• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Rodzące i staraczki w 2011

Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.
czesc dziewczyny
czesc sergi - ja dopiero wróciłam od siostry, bylismy tam na mikołaja u małgo, było bardzo miło, a mały się cieszył z prezentów, nam tez mikołaj przyniosł prezenty ... a Ty co dostałaś ? pochwal się ... !!!
 
reklama
jos - wiesz - są takie co mają różnicę roku i sobie dają radę :tak: ja chciałam taką różnicę ale że kupowaliśmy mieszkanie jak młoda miała zaledwie kilka tygodni a remont nam się ciągnął ponad pół roku to sobie odpuściliśmy, potem musiałam się skupić na obronie i pisaniu pracy aż w końcu jak skończyłam pisać pracę inżynierską to zaszłam w ciążę :-p Inna bajka że musiałam odpuścić na jakiś czas ze względu na kręgosłup bo mam zajechany i musiałam trochę się podleczyć. A ostatecznie i tak wyrobiłam tylko połowę terapii :-p Teraz ciut żałuję ale tak tylko na 50% - inaczej - zaczynam żałować jak wstać nie mogę albo nie mam czucia w nogach :-p Ale Karola miała już skończone dwa latka i rozumiała że u mamusi w brzuszku jest dzidziuś i ze teraz mamusia musi leżeć i odpoczywać a nie biegać :tak: Od samego początku się cieszyła na dzidziusia ale i bardzo szybko się samodzielna zrobiła. W sumie to taka mała Zosia samosia :-D A pomocnica jakich mało więc miałam spokój. Może spróbuj zacząć tłumaczyć Poldusiowi że mamusia z tatusiem chcą mieć drugiego synka albo córeczkę i że będzie Ci musiał więcej pomagać, sam sprzątać swój pokój itp itd :tak: Zapytaj jak on się na to zapatruje - i... tłumacz tłumacz tłumacz - dzieci są jednak bardzo pojętne w tym wieku :tak: A Poldkowi brakuje nieco ponad miesiąc do Karoli jak się dowiedziała że będzie miała rodzeństwo więc może nie będzie takiej tragedii?
No i zdrówka życzę :-)


sol : dzieki... :) tylko ze twoja corka jest bardzo zamodzielna na ten wiek,a moj na odwrot bardzo niesamodzielny : moze i pewne rzeczy potrafi ale nie chce! ma sie czuc asystowany i koniec! wiec widzisz u nas dochodzi jeszcze na porzadku dziennym do akcji gdzie pada twarde 'mama da ' i koniec! wiec tak oto nasz cycus czasem jak chce mu sie pic, napije sie sam, a czasem mama trzyma butle/kubek jak dla niemowlaka. mleko poranne to nawet nie ma bata zeby sam sobie przytrzymal... podobnie z jedzeniem : czasem musi sam i koniec, zajmuje to wiek i rozwala ze ja juz bym wolala mu dac na szybko, a czasem 'mama daaaaaaa" :)
podobnie z jogurtami pitnymi, komocikami deserkami wysysanymi i wszelkimi innymi, ktore tak naprawde umie sam od roku-poltora... moj maz ponoc taki byl i to bardzo dlugo ;) pediatrzy mowili, ze ma potrzebe byc caly czas zapewniony, ze mama jest i mama pomoze :) takze przed nami wychodzi na to ze dluuuga droga do samodzielnosci... wzrost i gadanie to ma trzylatka, ale za to robic przy nim trzeba jak przy maluszku!

ZAPMARTA : kochana dziekuje za odp i za dodanie otuchy!!!!!!!!!!!!!!! TYLKO JA SIE BOJE PANICZNIE! bo przez 2 dni lezenia w czasie choroby, odkrylam ze jednak NIE! ON NIE ZROZUMIE/NIE POZWOLI na odpoczynek... mama ma byc i juz... dodam ze robi mi sie jeszcze ciezej i coraz wiecej znakow "?" gdy slysze jak kolezanki czekaja az maz wroci z pracy, wyskoczy na zakupy, po dzieci tu czy tam, lub kurna choc wieczorem pomoze w kapaniu/zabawieniu starszaka... a ja na to liczyc nie moge! maz ma taka prace ze wyjezdza o 6h30 rano i wraca roznie ale przdzial kiedys 20h30, a teraz ma dalej, wiec najwczesniej 21 a pozniej w gore to moze byc i 22-24 -2 az dossier zostanie skonczone by rano poszlo gotowe do publikacji... dzis pojechal do pracy choc ja ledwo stalam, serce mu sie kroilo, bo po prostu musial! o 7 rano mial telewizyjna konferencje na cala europe i musial tam byc, bo to on ja prowadzil, wszystkie firmy/banki czekamy na wyniki i w dupie mialy ze zonka nie moze wstac z lozka czy jej sie w glowie kreci w pozycji stojacej!!!! jak sie to g**o skonczylo o 10 to z buta wsiadl i przyjechal... zajal sie malym ale jak? tehnicznie - spacer, jesc, mycie bo telefon wciaz rozrywalo... jak maly poszedl spac do ku*a w dalszym ciagu 1/3 europy sie dobilaja po informacje, nawet kolacji nie zrorbil sobie (ja i tak nic nie moge przelknac taki gardlo rozrywa) bo musial z buta szybko pisac jakies noty, odpowiedzi, wiec polecial po sushi...i co ja mam zrobic? on mi sie pyta nie raz cz ma zmienic prace, rzucic to w cho**re itp itd
ale czy to jets wyjscie z sytuacji??? wiedzac ze tutaj we FRANCJI najzwyklejsza najnormlaniejsza praca konczy sie miedzy 18 a 19... wiec w domu sie jest ok. 19-2O i tak? nie nooo...szok zalapalam mega dola...
nie tylko mam syna ktorego trzeba asystowac jak roczniaka, ale we wszystkim, naparwde we wszystkim, ale - poza weekendem (mowie o tygdoniu pracy) - musze liczyc WYLACZNIE na siebie... wiec nawet nie mam prawa zaniemoc... :(


serg : czesc kochana :)
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
seergevna ja zwyczajnie jestem slepa i nie zauwazylam twojego posta .... Witaj babko :)))))))) jak sie czujesz?
 
witajcie,
mam taki kociol, ze nawet nie mialam czasu doslownie siasc i chwile pomyslec... Maly mial chyba 3dniowke bo od sob goraczkowal, byl starsznie marudny, caly czas musialam go miec na raczkach. nic nie chce jesc tylko cyc i nawet pic nie chcial( balam sie , ze sie odwodni dlatego caly czas mu wpychalam cyca). na szczescie dzisiaj juz mu sie polepszylo, praktycznie caly dzien spal, a jak wstal okolo 16 to juz bez goraczki i nawet sie troszke bawil, tylko jeszcze jesc nie chce. pani doktor ma jutro przyjechac go obejrzec bo antybiotyki ma brac do czwartku. nie wiem czy mu zabki nie ida bo wklada raczki do buzki i mnie gryzie;p
chyba jednak z druga dzidzia sie wstrzymamy do czasu , az wszystko sie wyjasni moim M( zregeneruje mu sie organizm, chcoiaz leczenie jeszcze przed nami) i az sie obronie. narazie cieszymy sie soba i Malym:)
 
josephine, wczoraj miałam taki dzień, że ryczałam. Mam nieraz ciężkie dni i sama nie umiem sobie poradzić. Jednak już widzę pewne zmiany, bo teraz od października Karol przesypia mi noce, ale decyzję o drugim dziecku podejmowałam przy serii nocnych pobudek. Niektóre noce miałam takie, że spałam łącznie 4 godziny. Karol mi po 2-3 godziny w nocy nie spał. A jak już zasnął to i tak budził się między 6 a 7. Mój mąż pracuje tylko i wyłącznie na noce. Nie ma go od 20.30 w domu, rano jak wraca to się kładzie, bo tego dnia znów na noc i tak cały tydzień. Czyli dla mnie nie ma go praktycznie dzień i noc. Jak nie spałam w nocy to i w dzień się nie dało. Pierwszy raz zostawiłam małego z moją mamą jak miał 5 m-cy, w dzień jak jechaliśmy na zakupy. Było mega ciężko i wiem, że i teraz będzie podobnie (albo gorzej, bo Karolkowi nie bardzo podoba się wizja dzidziusia w domu).
Mam tylko taką nadzieję, że ten pierwszy, trudny okres jakoś mi szybciej zleci. Wiem, że teściowa zajmie się Karolkiem jakbym już nie dawała rady, ale tak nie będę nikogo angażowała.
Nieraz nie piszę, jak mi źle, jak mam doła poczytam co u was, zobaczę że każda ma "coś" i biorę się w garść.

Josephine ja ciebie nie namawiam, bo każda z nas jest inna, zna swoje możliwości. Jeśli uważasz, że potrzebujesz więcej czasu to też będzie dobrze.
Ja widzę, jak moja niespełna 8 letnia chrześnica zajmuje się Karolkiem jak się widzimy. Zawsze pomoże, pobawi się z małym. Super sprawa jak się ma taką córę.

Przemyśl to na spokojnie, jak już będziesz zdrowa i przegadaj to z mężem.
 
zapmarta : dziekuje!!!!! bardzo - naparwde! przemysle spokojnie jak bede zdrowa i zaczne myslec logicznie :)
wogole to mi sie glupio i wstyd zrobilo, jak cie czytalam... bo ja choc dzien mam energicczny i wszystko na moich barakach ( na pomoc innych nie moge liczyc, moi rodzice 1600 a tesiowie 800 km od nas)
to kurde moj maly jest od zawsze mega spioch, pislaam juz nie raz, ze przedzial 20 teraz moze 20h30 ale do 9-10 czasem!
tylko ze ja z kolei nie spie cale zycie, to tez czlwoieka podminowuje... widzisz ja potrafie normalnie spac 4-5 godzin nie majac budzacego sie dziecka... najmniejszy halas mnie wybudza i potrzebuje godizny lub wiecej by zasnac
a jak cos mnie obudzi 2 razy no to nocka robi sie krotka
stad tez zawsdze wygladam na wiecznie zmeczona... wory itp
ale jak juz chora jetsem to nie spie w ogole no i wlasnie mam taki dzien ze usiadlambym i plakala albo spakowala sie i uciekla...
ja chyba po prpstu nie mam az takiej energii zyciowej...zawsze bylam z tych mizernych io fizycznie borykajacych sie z wszystkimi chorobami i dziadostawami... moze taki los wczesniakow???
w kadym razie juz chce wrocic do zdrowia i zeby wszystko wrocilo do normy
bo nienawidze siebiej chorej, fulajacej na malego, niemajacej do niego cieprliwosci... dzis go wsadzilam do lozka i poszlam sie polozyc... zadzownilam po meza zeby przyjechal bo nie mam sily stac i zwariuje... tak mi zal poldusia biednego.... placi za moje zmeczenie i zirytowanie... jets mi wstyd przed sama soba ale nie mam sily sie zmusic i robic wszystko, bawic sie, odpowiadac cieprliwie , poprawiac jakbym byla zdrowa...

a po czym poznajesz ze karolkowi sie nie podoba wizja rodzenstwa? 3mam kciuki zeby bylo lepiej... musi byc! nie? :)
 
josephine, wczoraj miałam taki dzień, że ryczałam. Mam nieraz ciężkie dni i sama nie umiem sobie poradzić. Jednak już widzę pewne zmiany, bo teraz od października Karol przesypia mi noce, ale decyzję o drugim dziecku podejmowałam przy serii nocnych pobudek. Niektóre noce miałam takie, że spałam łącznie 4 godziny. Karol mi po 2-3 godziny w nocy nie spał. A jak już zasnął to i tak budził się między 6 a 7. Mój mąż pracuje tylko i wyłącznie na noce. Nie ma go od 20.30 w domu, rano jak wraca to się kładzie, bo tego dnia znów na noc i tak cały tydzień. Czyli dla mnie nie ma go praktycznie dzień i noc. Jak nie spałam w nocy to i w dzień się nie dało. Pierwszy raz zostawiłam małego z moją mamą jak miał 5 m-cy, w dzień jak jechaliśmy na zakupy. Było mega ciężko i wiem, że i teraz będzie podobnie (albo gorzej, bo Karolkowi nie bardzo podoba się wizja dzidziusia w domu).
Mam tylko taką nadzieję, że ten pierwszy, trudny okres jakoś mi szybciej zleci. Wiem, że teściowa zajmie się Karolkiem jakbym już nie dawała rady, ale tak nie będę nikogo angażowała.
Nieraz nie piszę, jak mi źle, jak mam doła poczytam co u was, zobaczę że każda ma "coś" i biorę się w garść.

zapmarta Ty to chyba moja zaginiona siostra bliźniaczka bo u mnie dokładnie to samo, nawet mój mąz tak jak Twój na nocki pracuje i ja sama z tym wszystkim...z Alą ze swoimi smutkami i płaczami... no jak Ciebie czytam to tak jakbym czytała siebie...
Ala też chyba nie specjalnie będzie zadowolona z siostrzyczki, już mi mówi, że ona jest dzidziusiem i od nowa zaczęla ze smokiem wszędzie chodzić a już był taki czas, że smok był tylko do spania... teraz też wychodzą nam ostatnie piatki i noce kiepskie znowu a było już że przesypiała całe lub z jedną pobudką tylko było... ja tez teraz przeziębiona i tez nie poleże bo Ala nie da... ciagnie mnie za koszulke i każde wstawać... nie jest lekko i wiem, że po porodzie lżej nie będzie a raczej ciężej... jestem tu z tym wszystkim sama bo moi rodzice i teściowie w Polsce wiec nikt mnie nie odciązy, ale wiem, że z kazdym kolejnym dniem Ala będzie starsza i będzie wiecej pomagać, wiecej rozumieć i wkońcu i ja odetchnę... najgorszy będzie ten pierwszy rok z nowym dzidziusiem, ale trzeba przetrwać!!! Ja tak jak i TY podjelam decyzje o rodzeństwie dla Ali, gdy wcale nie było latwo, bo i zęby i nieprzespane nocki, ale przecież to wszystko musi minąć i będzie lepiej a i dzieci odchowane i człowiek na nowo zacznie troche życ dla siebie nie tylko dla dzieci...

josephine nie podejmuj decyzji teraz i nie rezygnuj pod wplywem tego, czego doświadczasz teraz bo jest choroba, zmeczenie, zniechęcenie i złość... poczekaj aż wyzdrowiajesz i tak jak pisze Marta porozmawiaj z mężem i wspolniej podejmijcie decyzje na spokojnie i bez emocji... w kazdym razie wiedz, że nie jesteś sama z takim problemami dnia codziennego bo i Marta i ja mamy podobnie... Tule Cie mocno :)(:

sergeevna witaj babko :) u mnie mikołaj był tylko u Ali... mnie jakoś tak ominał :(
 
maran : dzieki!!!! bardzo wielkie! podziwiam cie ... zreszta tak jak sol i zapmarta :) wy jestescie odwazne i silne babki... mnie wstyd przed sama soba... mam nadzieje, ze jak choroba przejdzie i stane na nogi, to mi myslenie sie zmieni... choc wiem, ze na 100% byloby latwiej przejsc przez ciaze i zajac sie niemwolaczkiem rok pozniej... czyli jak synus bedzie w przedszkolu od 8h30 do 16h15! wiem, ze wtedy byloby lzej, mniej stresu, nerwowo no i zmeczenia
ale z kolei beda az 4 lata roznicy miedzy dziecmi, a tyle nigdy nie chcialam... chcialam 2 a i tak wyszlo 3... :(

dzieki za dodanie otuchy, juz mi ciut lepiej :) mimo ze tak samo chora jetsem :)
 
josephine - każda da radę :tak: kobiety z natury są silne - silniejsze od mężczyzn :-p Więc na spokojnie pogadaj z mężem bo to wasza decyzja i podejmij ją na spokojnie :tak: My chcieliśmy max 3 lata różnicy i będzie 3 lata bez 3 miesięcy :-D A jak człowiek chory to żyć się odechciewa a nie tylko dzieci posiadać a co dopiero o kolejnych myśleć :-D I niczym się nie przejmuj - każdy ma chwile zwątpienia :-D Jak zaszłam teraz z Emilą to moja pierwsza myśl to była panika i strach chociaż przecież świadomie się staraliśmy :-D A potem jakoś minęło - teraz się zamartwiam jaki wózek wybrać :-D Joke - dzisiaj wybrałam :-p


Spadam spać bo mnie zaraz Emila zakopie :dry:
 
reklama
josephine - Ja mam brata młodszego ponad 5 lat, to jest jak przepaść, dopiero teraz zaczynamy ze sobą rozmawiać , w dzieciństwie były walki i rękoczyny;-)(aż wstyd się przyznać). Dzisiaj masz gorszy dzień , ale jutro będzie nowy , przemyślisz sobie to wszystko jeszcze raz i dasz sobie radę :)poza tym , nie ma co martwić się na zapas że będziesz musiała leżeć w ciąży!!!!
Jak tam dziewczyny - odwiedził Was mikołaj? Ja chyba byłam grzeczna i dostałam bieliznę termoaktywną, teraz mogę chodzić w spódnicy nawet w silne mrozy:)
serg - Ja Cie widzę!!! Bardzo lubię Cię czytać, tylko nigdy nie wiem czy mogę się wtrącić:-)Taka trochę nieśmiała jestem:zawstydzona/y:

Widzę że już śpicie wszystkie, ale i tak Wam życzę kolorowych snów:)
 
Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry