no pewnie!
mam szuflade apaszek, szali mniejszych i wiekszych, wiec cos na pewno.
albo taka z domieszka rozu albo taka w zielono-zolta panterke
jos - kurcze. karierowiczka to brzydko brzmi. Ja wole o sobie mowic, ze jestem ambitna. I nie interesuje mnie jakas szalona kariera ale nieskromnie wiem ja i moi dotychczasowi szefowie, ze asystentka dla mnie to za malo, ze mam umiejetnosci, wiedze i zdolnosci, zeby robic cos wiecej. I dlatego w poprzedniej pracy juz po 3 miesiacach bycia asystentka dostalam zupelnie inne obowiazki, tylko nazwa stanowiska sie nie zmienila i biurko dalej mialam w sekretariacie ale bylo bosko!
Jest tak, ze jak czlowiek pracuje ponizej swoich kwalifikacji to sie frustruje... jestem tego zywym przykladem. Jak jeszcze pracowalam w Warszawie, to w tym samym momencie szef mi powiedzial, ze ma dla mnie nowe, duzo lepsze stanowisko a ja mu na to, ze wyjezdzam do Szwajcarii
Dla mnie nie tyle liczy sie kasa (choc oczywiscie, ze jest wazna!) co robienie czegos, co lubie. Od dziecka jak cos mi sie nie podobalo to nie umialam sie przylozyc i tak jest do dzis.
Jakbym miala do konca zycia robic grafiki spotkan, ksero i rezerwowac bilety to bym zwariowała. Na dluzsza mete taka praca mnie nie interesuje. Dla kazdego cos innego.
Ja nie mam technicznych studiow - mam dyplom 5 letniej harówki na prawie. Po obronie mialam wrazenie, ze mozg caly wypocilam na tych studiach... i nie chcialabym, zeby ta praca sie zmarnowala... 5 lat prawa i sekretarka do konca zycia - dla mnie to zyciowa porazka.
albo taka z domieszka rozu albo taka w zielono-zolta panterke
jos - kurcze. karierowiczka to brzydko brzmi. Ja wole o sobie mowic, ze jestem ambitna. I nie interesuje mnie jakas szalona kariera ale nieskromnie wiem ja i moi dotychczasowi szefowie, ze asystentka dla mnie to za malo, ze mam umiejetnosci, wiedze i zdolnosci, zeby robic cos wiecej. I dlatego w poprzedniej pracy juz po 3 miesiacach bycia asystentka dostalam zupelnie inne obowiazki, tylko nazwa stanowiska sie nie zmienila i biurko dalej mialam w sekretariacie ale bylo bosko!
Jest tak, ze jak czlowiek pracuje ponizej swoich kwalifikacji to sie frustruje... jestem tego zywym przykladem. Jak jeszcze pracowalam w Warszawie, to w tym samym momencie szef mi powiedzial, ze ma dla mnie nowe, duzo lepsze stanowisko a ja mu na to, ze wyjezdzam do Szwajcarii
Dla mnie nie tyle liczy sie kasa (choc oczywiscie, ze jest wazna!) co robienie czegos, co lubie. Od dziecka jak cos mi sie nie podobalo to nie umialam sie przylozyc i tak jest do dzis.
Jakbym miala do konca zycia robic grafiki spotkan, ksero i rezerwowac bilety to bym zwariowała. Na dluzsza mete taka praca mnie nie interesuje. Dla kazdego cos innego.
Ja nie mam technicznych studiow - mam dyplom 5 letniej harówki na prawie. Po obronie mialam wrazenie, ze mozg caly wypocilam na tych studiach... i nie chcialabym, zeby ta praca sie zmarnowala... 5 lat prawa i sekretarka do konca zycia - dla mnie to zyciowa porazka.
Ostatnia edycja:
))) Kurde Kochana, gęba mi się cieszy od ucha do ucha :* SUPERRRRRRRRR !!!!!!!
Ale zagladac do Was nie zaszkodzi!