reklama

Rodzące i staraczki w 2011

Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.
pysia - Karola jest z 7 ciąży :tak: a czy zwątpiłam? Nigdy - mieliśmy jeszcze kilka opcji w razie czego więc nie było tragedii. Duże wsparcie miałam w teściowej - ona też kilka razy poroniła 1 przed pierwszym dzieckiem i 3 razy przed drugim - dlatego jest 14 lat różnicy między szwagierką - starsza a moim mężem. A teściowa jest pielęgniarką - pracowała na noworodkach a teraz na emeryturze jest pomocą stomatologa. A szwagierka jest pielęgniarką na bloku operacyjnym chirurgii. Wszyscy w jednym szpitalu. Mój gin z tego samego szpitala więc w ciąży miałam super opiekę i podczas porodu miałam taką obstawę na sali ze szok. W 8 tygodniu jak wylądowałam na patologii to się okazało że żona lekarza z którym M pracuje właśnie urodziła Mikołajka i jak się doktorek dowiedział ze ja też leżę na tym samym oddziale to ścignął położne żeby mną też się zajęły. :-D A podczas porodu miałam na sali - swojego męża, dwie położne, troje ginekologów położników, dwie panie neonatolog i 3 stażystki neonatologi. A miałam próżnociąg stosowany bo mała urodziła się w zamartwicy bo się pierdoła owinęła pępowiną tak że miała skrępowane nóżki, rączki i wokół szyi miała pępowinę a nie miała tętna jak ja urodziłam. 3 minuty czekałam aż krzyknie - dla mnie to były 3 godziny :-( Ale jak mi ją pokazali - śliczną różowiutką :-D Potem mi ją zabrali na 4 godziny - trafiła pod lampy i do inkubatora żeby się wygrzać :-D A przez cały pobyt w szpitalu ciągle odwiedzały mnie położne i lekarze żeby zobaczyć najmłodszą wnusię pani Zosi :-D Ale miało to swoje minusy. "Swoich" trzymają dłużej żeby się upewnić że wszystko ok. A mnie coś trafiało już w 4 dobie. Zrobiłam awanturę, Zosia musiała interweniować, ja zadzwoniłam po znajomego M żeby znalazł kogoś żeby zrobić USG główki Karoli - musiała mieć kontrolę po próżnociągu, ale Niziurski jej bardzo malutkiego krwiaczka zrobił, bo dosłownie 3 sek ją trzymał żeby ją podciągnąć bo reszta poszła naturalnie. I udało się nam wyjść w 4 dobie :-p A tym razem zapowiedziałam mężowi i teściowej że nie leżę dłużej niż 3 doby bo kota dostanę :tak: No chyba że będę musiała po cesarce albo co - rożnie się w życiu układa ale wolałabym rodzić drugie naturalnie - szybciej się do siebie dochodzi.

No i esej mi wyszedł :-p
Wypadało by się do pracy zabrać. Karola bajki ogląda więc mam chwilkę. Tylko że mi się nie chce :-p
 
reklama
Sol no to fajnie miałaś z tym porodem że takie wsparcie :) a z inżynierem napewno sobie poradzisz :)
pysia: to działaj kochana i koniecznie napisz co gin powiedział
mama05: no my ostatnio jakoś tak spokojnie mieliśmy tzn było fajnie ale ciągle tak samo a od sosu truskawkowego i od skrucenia to tak szalejemy ze szok - jak króliki :) normalnie a seks jest niesamowity nawet bez dodatków :):) no tak błogo :) uuu znowu mi sie chce :):) normalnie już sie nie moge doczekać kiedy skończe brac tapsy juz awet nie chciałam robic tej przerwy żeby szypciej zleciało :) no ale jak sie wczoraj tak dziwnie czułam i śpiąc trzymałam brzucho (chyba żeby sie poza kanape ni wylało moje sadełko :):):):):):) ) no to chyba zrobie ta przerwe :) a poza tym nie będe robic takiej burzy chormonów przed ciążą a juz bym chciała żeby choc czerwiec był (ale już niedługo zaraz kwiecień potem maj czerwiec i od lipca co będzie to będzie :):):)

