troche pozno ale post mi sie przez 15mn nie mogl wyslac

:
hej
wow ... widze ze na tapecie powazny temat dojrzalosci facetow

dorzuce swoje 3 grosze, nie pamietam niestety kto co pisal, wiec bede odpowiadac do was zbiorowo , ok ?
a w sumie moze to i lepiej, bo nie chce nikogo urazic a nie z wszystkimi sie zgadzam...
ktos napisal ze facet dojrzeje jak zobaczy dziecko - dziewczyny! tosz to jets jak gra w rosyjksa ruletke! tak moze zareagowac 17 letnia dziewczyna, bo co matka to matka! a u facetow niekoniecznie to dziala... jesli ktos sie waha, widzi ze facet sie boi czy nie jets pewny : to ja bym obserwowala raczej i POWAZNIE CZESTO ROZMAWIALA niz obstawiala na pozyttywna rekacje po porodzie ! wiele przypadkow istenieje gdy tatus zniknal jak sie dowiedzial o ciazy... ale sa i takie, gdzie zostali ( nie wiadomo z jakiehgo powodu) badz byli bo dziecka niby chcieli a po proodzie jak przyszlo stanac na wysokosci zadania, wyrzec sie tego i owego ich wcielo... znam takie przypadki i jeden mam nawet w rodzinie a jeden wsrod znajomych : obie pary zeby bylo weselej maja 30 tke na karku! moj kuzyn odsedzl od dziewczyny i corki po porodzie ( bo dzialo sie zle) bo 11 latach bycia razem ( mial wtedy 31 lat, dziewczyna 30) i 8 latach starania sie o dziecko!!!!! ale na szczescie odetchneli poukladali sobie w glowie i do siebie po kilku tygodniach wrocili, juz ponad 2 lata i jest ok, rodzinnie. drugi przypadek - chlop wymigal sie ostatecznie od obowiazku wychowania.
ja nie mowie oczywoscie ze obazy, starch sa naganne, zle - nie. sa normalnem bo nie zyjemy z latwych czasach. a powiem was ze zazwyczaj to sie i tatusiowie i mamy boja decyzji o drugim dziecku! bo pierwsze moze byc spontan, myslenie o samych pieknych aspektach... a przy drugim czlowiek juz wie co go czeka i mysli inaczej, 3 razy sie zastanowi nim zrobi

: moze byc ciezka ciaza ( ja np sie boje drugiej ciazy, bo pierwsza mialam ciezka), choroby dziecka!!!!, zmeczenie i nieprzespane noce, a takze to czy da sie rade finansowo - bo nie sztuka urodzic, a wychowac i dac w zyciu start!!!! jets tego wiele...
krolowa : pamietam ze to ty pisalas o pracy meza... dziewczyno - zebys wiedziala jak cie rozumiem ! moj pracuje 5 dni w tyg. od 7 do 21-23 roznie, jak skonczy! od 2 m cy prawie sie nie widzimy bo ma wiekszy projekt i przez ten czas siedzial 7 dni na 7 !!! od 7 do 21-24 a jak mu poszedl dysk to nadrabial do bialego rana prawie! prawie sie nie widzimy momentami! w marcu 2010 przeniesli go na 3 m-ce do londynu,,, i tak ciagle cos! ale ja decydujac sie na dziecko i on tez - wiedzielismy o tym... moj jest raz w tygodniu, czasem dwa razy, czasem raz na 2 tyg -co juz jest super - za granica i ja wiem ze jak cos by sie dzialo to ja wtedy musze sobie sama ABSOLUTNIE ZE WSZYSTKIM poradzic! nie prowadze, rodzine mam 800 i 1600km od domu...wiec wszystko sama musze organizowac
nie moge liczyc ze jak sobie zazycze drugie dziecko to maz bedzie 18 przyjezdzal pomagac mi kapac... jemu w tyhgodniu w takich godiznach udalo sie wrocic na palacach jednej reki, zeby zdjecie pamiatkowo pstryknac hehe... co nie znaczy tez z drugiej strony ze on nie robi nic w domu !!!:
w weekend pomaga mi w papierach jak czegos nie wiem, to on gotuje obiad, jezdzi na zakupy wieksze autem itp
oczywiscie caly weekend spedza z synkiem , ale to akurat jets dla niego oczywiste i naturalne skoro go nie widzi w tygodniu WCALE
takze chyba najwazniejsze to wiedziec jaka jest sytuacja, na czym sie stoi i to czego sie chce najbardziej... ja nigdy nie mialam okaji zeby pomyslec ze maz nie dojrzal do ojcostwa, wrecz przeciwnie... i nadal chcemy drugiej dzidzi - choc obawiamy sie juz OCZYWISCIE tego jak bedzie o wiele bardziej niz przed poldusiem
b juz wiemy co nas czeka ;-)