• 🌿 Kochane/i życzymy Wam spokojnych, dobrych Świąt Wielkanocnych. Takich bez presji, bez „muszę”, bez porównywania się. Niech to będzie czas choć odrobiny odpoczynku. Życzymy Wam ciepła, bliskości i takich małych momentów, w których można na chwilę odetchnąć i pomyśleć: „jest okej”. I trochę więcej łagodności dla siebie, bo naprawdę robicie bardzo dużo ❤️ 🐣 Ściskamy Was świątecznie zespół babyboom.pl
reklama

Rodzące i staraczki w 2011

Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.
hej dziewuszki :)
bardzo fajny - bo po prostu zyciowy temat wam sie wywiazal :) hmmm... pewnie sie naraze, bo juz nie raz na mnie na forum albo na zywo naskoczono za taka opinie, ale klamac tez nie bede...
ja uwazam ze pieniadze sa BARDZO wazne... oczywiscie podkreslam nie najwazniejsze, baza szczescia nie jest materialna : milosci i zdrowia za pieniadze nie kupisz, a to jest niepodwazalnie NAJWAZNIEJSZE... ale zyjemy w tak okrutnych czasach, ze za wiele rzeczy trzeba placic - chodzi mi tu oczywiscie o dobre/a czasem wrecz PODSTAWOWE warunki (dach nad glowa, cieplo, woda, prad itp, ale i szkola - w niekotrych krajach wylacznie platna i zajecia rozwojowe dla dzieci- zeby sie realizowaly...
a czasem mnie korci zeby dodac ze milosci owszem nie kupisz za kase, ale zdrowie czasem za pieniadze kupisz... : bo w europie rodzaca czy konajacego bez ubezpieczenia przyjma, ale w stanach jest tak brutalnie, ze jak nie masz 13000 na porod i pobyt w szpitalu to urodzisz z sasiadka jako polozna... jak nie masz na chemioterpie,to rakowi konaja w domu, a nie na paliatywnym z morfina na ulzenie bolu...
oczwiscie podaje skrajny przypadek...
no ale czy chcemy to uznac, czy nie, zyjemy w takich czasach, ze na wiekszosc rzeczy trzeba miec papierki...

ja do pieniedzy mialam luzniejsze podejscie gdy nie mialam dziecka... moglam jesc studencki makaronik non stop, nie bylam zadna karierowiczka, wybralam spokojny kierunek, dajacy pewna, spokojna posade nauczycielki badz tlumacza... takze nie o to chodzi, ze jestem jak jakas fanatyczka z filmu diabel ubiera sie u prady... ale mam nadzieje miec mozliwosci i miec MOTYWACJE, AMBICJE by moc zapewnic dziecku jak najmepsze warunki : jesli bedzie chcialo zapisac sie na tenis, konie czy jezyk obcy moc mu to dac po prostu... nie wyobrazam powiedziec sobie "kochanie nie mozemy, nie mamy pieniazkow"
oczywiscie nie popoadajmy w skrajnosc jak dziecko poprosi jacht ze zlota no to sorry ale jednak uslyszy ze nie mozemy, a nawet gdybysmy mogli to go by nie dostalo, bo sa limity... nie chodzi mi o rozpieszczanie krnabrych zepsutych bachorow a la paris hilton...

kurde nie wiem czu w tym zamieszaniu cos zrozumiecie... w kazdym razie chodzi mi o to, ze czuje sie odpowiedzialna za przyszlosc moich dzieci... i tez nie bede udawala swietej : lubie moc wejsc na spontanie do sklepu i kupic dziecku zabawke czy ksiazeczke, ot tak, bez okazji :)
wiem, ze jesli ktoregos dnia sie by cos wydarzylo i nasza sytuacja by ulegla zmianie, to tak jak juz kts - chyba sorbus - pisal : myslalabym o poprawie sytuacji
kwestia materialna jest dla mnei wazna, ale tez nie tak zeby okrelsila ona ilosc dzieci w moim domu! pewnie, ze gdybysmy poprzestali na poldusiu to bylo by latwiej : oplacic szkole, zachcianki, 2 spadki tylko dla niego, jest za co pomoc w zakupie pierwszego mieszkania, a moze wrecz je zasponsorowac... trojce dzieci jak sie zrobi 1/3 to juz gorzej to bedzie wygladalo... ale jesli bede pragnela z calego serca miec trojke czy czworke dzieci to na pewno mnie ten powod nie powstrzyma... beda nosic ubranka wspolne, i zabawki i ksiazki... poldusiowi uwielbiam kupowac zabawki ubranka - prawda, rozpieszczam go... poki moge :) ale oczywiscie wszystko zostawiam dla drugiego. nie bedzie nosilo tylko po bracie, pewnie ze bede chciala zeby mialo cos swojego - to normalne!!!, ale nie widze ABSOLUTNIE nic dziwnego czy zlego w bawieniu sie tym samym traktorem czy ukladaniem tych samych puzzli!!!

sol : nie mart sie, jestescie mlodzi, na dorobku! i co z tego ze ubranka uzywane???? rodzenstwo poldusia tez takie bedzie mialo, a ja jak jade do poslki to prawie ze pierwsze co to kuna do lumpeksow! uwielbiam tanie fajne ciuszki i jeszcze to ze nigdy nien wiesz na co trafisz! i dlaczego ci glupio ze rodzina ci pomaga, kupuje dziecku buty czy kurtke?????????????????? kochana powinnas byc dumna i sie cieszyc! i byc wdzieczna! u nas moi rodzice maja odruch zapytac sie czego potrzebuje poldus a zarbiaja srednie panstwowe polskie pensyjki,a wrecz smiech w porownaniu z francja...
a tesciowie... i tu zrozumiesz o co mi chodzi jak mowie, ze powinna sbyc dumna! : (tesc ma prace pochlaniajacca od switu do nocy + bardzo powazna postepowa chorobe, wiec go obarczac nie bede bo on nie ma sily myslec i czasu o takic rzeczach), ale mama meza - tesciowa ktora ma lekkie zycie, nidgy nie pracowala a jendynym jej zmartwieniem bylo zmieniac domy na wieksze i wygodniejsze : nidgy sie nie zapyta czego wnuk potrzebuje!!! dostal moze z 10 prezentow w zyciu, na urodizny i swieta ten sam - z racji tego ze jest z 22.12... nawet kilka ciuszkow to zawsze albo jakies najzwyczajniejsze... a jak lepsze to akurat przypadkiem w okresie OGOLNOPANSTWOWYCH wyprzedazy ktore sa 2 razy w roku... i co mi powiesz jak ci powiem, ze tesciowie maja wille z basenem w jendym z najdrozszych regionw francji - tuz przy lazurowym, tesc byl latami dyrektorem b. duzej jedynej w branzy firmy zajmujacej sie calym nie tylko paryzem ale okregiem paryskim. prze demerytka sobie dal spokoj ze stresem i... kupil agencje nieruchomosci, ktora w witrynie wystawia domy w regionie gdzie mini zamek kupil b.pitt i a.jolie... na koncie kasy jak lodu na antarktydzie... i co? wolisz taka sytuacje? i wiedziec ze maja w nosie badz WRECZ nie chca wyjac z portfela 20 euro i sprawic wnukowi (podkresle jedynemu...) przyjemnosci????? u na sosoatni zart-szal to cud zaliczony na koncie hojnosci-pomysleniu o wnuczku ;
pare dni temu ( ze spoznieniem) na 15 listopada przyszla ksiazeczka noddy za 10 euro. gest jak gest, darowanemu ie w zeby nie patrzy lepszy rydz niz nic... tylko pwoiedmzy z ebylambym szczesliwa gdyby tesciowa zakodowala ze imieny poldus to obchodzil pare miesiacy temu, 2-go kwietnia... :)

ciesz sie ze ci rodzina pomaga - nawet jelsi chodizloby o 5 zl i body z lumpeksu
ja bym sie cieszyla jakby mi podeslali cokolwiek od czasu do czasu czy sie choc zapytali czy czego nie trzeba... a co do 10 euro ktore moze i nie jest takie nic ( bo jakby nie patrzec 40zl.) to dla tych, ktore nie zrozumialy o c mi chodzi dodam, ze tesciowie kupuja sobie kurtki za 500 euro bo super okazja : przecenione z 800... i jezdza na wakacje do anjlepszych europejskich spa... 300 euro za noc... :) a wnuk musi sie zadolwoic noddym za 10 :)
to moj rodzice sponsoruja sanki, rowerki... choc na mieisac maja 500 euro kazdy, tyle co szanowna tesciowka wydaje na plaszczyk :)
 
Ostatnia edycja:
reklama
josephine, ja ciebie dobrze zrozumiałam. Moja mama to samo, nie żałuje Karolkowi. Teściowie też nie. Mimo, że naprawdę nie mają kokosów i żyją tak to się mówi od pierwszego do pierwszego - to wnuki dla nich priorytet.

Ja jestem czasem zła, że teściowa coś kupi Karolowi, a wiem, że sama nie będzie miała żeby coś zapłacić, np. jakiś rachunek.

sol, mój F mówi, żeby pozwolić dziadkom i niech kupują co chcą, dla nich wnuki są całym światem. Ciesz się że Karola i Emila mają takich dziadków. A ty wrócisz do pracy i powoli będziecie stawać na nogi.
 
no zapmarta widzisz... zgadzam sie z toba i wrecz i tobie i sol zazdroszcze!
bo chcialabym zeby dziadkowie-tesciowie mieli do niego takie podejscie! a gdzie tu mowa o priorytetach...
ja wiedzac jakie sa ich warunki i patrzac jak perfidnie niewiele (ogromna dysproporcja w stosunku do ich sytucacji materialnej)podarowuja malemu to czasem wolalabym zeby juz sie nie wysilali ( ze nic nie wyslalai na urodizny-gwiazdke, imieniny i dzien dziecka) i mu nic nie dawali... przynajmniej byloby jasne... a tak to jeszcze nie w tym grudniu, ale za rok dziecko mi sie zapyta czemu na urodizny i gwiazdke ma jeden prezent, czy nie zalsuzylo, czy co??? .... bez komenatrza... wolalabym zeby dziadkowie byli w stanie ofiarowac ubranka z lumpeksu, a zeby robili to z sercem i tak czesto jak moga - a wrzecz "nie moga" ale robia wbrew sytuacji bo wnuk to skarb i trzeba go rozpieszczac...
 
witam sie z rana:-)
wlasnie przeczytalam to co wczoraj napisalyscie no i .....
ja zawsze musialam zyc w biedzie... byl problem zeby wystarczylo od pierwszego do pierwszego, ten chleb z maslem zawsze byl ale byl juz problem jezeli chodzilo o kupno ksiazek do szkoly czy kurtki....dopolki rodzice byli razem to jakos sie to krecilo ale jak mialam jakies 12 lat rozstali sie . ojcie wyprowadzil sie a mama zaczela pic.... co prawda zeszli sie po 5 latach ale mama pije nadal.jak mialam 18 lat rodzice wyjechali do anglii za pieniadzem i tam juz zostali.
ale wracajac do sedna sprawy... moja mama zawsze uwazala ze skoro dala mi pieniadze na to zebym mogla dojezdzac do szkoly to dala mi wyszystko....
dopiero rodzina meza pokazala mi ze mozna zyc inaczej, jeden dla drugiego wskoczyl by w ogien.
to mojego M rodzice zaplacili za wesele, kupili nam teraz domek(do remontu ale nie musze sie martwic ze przez najblizsze 30 lat mam kredyt do splacenia).
a co do traktowania dzieci to rodzice M daja cos malej jak jest jakas okazja urodziny, imieniny itd a moi.... dopiero teraz tak naprawde pogodzilam sie z mama i widze ze ona stara sie nam pomoc i dac malej co moze...tylko nie wiem czy to tak do konca z milosci do wnusi czy moze dlatego ze choruje i boi sie ze zostanie sama na pastwe losu.... kurde troche sie wyzalilam... sorki
 
Witam się sobotnio:-) Ostatnio rzadko zaglądam bo czas nie pozwala ale dzis mam luz więc trochę poklikam:tak::tak:

WIOLKA super że jesteś:-D:-D Zaklimatyzowałaś się już w Pl? I jak tam Iwusia?

JOS takie jest niestety życie że Ci co mają i mogli by dać nie dają tak jak Twoi teściowie a Ci co nie mają zawsze wysupłają grosik na prezent dla wnuczki czy wnuka...
Ja mam tak z moimi babciami - jedna ma małą rencinę ale jak Pati przyjedzie zawsze da jej grosik na jej małe potrzeby... i nie skutkują moje prośby żeby nie dawala nic Pati tylko sobie leki kupiła... druga ma emeryturę większą niż moja mama pensję a Pati nic od niej nie dostaje - od czasu do czasu jakiś owoc:sorry2: To chyba zależy od charakteru człowieka...

SOL ciesz się że rodzina Ci pomaga... Dziewczynki podrosną, pójdziesz do pracy i sobie odbijecie... Ja się zawsze cieszę jak Pati coś dostaje - teściowa moja daje pieniądze żebym coś kupiła Pati bo ona tak woli a moi rodzice z kolei biorą Pati na wypad zakupowy... Oczywiście jak jesteśmy w Polsce a to jest dwa razy do roku... Pati też nosi rzeczy po mojej siostrzenicy i wcale mi to nie przeszkadza - cieszę się jak siostra przyniesie reklamówkę ciuchów bo ja nie muszę wydawać na to kasy... a wiadomo że za jakiś czas i tak z tego wyrośnie... A Twoja Karola to nosi już taki rozmiar co moja Pati - duża dziewczynka;-)
 
witaj nika:-)
juz sie powoli przyzyczailam... ale nie ukrywam ze dusze sie w polsce... nie chodzi tylko o kase ale i o to ze mieszkam teraz na wsi a przedtem w miescie. nie mam prawka wiec jestem uziemiona w domu....
 
Hej dziewczyny ja tak krótko bo sprzątanie w domu - WITAM WAS WSZYSTKIE!!

Mama co u Ciebie????

U mnie 22 dc. i różowy śluz na papierze. Więc albo to fasola, albo rozkręca się @ - do terminu @ więc schiza u mnie. Na testowanie za wcześnie, bo termin @ w sumie za około tydzień dopiero.
 
hej wszystkim

wiolka, smutne to co piszesz, no ale tak juz jest - w zyciu nie wszystko mozemy zaplanowac i nie wszystko po naszej mysli
a dobrze, ze sie nam wyzalilas - trzeba! zawsze sie czlowiekowi lzej robi

mnie dziewcyzny czeka dzis i jutro mega sprztaanie raz ze po przeprowadzce a dwa: przyjezdza wujek meza na 3 dni i trzeba jakos mieszaknie do stanu przywrocic, zeby bylo na czym usiasc i po czym godzic bo wszedzie walaja sie graty poldusia i gazety i plyty ktore nam wszedzie rozrzuca ciagle.... grrr

milego weejendu wszytskim!
 
josephin ja tez mam plan co do sprzatania ale tak potwornie mi sie niechce... jeszcze jutro znajomi wpadaja na obiad z dziecmi(1 rok i 2 lata) wiec bedzie wesolo....powinnam wziasc sie za sprzatanie i gotowanie ale..... jak wspomnialam wyzej... potwornie mi sie niechce:-)
 
reklama
No to wywołałam dyskusję :-p :-)

jos - doskonale cię rozumiem :tak: współczuję teściów. no u nas też nie zarabiają ani teściowie ani moja mama kokosów bo teściowa dorabia jako pielęgniarka już na emeryturze, teściu jako cieć nocny a moja mama nauczycielka - więc chwilami ciężko wyżyć ale najmłodsza wnusia to trzeba dbać :-D Po za tym teściowie tak są w Karoli zakochani bo mieszkaliśmy z nimi po ślubie aż do przeprowadzki jak Karola miała 8 miesięcy. Szwagierka już dawno była na swoim jak urodziły się dzieciaki. Więc widząc Karolę codziennie jak rośnie, uśmiecha się - zwyczajnie stopnieli :-p Nawet mój tata się rozczulił na Karolę bo przy pierwszym spotkaniu się uśmiechnęła i poszła do niego na ręce :-D No i muszę przyznać że jak potrzebowaliśmy kasy po porodzie na resztę wyprawki/remont/wykończenie Karoli pokoju to Karola dostała 3 tysiaki wyprawki od dziadka a potem po wypadku z zaczadzeniem dziadek zafundował nam nowoczesną termę z funkcją eko do mieszkania żeby było bezpiecznie. Nas by stać na taki wydatek nie było bo to tysiak plus montaż i zabezpieczenie kominów. Bardzo się cieszę że nam wszyscy pomagają - tylko czasami człowiek jak dziad się czuje :sorry:

nika - nie dołuj mnie z tym rozmiarem bo mnie przerażenie bierze ja się okazuje że na 104 za małe a na 116 dobre ma ciuchy :sorry: Bo zaczynam się zastanawiać co będzie za pół roku :no: jak ona potrafi 0,5 - 2 cm na miesiąc urosnąć i tak co miesiąc różnymi skokami :no: Dobrze że koleżanka ma córę starszą o 14 miesięcy to dotychczas Karola miała ciuchy - tylko mamy teraz problem bo Karola dogoniła Gabrychę a nawet zaczęła ją przeganiać :-p A moja siostrzenica jak była w tej rozmiarówce strasznie niszczyła ciuchy i niewiele tego jest - dopiero tak od 122 się znowu zaczynają ciuchy dla Karoli - ale jakoś przebolejemy i przebidujemy te 10 cm :-p Ale co ja się dziwię jak M ma 184 wzrostu :-D Oby tylko rozmiaru buta po tatusiu nie odziedziczyła :-D Bo 43 to trochę sporo jak na kobitkę :-D

marta - mam nadzieję bo póki co to spotkałam się jedynie ze skrajnym szowinizmem męskim że kobieta informatyk to jakaś kpina i czy umiem chociaż kawę parzyć :wściekła/y: Moja jedyna szansa jako informatyka jest w Cefarmie bo w Kielcach głównym informatykiem jest tam kobitka i już gadałyśmy o możliwości pracy u nich ale to już na spokojnie po porodzie :tak: Ew mam jeszcze możliwość po magisterium wrócić na uczelnię moją i wykładać o ile dziekanem nadal będzie ten sam facet :tak: A naprawdę się spotkałam z sytuacją że koleś mnie zapytał na dzień dobry po obejrzeniu CV czy umiem kawę parzyć - otrzymał taką odpowiedź "tak samo dobrze jak pan robić loda" i wyszłam :-p :-D Niech się cieszy że w mordę nie dostał :wściekła/y:



Dzisiaj mam nastrój jak pogoda za oknem. Na koncie znowu pustki, dobrze ze w zamrażalce chociaż jest sporo to nie zginiemy z głodu, ale gdzie do 10-tego a jeszcze prezenty na Mikołaja dzieciakom nie kupione :-( Nie wiem już jak wiązać koniec z końcem :-( A M właśnie przyszedł i mówi że będzie dobrze :-D Ja się psychicznie zajebe. Myślałam że umiemy wyjść chociaż na zero a tu kolejny debet się szykuje :-( Chciałabym usnąć i się nie obudzić :-( Już na nic nie mam siły :-(
Przepraszam was :-(
 
Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry