reklama

Rodzące i staraczki w 2011

Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.
stronka fajna ale Ja nie mam talentu do szycia :zawstydzona/y: a nawet bym się chyba za to nie brała.
A co do chust to kiedyś coś o tym słyszałam i zdania były podzielone.Nigdy z takiej chusty nie korzystała także nie wypowiem się na ten temat bo nie mam zielonego pojęcia:)

ja tez talentu do szycia nie mam ale mysle ze ktos by mi uszyl :) ciesze sie ze juz ci lepiej ;-)
 
reklama
Czesc dziewczyny,
ja podobnie jak agnieszka.kk z chusty tez nie korzystalam, chociaz myslalam o tym w ciazy. W mojej szkole rodzenia byly spotkania kangurkow, gdzie mozna bylo sie dowiedziec jak wiazac, jaka wybrac, mozna bylo przyjsc nawet jak dzidzi sie jeszcze nie mialo i probowac na lalkach. Niestety nie wybralam sie na zadne spotkanko, jakos zawsze cos wypadalo mi :(
A tak z netu to bym sie troche bala, ze dzidzi zrobie krzywde. Wolalabym by wszelkie moje watpliwosci rozwiala jakas osoba doswiadczona.
Sa dzieci ktore uwielbiaja byc w chuscie, ale sa tez ktore nienawidza.
sergeevna-witaj
U nas piekna pogoda, za oknem sloneczko, szkoda ze taki duzy mroz. Moje dziecie marudne strasznie, dobrze ze usnelo-to moge posiedziec na bb
Milego dnia
 
Witam;)
Ja własnie jestem po śniadanku...;-)
Moje dziecie wcina jogurt:)

Ja przed porodem nie chodziłam do żadnej szkoły rodzenia,wiedziałam tylko to co wyczytałam z książek i przeżyłam poród,wiedziałam co mam robic bo wszystko mi mówili.
Nie długo zbieram się o pracy a co u was?
 
Witam was wszystkie :)
ja już po śniadanku i zdążyłam juz sprzedać łużeczko z całą wyprawką i krzeselko do karmienia drewniane - to z większych rzeczy :) i troche pierdułek i ubranek oby tak dalej bo dzień sie dopiero zaczoł:tak:
ja miałam wczoraj w domu rozpuste wchodze a tam na stole pierogi ruskie i naleśniki - babcia szalała, dziś jej śniadanko do łóźka zaniosłam - żebyście dziadka widzieli jak sie zaczerwienił z zazdrości :):-D
 
maryla to dzień zaczął się wspaniale i oby był tak owocny do końca :tak:;-)
No a babcia zasłużyła na śniadanko w łóżku a dziadek rozumiem musiał obejśc się smakiem :-D
 
no podskubywał i podbierał babcia i jeszcze mówił że jej to szkodzi albo że musi sprawdzić czy nie zatrute :) ma swoje sposoby:-D
 
dziadek to nasz domowy cwaniak :):-D ale jak sie ostatnio okazało to on mi zafundował wuzek jak byłam mała :) co prawda wstydził sie go prowadzić ze sklepu i w tym celu wykorzystał kolege :)
 
A ja jestem dumną posiadaczką chusty - kupiłam jak Karola miała 1,5 miesiąca niestety przez problemy z kręgosłupem i jej długość - zachciało mi się wiązanej 5 metrowej rzadko ją nosiłam. Ale z drugim chyba zrobię przekręt i przerobię tą chustę na przekładaną przez ramię. Jest z czego ją zrobić :-p

Uciekam bo moja mama przyszła - później wam wkleję fotki z chustowania ;-)
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
reklama
Skąd się biorą dzieci według dzieci

Krzyś, 6 lat: "Ale z pana dzieciak! Dzieci biorą się z brzucha mamy. A w brzuchu mamy są różne składniki. Komórki, ale nie takie do rozmawiania..."

Julcia, 5 lat: "Dzieci? Jakby Ci to powiedzieć? Z jedzenia się robią, z picia niektórego, z komórek... Jakich? Witaminowych. W kapuście są witaminy. W owocach też. Musi być dużo witamin."

Nikola, 6 lat: "Żeby urodzić dziecko, trzeba się dobrze odżywiać. Jeść banany, śliwki, jabłka... aż brzuch bedzie duży. Ale żadnych słodyczy. Dlaczego? Bo wtedy się popsuje rączka."

Piotruś, 4 lata: "Dzieci biorą się z gadania. Kiedyś mama mówiła do taty: "Ty nie gadaj tyle, tylko uważaj, bo z tego gadania będą dzieci". Ale tata chyba tak specjalnie się zagadał, bo na urodziny dostałem braciszka zamiast pieska."

Ola, 5 lat: "Dzieci dostaje się za karę. Jak byłam na wakacjach u cioci, to ciocia mówiła do wujka: "Lepiej bądź dziś grzeczny, chyba, że chcesz mieć drugie dziecko". Wujek potem był cały dzień na grzybach."

Jaś, 6 lat: "Na dziecko trzeba się zapisać do szpitala. Najpierw do szpitala idzie mama, a potem tata idzie z kwiatami. Tata musi mamę wypisać ze szpitala i wtedy, razem z mamą, dostaje od szpitala dziecko. A kwiaty zostają w szpitalu."

Justynka, lat 5: "Dzieci się klonuje. Trzeba iść do parku na spacer, nazbierać tych motylków do przyklejania do nosa, wydłubać ziarenka i połknąć. I te klony potem rosną w brzuchu u mamy. U taty nie, bo tata nie ma czasu na spacery."

Mareczek, lat 6: "Słyszałem, że dzieci się rodzą z plemników. Plemniki to takie ziarenka, które trzeba zasiać, a potem się czeka dziewięć miesięcy. Trzeba najpierw wstrzyknąć do pupy, najlepiej u lekarza."

Sonia, lat 5: "A na podwórku mówili, że dzieci biorą się z seksu. Pan i pani idą na spacer, biorą sie za ręce, patrzą, potem dają sobie buzi. I to jest seks. A jak ten seks robi mama i tata, to potem jest dziecko."

Kasia, lat 6: "Coś ty, to nie żaden seks, seks jest na golasa i z seksu nie ma dzieci. Mama i tata muszą być w ubraniu, to mogą się całować i wtedy jest miłość. I z tej miłości biorą się dzieci."
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry