Oliwka trzeba mieć wiarę... Ja przy każdej @ odkąd się staraliśmy płakałam, obiecywałam sobie że się nie będziemy więcej starać, a i tak wychodziło inaczej... Wszyscy mi mówili, żeby się nie starać, nie przejmować i tak dalej... Guzik prawda, mnie to nic nie dało! Starałam się, liczyłam płodne, mierzyłam temperaturę, wykresy, brałam castagnus i wiesiołka. I tak było aż do owulacji w trafionym cyklu, a później... jakaś byłam dziwnie spokojna, że sie udalo. Jak nigdy. Nie powiem Ci, nie przejmuj się, nie staraj, zapomnij, nie "chciej" to wyjdzie... Nic nie da to na siłę, im bardziej nie zechcesz, tym bardziej I TAK będziesz myślała! Ja jakoś nie uważam, żeby "nie przejmowanie się" było złotym środkiem na zajście w ciążę. Nie ma takiego złotego środka który pomoże na 100%. Jedynym WARUNKIEM jest... seks ;-) I nie napiszę, że "kiedyś się uda", bo dobrze o tym wiesz. Życzę Ci za to z całego serca, żeby to nie było "kiedyś", ale "już"!
Młoda widzę, że nie przejęłaś się zbytnio nauczycielką

I bardzo dobrze!

Nie warto ;-) Życie się nie kończy na 1 z matmy, aj też zawsze miałam z tego przedmiotu potężne problemu

;-)
Rureczka szeeeeeeść

Co słychać w sobotę? :-)