reklama

Rodzące i staraczki w 2011

Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.
Gwiazdeczko gdybym mu nie ufała nie wyszłabym za niego. Ja jestem przekonana/wychowana, że małżeństwo jest raz na całe życie więc przemyślałam sprawę. No nic. Szansę na pewno dam, bo się staramy. To po prostu moje stresy i myśli.
 
reklama
nie chce urazic ani Ciebie ani Twojego kochanego. Moim zdaniem nie dojrzal. Nie mowi sie, ze jak bedzie, to sie zajmie. No, kurcze! Dla porownania: moj jak staralismy sie i leczylismy gadal mi do brzucha, do jajnikow, ze maja byc grzeczne i przepuszczac jajeczka. Nigdy nie dal mi do zrozumienia, ze jak bedzie, to bedzie, to byla wielka motywacja i podtrzymywanie sie na duchu. Dlatego wiem, ze bardzo chce tego dziecka. Teraz nakupywal juz becik, spiochow troche i gazetki dla przyszlych mam i to on je czyta pierwszy. Nie lubi lekarzy i wszystkiego co z nimi zwiazane, ale nie dziwie mu sie. Jednym slowem- porozmawiaj z nim i poobserwuj. Z tego co piszesz kocha Cie, wiec musi podejsc do tego ze zrozumieniem. Latwo mi sie gada, wiem. Przepraszam
 
Ostatnia edycja:
Królowa, ja mam taki system, że kiedy o coś poproszę G. żeby o czymś pamiętał albo coś zrobił a dzieje się na odwrót, to nic a nic mu nie przypominam. Często jest tak, że z czegoś musi zrezygnować na rzecz zrobienia tego o czym zapomniał albo że jakieś sytuacje bardzo niemiłe z tego wychodzą, ale tylko w ten sposób on nauczy się odpowiedzialności... Jak widać, trzeba chcieć coś zrobić, żeby taka sytuacja uległa zmianie. Rozumiem, że Twój Mąż myśli ciągle o pracy, ale chyba powinien też myśleć o innych rzeczach, żebyś nie została sama z wszystkimi tymi "małymi sprawami", bo one wejdą Ci na plecy i powstanie z tego niezły ciężar. A jak to zrobić? Podam Ci przykład - mała rzecz, ale tak G. nauczył się robić pranie... Kazałam mu wstawić pranie - jeden drugi trzeci dzień cisza, aż zabrakło mu bielizny. Pranie wstawił, wyprało się, ale już go nie powiesił. Leżało w pralce 24 godziny, wybrałam "swoje" i powiesiłam, a jego ciuchy dalej leżały... W końcu zaczęło brzydko pachnieć i wtedy się zorientował, że coś mu nie gra... Oczywiście wtedy wyprał jeszcze raz i od razu po praniu powiesił...
 
Krolowa, wiem skarbie, ze przemyslalas sprawe malzenstwa...o to mi nie chodzilo wcale ;-) Chodzilo mi o to, ze jak tak mowi, to Ty mu w tym momencie ufasz, mozesz polegac na jego slowie. Bo co innego rachunki, praca a co innego dzidzia ;-) Powiem tak, ja bym zaryzykowala. 3mam kciuki!!!!

serg- no i prawidlowo uczysz :-D
 
SERG - nie chce urazic ani Ciebie ani Twojego kochanego. Moim zdaniem nie dojrzal. Nie mowi sie, ze jak bedzie, to sie zajmie. No, kurcze! Dla porownania: moj jak staralismy sie i leczylismy gadal mi do brzucha, do jajnikow, ze maja byc grzeczne i przepuszczac jajeczka. Nigdy nie dal mi do zrozumienia, ze jak bedzie, to bedzie, to byla wielka motywacja i podtrzymywanie sie na duchu. Dlatego wiem, ze bardzo chce tego dziecka. Teraz nakupywal juz becik, spiochow troche i gazetki dla przyszlych mam i to on je czyta pierwszy. Nie lubi lekarzy i wszystkiego co z nimi zwiazane, ale nie dziwie mu sie. Jednym slowem- porozmawiaj z nim i poobserwuj. Z tego co piszesz kocha Cie, wiec musi podejsc do tego ze zrozumieniem. Latwo mi sie gada, wiem. Przepraszam
Libby, ale on tak nie powiedział! :no: Tez się stara, martwi, pociesza kiedy przychodzi @... Nie jest nastawiony na cel - spłodzić dziecko. Na razie kochamy się kiedy mamy ochotę, w płodne oczywiście częściej, ale bez wielkiego ciśnienia. Też kupuje mi gazetki dla mamusiek ;-) Wiem, że jest gotowy - nie ma tygodnia, żebyśmy o tym nie rozmawiali. A nie raz mnie zaciągał do sypialni z tekstem "chodź, mam dla ciebie prezent". Ja na to - "jaki?" A On - "córeczkę albo synka!" - i bach mnie na łóżko ;-) Widzę, że się przejmuje, wymyśla imiona, jak tylko odstawiłam tabletki to na drugi dzień już wynalazł jakiś wózek w internecie i chciał zamawiać z Polski :confused: :-D I na komputerze ma tapetę z brzuszkiem.... ;-)
 
Serg próbowałam. Robiłam tak jak ty z pralką to ja z lodówką. Kończyło się na tym, że musiałam szorować lodówkę bo nie można było do niej zajrzeć. I nic go to nie nauczyło. Zepsuł się nam konwerter telewizji cyfrowej. Od 2 miesięcy nie mamy połowy kanałów a jego to nie denerwuje. Więc dzisiaj sama będę zmieniać konwerter, który sama kupiłam. Bo mam dość, że płacimy kawał kasy i oglądać nie możemy...

Serg fajny ten Twój facet. Mój jak przychodzi @ mówi: przecież ginka powiedziała, że dopiero po 1,5 roku można się martwić, że się nie udało...
 
Królowa, z tego co mówisz, to mi wygląda na to, że Twój Mąż to taki racjonalista do bólu... :-( Nie wiem, co Ci jeszcze poradzić czy podpowiedzieć - u nas najbardziej chyba działa terapia wstrząsowa. Ale to w skrajnych przypadkach, kiedy nie da się inaczej, po prostu się... wyprowadzam, a ty facecie rób co chcesz. Na szczęście tylko raz tak było no i nasza sytuacja jest inna, bo nie jesteśmy jeszcze małżeństwem....
 
Dlatego się zastanawiam co to będzie. No ale już nie marudzę. :-)

Laski a co wy na to, żeby pochwalić się (oczywiście która może) fotkami ślubnymi?
 
reklama
To albo posty pomieszalam i/albo nie rozumiem. W kazdym razie nie chce zle. Jak tak sie zachowuje, to dzialaj, a wszystko sie ulozy i nie ma co sie stresowac na zapas. Sprawa prosta: on pracuje, Ty zajmujesz sie dzidziusiem i domem, ale sprawy rachunkow domowych on bierze na siebie lub inaczej, zalezy co sobie ustalicie. Nie znam idealnego zwiazku. Zawsze sa jakies zgrzyty i pretensje. Wazne, zeby o tym ze soba rozmawiac. Czy myle sie?
...co do fotek slubnych. Nie mam i poki co nie chce miec. Moj nalega, ale mi to do szczescia nie potrzebne. Pewnie mowilabym inaczej, gdyby nie trzeba bylo brac kredytu z tego tytulu. Szkoda mi pieniedzy, a po cichu, bez weselicha nie chce.
 
Ostatnia edycja:
Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry