No to ja się znowu chwalę

. Kolejny dzień i znowu coś nowego. Jak Bąbel siedzi i trzyma coś w łapkach i wypadnie mu to z rąk między nóżki to w skupieniu pochyla się i paluszkami kombinuje (jak kiedyś takie maszyny do wyciągania maskotek

), że podnosi to z powrotem i zadowolony do dzioba pakuje. Niby wcześniej już mu pojedyncze takie operacje wychodziły, ale teraz jest inaczej. Wiecie o co chodzi.. Widzicie, że Dzieć coś robi, ale nagle pewnego dnia robi to "inaczej", tak z pomyślunkiem. No i teraz już cała operacja, od A do Z: chwycenie podanego mu gryzaka w rączki, pakowanie do dzioba, puszczenie gryzaczka, podniesienie gryzaczka i do dzioba

.
Ale sam kulać się dalej nie za bardzo chce...
kakakarolina, Tymek przoduje bo najstarszy. Ale i tak robi dużo rzeczy wolniej niż teoretycznie powinien. Pewnie przez to że troszkę wcześniej urodzony... Ale jak czytałam Twojego posta to się wzruszyłam

. Dzięki. Pewnie tak szybko jeszcze nie ruszy, ale dzisiaj przez przypadek wyszła mu pozycja do raczkowania

. Bo Chłopak śpi na brzuszku i często ma nóżki podkulone pod brzuszek. No i tak się też dzisiaj obudził i nóg nie wyprostował, tylko od razu się podniósł na rękach. No i wyglądał jakby serio zaraz miał ruszyć

. Ale to przez przypadek wyszło. Z drugiej strony... od przypadku do przypadku i zorientuje się, że tak się da zrobić coś nowego...