jaewa hope hmmm... to my po jednakich pieniądzach jesteśmy... mój ostatnio stwierdził, że za chwilę go wykończę jak tak dalej pójdzie, ale jak mu powiedziałam, że sobie zamówię "peniska" i go odciążę trochę, to się zawziął i stwierdził, że jednak da radę
co do słodyczy-> ja ich i tak nie jem. ciasto upiekłam w poniedziałek, to jeszcze jest 3/4 blachy, bo to głównie dla małżona. przez ten nadmiar insuliny w ciałku mym wielorybim nie mam ochoty na słodkie. jedyna słodycz jaką toleruję, to musli z truskawkami- choć tylko raz na miesiąc, bo częściej to już za dużo.

jak jechaliśmy na wypas i mieliśmy postój, to drugi G kupił nam po wafelku. musiałam zjeść, bo walnął focha-> w połowie już mi się go chciało zwrócić. zjadłam go, ale potem resztę drogi mnie muliło i normalnie aż żołądek bolał (nie mówiąc o mózgu)
mama ja jakbym 50kg schudła, to przestałabyś odczuwać wstrąsy tektoniczne jak biegnę do sklepu
tak wogóle to zadzwoniłam do tej firmy. okazało się że jako pierwsza sie wogóle odezwałam dzisiaj

a było 30 zgłoszeń... z babeczką pogadałam, powiedziałam że jest to tak proste, że jak będe widzieć jak to robią, to kolejną ofertę napiszę sama na cycuś-glancuś

co prawda nie ona będzie podejmowała decyzję, ale mnie polubiła (już wczoraj mi to okazywała), a teraz przez telefon powiedziała, że boss zdecyduje, ale ona mu już podpowie, bo czuje że ze mną by się jej dobrze pracowało

a ja jej na to "bo ja taka fajna jestem" -> babka mi chyba przez minutę ryczała ze śmiechu do słuchawki. a tak poza, to gdybym się tam dostała to w przyszłym roku musiałabym już sama takie rzeczy i oferty robić, bo ona jest w ciąży i pójdzie na macierzyński, więc musi byc ktoś kto to pojmie szybciutko, to ja jej na to: "czyli o mnie chodzi, więc czekam na telefon"

i tu był kolejny chichot. lepiej niech mnie wezmą, bo jak nie, to Czarnobyl będzie miał łagodniejsze lanie niż oni
