made oczywiście, że to nie problem... no pazury to mam nawet konkretne - zapuszczam :-)
Kiedyś byłam trochę napalona na żelowe ale w zyciu może z dwa razy mialam robione i powiedziałam nigdy więcej - po pierwsze żelowe to już tandeta - wszystkie je mają

po drugie częste uzupełnianie - co parę tygodni 40zł czy ile trzeba wydać

a po trzecie jak maluję normalnym lakierem to mogę mieć i codziennie inny kolor (kiedyś tak miałam, że codziennie przemalowywałam) a w przypadku żelu muszę mieć kilka tygodni ten sam wzór/ kolor - odpada

i po czwarte - płytka tak byla zjechana, że trochę czasu zeszło zanim pazurki wróciły do normalności - rozdwajały się niemiłosiernie i były strasznie słabe czego nigdy nie miałam - zawsze twarde pazury mam jak kocica