kobiety czy tylko ja jestem dzis taka zamulona???? wydaje mi się że wszystko robie 10 razy dłużej niz normalnie
sol wysłałam Ci zaproszenie :):)
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
maryla - czasami zaraz po odstawieniu tabsów jest największa szansa na zajście. Dlatego często jak jest problem z zajściem to właśnie zaleca się zaraz po odstawieniu działać :tak: Ja czekam aż będziemy mieli pewność że M będzie miał ten drugi etat na dłużej niż do końca tego roku. A do wakacji powinno się to wyklarować :tak: Ja też bym wolała już teraz ale lepiej żebyśmy mieli choć trochę pewności że damy radę finansowo bo jak na razie to jesteśmy w ... dołku i nie wyrobilibyśmy gdyby nie teściowa i moja mama. Gdyby nie spłata kredytu na mieszkanie to jakoś by starczało ale że zachciało nam się samodzielnego mieszkania to mamy. Dobrze ze ten z dopłatami z państwa nam się udało wziąć. Przez pierwszych 8 lat 70% odsetek spłaca nam państwo. Raty mamy malejące więc teraz zamiast około 1800 zł płacę 600 zł na miesiąc. Ale to zawsze 6 stów w plecy.
A wybrałaś które zdjęcia?

Aaaaaaaa - ty kozo młodsza ode mnie jesteś???
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Witam wszystkie Panie :)
Pogoda do bani, miałam coś w ogrodzie porobić, poprzycinać maliny i porzeczki a tu ciągle się chmurzy grrrrrrrr
Jutro jadę na dalszą obserwację mojego pęcherzyka i jego pomiar :) Czuję po obu stronach jak się przemieszczają :) Będą też wyniki krwi.
Tylko małża nie ma, bo wyleciał na tydzień, więc w tym miesiącu na pewno nie zafasolkujemy :/ Ale wyjazd mu dobrze zrobi. Bardzo był przygnębiony swoimi wynikami
moz-screenshot.png
:( Może tydzień w Londynie poprawi mu humor, a na przyszły tydzień umówimy się do invimedu na konsultację i dowiedzieć się co dalej...
Właśnie zdałam sobie sprawę, że za 5 miesięcy ponownie wychodzę za mąż :)))))) Może przygotowania nas trochę odstresują :)
 
czesc dziewczyny
sol jak przeczytalam jak wygladal twoj porod to sie poplakalam... normalnie nie wyobrazam sobie czekania na placz dziecka , dluzszego niz minuta.ja tez czekalam i tak jak piszesz czas wtedy sie ciagnie w nieskonczonosc...
marylka ty tak nie szalej bo normalnie nas zawstydzasz, my chyba w podobnym wieku jestesmy , a nam juz sie niechce tak szalec, teraz wolimy sie wyspac:-p
mama mam nadzieje ze to tylko katarek i ze malemu nic nie zalega na oskrzelach
mil;ego dnia
 
SOL- ja przy Zuzi mialam kleszcze bo byla 2 razy owinieta wokol szyi pepowina i ja Ja wypychalam ,konczyl sie skorcz i Ona wracala. i jak urodzilam glowke do polowy to zalozyli kleszcze wyjeli glowke odwineli pepowine i dalej juz dalam rade:tak:ale Tom nie przecial pepowiny bo musial wyjsc z sali:no:a przy obu porodach mialam 3 polozne i 2 lekerzy ginek.poloznikow-w tym szpitalu gdzie rodzilam jest taki standard:tak:a z Domisiem nie mialam zednych komplikacji i Tom cial pepowine szczesliwy:-DMARYLA- no oby do czerwca i na forum bedzie wrzalo bo duzo babeczek zaczyna od wakacji,wiec sie w koncu produkcja ruszy:tak::tak::tak:
 
Wiola - ja ten sam rocznik co Maryla - tylko że ja już po urodzinach :-p i też bym szalała ale przez te plastry mi się odechciało na parę miesięcy ale teraz czuję jak mi wraca szaleństwo i tylko czekam aż mi się @ skończy - to jak go dorwę to z łóżka nie wstanie przez tydzień, oj wypościły mnie te plastry :-p

Maryla - kobieto - wybierz zdjęcia to coś zrobię do Ciebie bo mojej pracy mi się wybitnie nie chce ruszać :-p


