Dzięki Dziewczyny... :* No faktycznie macie chyba rację... nie powinnam tego czytać, co w necie piszą... Więc już się postaram być spokojna i jak zrobię wyniki badań, które mi zleciła - to wtedy do niej pójdę i będzie to wcześniej niż za miesiąc, bo tyle nie usiedzę. :] A teraz Wam napiszę, co się jeszcze dowiedziałam.
1. Kazała mi zrobić badania (w ilości, która mnie doprowadzi do bankructwa...

).
2. Pobrała mi cytologię (ostatnią miałam w styczniu).
3. Kazała mi zażywać luteinę nie raz, ale dwa razy dziennie. Zapisała mi 4 opakowania.
Czy któraś z Was zażywała luteinę w ciąży?
4. Z witamin kazała mi zażywać tylko Feminatal Metafolin 800 i nawet tran mi kazała odstawić.
5. Mogę spokojnie pić 1 kawę dziennie z płaskiej łyżeczki kawy rozpuszczalnej, bo wyszło mi ciśnienie 100/60 (jestem niskociśnieniowecem).
6. Mogę chodzić na basen, ale lepiej ozonowany, nie chlorowany.
7. Kazała mi jeszcze zażywać MagB6 2 x po1 i w razie pobolewania podbrzusza (zamiast no-spy).
No i najmniej mi odpowiadające... powiedziała mi, że już teraz najchętniej by mnie na L4 wysłała... No ale ja wtedy mogę nie dostać nowej umowy o pracę.

I teraz wychodzi na to, że będę się zachowywać jak świnia (dla dobra Dziecka i nas) i po prostu w pracy nic nie powiem... dopiero po dostaniu nowej umowy... I wtedy pójdę na L4. Ale... czy ona nie przesadza z tak wczesnym L4? Fakt, pracuję z dziećmi, więc często mi się zdarza od nich łapać jakieś infekcje... Nie na wszystkie choroby zakaźne chorowałam - np. nie miałam świnki i chyba też szkarlatyny. Co byście zrobiły na moim miejscu??
Julitka - dawaj zdjęcie tego Twojego testu.
