tak wiem, że za to bedzie do mnie wpadać z byle pretekstem, by obczaić jak nam się żyje :wściekła/y::wściekła/y:
a częsty gość to nie gość :rofl2:
 
Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry