Buziaki!!! :-)
Najlepsze życzonka dla Ninki i Domisia!
Oliwka trzymam kciuki, żeby w domku się uspokoiło wszystko... I za nowy cykl &&&&&
Rurka dla Ciebie też kciukasy na nowy cykl &&&& Biegnij teraz szybciutko do gina!
Mamita też bym takiego ciasta pojadła...
Jos ja też kocham nieprzespane noce...
Dziękuję Wam wszystkim za kciuki i pocieszenia, no i bardzo miłe słowa wczoraj... Staram się usprawiedliwić, że wczoraj nie pisałam, ale taka byłam rozgoryczona tym usg w szpitalu, że humor padł mi strasznie...
I to na prawdę nie chodzi o to, że nie było widać płci, tylko o całą tę otoczkę
Czułam się tam jak w kolejce do kasy w TESCO, "obsłużona" szybko, byle jak, zdecydowanie na przysłowiową "sztukę" i dla świętego spokoju. Jedyne co się dowiedziałam tak w miarę konkretnie, to że na dzień dzisiejszy mam łożysko przodujące i gdybym właśnie miała rodzić, na 100% była by to cesarka. Z tego względu dali mi skierowanie na nadprogramowe usg w 32 tygodniu ciąży (czyli jakoś połowa października!
). Mam straszny żal do tutejszej "służby" zdrowia, same popatrzcie... W Polsce macie usg średnio co miesiąc, max co 2. Lekarz Wam tłumaczy, daje skierowanie na badania, sprawdza takie parametry jak chociażby długość szyjki itd. Tutaj tego nie ma
Ot, na początku ciąży w 12 tygodniu miałam badaną krew. A te comiesięczne wizyty u położnej ograniczają się do badania ciśnienia, szybkiego podsłuchu serduszka dopplerem i sprawdzeniu próbki moczu jakimś paseczkiem co się zabarwia albo i nie
Na koniec słyszycie słynne "OK" i... do domu, następna wizyta za miesiąc!
A skąd mam wiedzieć, czy nie mam anemii? Jak u mnie z poziomem cukru? Czemu nie wysyłają tutaj na badanie z glukozą? Wszystko się opiera na badaniach krwi z 12 tygodnia, a przecież przez 2 miesiące mogło się coś zmienić! Dlaczego kobieta, która robiła mi usg wczoraj w szpitalu nie powiedziała, jakiego typu mam łożysko? Jakie są szanse na to, że w moim wypadku się podniesie? Dlaczego nie poinformowała o tym, że muszę więcej wypoczywać i leżeć, ograniczyć współżycie lub z niego zrezygnować? Zero poinformowania - ot, tyle, że gdybym miała plamienie lub krwawienie, mam NATYCHMIAST dzwonić do szpitala. Tyle to i ja sama wiem! Dopiero od "doktora Google" dowiedziałam się, że mam zwiększone ryzyko krwawień i krwotoków, odklejenia się łożyska i innych paskudztw, czego mam unikać, na co zwracać uwagę... I nie chodzi o panikę, że doszukuję się sama problemów, tylko o brak informacji od - wydawało by się - kompetentnych osób! Przecież mam do tego pełne prawo, znać stan zdrowia swój i dziecka i rokowania na przyszłość z tym związane. A przecież to właśnie personel w szpitalu powinien mi był powiedzieć o zagrożeniach, wytłumaczyć jakiego typu ułożenie łożyska obecnie jest u mnie. Gdybym się sama nie doinformowała, to pewnie do tego scanu w 32 tygodniu miałabym koszmary senne o przymusowej cesarce
No i właśnie głównie z tych względów podjęliśmy decyzję, że idziemy na usg 4D prywatnie do kliniki w 26 tygodniu ciąży. Raz, że to dobry moment, a dwa, że po 1,5 miesiąca będzie już ładnie widać, jak zachowuje się moje łożysko, czy podsunęło się do góry, czy nie...
Ehh, mówię Wam, Dziewczyny, ręce opadają na tę wyspiarską służbę zdrowia.