jos
mi sie moze zmieni jak dzieci beda ale... moi rodzice cale zycie pracowali i to duzo i ja sie nie czuje jakas zaniedbana. Byla rownowaga. Mama wychodzila rano do pracy wracala kolo 18, syzbki obiad i potem znowu pracowala a ja naprawde nie czuej zlych tego skutkow. I tak zawsze czulam i wiedzialam, ze jestesmy z siostra najwazniejsze i dla nas to robia. Jestem tez troche jak moja mama i siedzenie w domu z dzieckiem chyba nie jest dla mnie... Ja jak powietrza potrzebuje samorealizacji pracowej. Co mojemu dziecku po sfrustrowanej, zakompleksionej niepracujacej mamie? Kazdy musi robic co czuje, ze jest dla niego. I jestem pewna, ze bede umiala jedno z drugim pogodzic, tym bardziej, ze prawo szwajcarskie to ulatwia. Macierzynski jest deko krotszy niz w Polsce z tego co pamietam ale potem mozna do pracy wrocic na 50, 60, 70, 80% i stopniowo

Szczerze mowiac nie jestem tez wrogiem instytucji niani, jesli znalazlaby sie dobra

Do tego mam takie rozne roznosci, ze dzieci kiedys dorosna, pojda do szkoly i sie wyprowadza a ja zostane w domu bez zawodowego doswiadczenia i za te 20 lat bede mogla tu byc najwyzej sprzataczka bez szacunku do samej siebie. No i mam wbite do glowy w domu, ze trzeba byc samodzielnym, trzeba dbac o swoj rozwoj, ze pieniadze nie sa wieczne, ze nie mozna polegac, ze maz teraz zarabia. a jak za 2 lata przestanie? nigdy nie wiadomo, swiat plata rozne figle. Mi praca daje poczucie bezpieczenstwa i pewnosci siebie. Po prostu musze

a ze mam motor w tylku to pogodze jedno z drugim

a ostatnio rozmawialam z kolega, ktory w banku ma pod soba duzy zespol ludzi imowi, ze woli zatrudniac kobiety z dziecmi, bo sa 100 razy bardziej efektywne
just - wiesci to raczej nie bedzie dzis, bo to dopiero rozmowa w agencji i jesli im sie spodobam too nastepny etap rozmowa u pracodawcy. zobaczymy. nie nastawiam sie ale sie ciesze, ze cos sie dzieje, to taki znak, ze zupelnie stracona jeszcze nie jestem
