dzień doberek
witam się poweekendowo
my sobie wczoraj leniuchowaliśmy cały dzień- tzn. małż dorwał kompa, bo odkrył jakąś nową grę sieciową, a ja wyszywałam (został mi już tylko jeden kolor do uzupełnienia i na dniach pokażę wam gotowe dzieło)
ewcia straszne co piszesz o tych bandziorach. to nie do pojęcia jak ludzie mają nierówno pod sufitem

oby mąż szybko wrócił do zdrowia, a kości były jednak całe.
ja tez miałam kiedyś taką przygodę. szłam z kolegą bokserem (wydawałoby sie, że bezpiecznie) i naszło nas 3 buraków- nie podobało im się jak jestem ubrana, bo oni to raczej łysi byli. kolega uciekł (hmmm... wielki pan bokser) i zostałam sama z 2, bo jeden poleciał za nim. skończyło się tak, że jeden miał złamany nos i stłuczone jajca, a drugi (oprócz jajec) miał nóż w udzie. chcieli być cwani i jeden trzymał, a drugi nożem machał, ale nie spodziewali się mojej adrenaliny i tak im tyłki skopałam, że mnie do dziś pamiętają. a nóż wyrwałam temu burakowi i mu wbiłam w nogę-> dziś bym pewnie czekała co mi zrobią, ale jak się ma 16 lat to się wydaje, że wszystko może być jak w filmie. ja wyszłam prawie bez szwanku- jedynie obita szczęka i kilka draśnięć od noża, ale żywa i mądrzejsza, żeby na siebie uważać. potem poszła plotka, że to ja ich napadłam i taka groźna jestem, ale to było dla mnie na plus, bo nikt więcej nie próbował szczęścia.
sol fajnie że dzieciątko kopie, przynajmniej się nie martwisz
mama,
bibinka, sorbuś i marylka wszystkiego najlepsiejszegooooooooooooo
muszę dziś poodkurzać caaaaaaaały dom (przeważnie ograniczam się do piętra, bo schody zachowują dobry stan). kocica przyniosła ptaka

i wszędzie pełno piór. najobrzydliwsze było to, że maluchy też z nią tego ptaka żarły a jeden porwał skrzydło i biegał z nim po domu, a ja za nim i flaki zbierałam. obrzydliwość.
a tak mi się paskudnie nic nie chceeeeeeeee