Mojego nie wyprosili bo wiedzieli kim jest i że w razie czego pomoże. I pomógł bo ja nie miałam skurczów partych i Niziurski musiał mnie znieczulić do nacięcia i jak to zwykle u mnie bywa - trafił na naczynie którego tam nie powinno być i poszło mi do krwiobiegu - zdążyłam tylko krzyknąć Marcin i świat stał się czarny - nie wiem ile byłam nieprzytomna ale to mąż mnie dobudził a lekarz był blady :-D Oj ja miała poród na wesoło :-p Na dodatek miałam wesoło bo mój mąż nie zrozumiał aluzji o 4 że może już przyjeżdżać i przyjechał przed 7 :-p Został przywitany słowami - "Teraz to mi stąd wyp***" A jak zaczęła się akcja i miałam już 10 osób na sali prócz siebie to wszedł lekarz co mnie przyjmował a ja z tekstem "To wszystko jego wina" i powiedziałam mojemu lekarzowi że choć prosiliśmy nie został poinformowany że małej tętno spada i że zamiast na cesarkę to dał mi oxytocynę. Mój lekarz zrobił się czerwony ze złości i wydarł się na niego przy wszystkich "Albo pomagasz przeć albo wypie...aj." Jak do mnie podszedł to chyba go walnęłam - nie pamiętam dobrze :-p ale wyszedł jak oparzony i do końca pobytu w szpitalu go nie widziałam nawet na obchodzie. Już nie pracuje w tym szpitalu - ponoć w lekarskim - jak ja byłam na parterze jeszcze odpoczywałam to była dzika awantura a mój lekarz w słowach nie przebierał. Dziewczyny z sali mi powiedziały a ja im powiedziałam że to z mojej przyczyny :-p Podobno sam odszedł. A Niziurski mnie tylko poprosił żebym nie robiła akcji z policją bo to będzie się ciągnęło latami a nie zawsze się takie sprawy wygrywa. Wiem że na odchodne dostał wilczy bilet. Oj powiem wam że przez ponad rok musiał mnie mąż uspokajać żebym nie powiadomiła prokuratury. Ale mi już przeszło. Ale powiedziałam sobie że tym razem jak tylko się zacznie dzwonię po mojego lekarza i ma być przy mnie cały czas - będzie trzeba zapłacić - zapłacę - chociaż teraz pewnie by nie wziął jak są te nagonki na łapówki. No i położną chce mieć tą samą - to mi teściowa załatwi :tak:
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
sol wybrałam :) wysłałam ci jakiś czas temu maila :):) mi tez się nic niechce na razie składam zamówienie na raty :) a że mam 2 strony to troche mi zejdzie :):)
 
WIOLKA-witam z rana,jak tam nocka z Iwa-wyspana:confused:BALBI_NKA-szkoda,ze w tym m-cu nie sprobujecie,ale tak jak piszasz -nie ma tego zlego co by na dobre nie wyszlo-moze mężowi dobrze zrobi taki wyjazd...a moze owulka sie przesunie i zdazy wrocic:tak::-Ddaj znac po wizycie.a jesli chodzi o pogode to masakra,ja mialam w planach w weekend przyciac drzewka,podsypac tuje nawozem,dzieci pobawily by sie na ogrodzie a tu co -caly weekend padalo:wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:i planuj tu sobie czlowieku..a z tego co widzialam wczoraj w pogodzie to ten weekend tez ma padac!!!!!!!!!:crazy::crazy::crazy::crazy:MARYLKA-ja nie jestem zmulona...oj,oj...:))do piatku juz blisko-moze zapomnialas wiecej niz 1 tabl???
 
reklama
no ja też myślę, że ten wyjazd dobrze mu zrobi. Odstresuje się chłopina troszkę i nabierze sił :)
Teraz, za każdym razem nie mogę się doczekać wizyt u mojej gin. Z niecierpliwością czekam co powie - może czegoś nowego się dowiem? Może jakieś dobre wieści?
Z usmiechem wspominam jak wyglądały pierwsze nasze "wspólne" wizyty u gina. Mój M najpierw czekał w samochodzie. Później awansował przed wejściem do przychodni :))) Upłynęło trochę czasu zanim wszedł ze mną do poczekalni hahaha a teraz? Najpierw ja wchodzę na badanko a On czeka przed gabinetem na sygnał kiedy może wejść żeby posłuchać co mówi moja gin :) Na temat owulacji wie prawie wszystko, bez problemu chodzi się badać i w zasadzie nie ma tematu tabu. To bardzo nam pomaga. Miał teraz chwilę załamania, przeprowadziliśmy długą rozmowę na temat jego męskości i chyba wziął się w garść. W tym roku po raz drugi powiemy sobie "TAK" :) i mam nadzieję, że ten rok będzie dla nas łaskawy... Przynajmniej staramy się myśleć pozytywnie a to już COŚ...
 
Status
Zamknięty i nie można odpowiadać.

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry