• 🌿 Kochane/i życzymy Wam spokojnych, dobrych Świąt Wielkanocnych. Takich bez presji, bez „muszę”, bez porównywania się. Niech to będzie czas choć odrobiny odpoczynku. Życzymy Wam ciepła, bliskości i takich małych momentów, w których można na chwilę odetchnąć i pomyśleć: „jest okej”. I trochę więcej łagodności dla siebie, bo naprawdę robicie bardzo dużo ❤️ 🐣 Ściskamy Was świątecznie zespół babyboom.pl
reklama

Rozwoj naszych maluszkow

reklama
wpadlam sie pochwalic ze od paru dni Misiula robi na zyczenie PA PA i macha raczka do tego, oczywiscie ma i slabsze dnie gdzie nei robi, ale przewaznie tate zegna robiac mu pa pa rano gdy idzie do pracy ;-)
 
Dziewczyny jak rozwiązujecie problem ślizgania się dzieci na podłodze??? Julia zaczęła raczkować - dywan mam na środku pokoju a ona uparcie raczkuje do mebli aby tam wstać na nogi a tam dywanu brak i jak ona łapie się za meble to kolana odjeżdżają w tył. Łapię ją w locie żeby nie poleciala na nos :-(. Przydałyby się jakieś gumowe nakolanniki :-). Zamowilam na allegro rajstopki z gumą na kolanach ale jeszcze nie przyszły i nawet nie wiem czy to coś da.
 
Doris jak sie mala nauczy to normalne skarpetki to nie bedzie problem. Moj na poczatku ciagle spadal, jak mial ABSy to i tak lecial do tylu, bo jeszcze nie potrafil usiasc na dupke albo kleknac. Pozniej nauczy sie mnie wolac, jak juz chcial usiasc (specyficzny wrzask) i wystarczylo mu podac reke. Ten proces trwal ok 2 tygodnie. Teraz juz bez problemu wstaje i siada bez znaczenia na jakiej powierzchni, wczoraj wszedl mi na pierwszy stopien schodow :szok:
 
Mi nie chodzi o samo raczkowanie na podłodze tylko o to wspinanie się na meble. Ona ma dwie ręce na szafce kolana odjeżdżają w tył i ona tak wisi:szok:
 
Edi wczoraj tak odjechał od bujaczka, przy którym próbował wstać i rozwalił sobie wargę. Krew się polała, strasznie wyglądało, ale tylko przez chwilę. Cóż, ja stawiam na antypoślizgowe skarpetki, a poza tym - oczy dookoła głowy, tudzież kojec ;-)
 
jak dla mnie kojec przy dziecku, które ma ogromną chęć poznawania świata i eksplorowania terenu nie jest dobrym pomysłem; jak trzeba malca w bezpiecznym miejscu unieruchomić (a wiadomo, że czasem trzeba) to przecież do łóżeczka można wsadzić (no chyba, że to dom piętrowy i nie ma nic na którymś poziomie);

ALE - wpadłam napisać, że wczoraj byliśmy na kontroli u neurologa (po 3 m-cach) i oficjalnie lek. stwierdziła, że maluch w 100% nadgonił dzieci ur. o czasie - nie odbiega w rozwoju i nie wymaga rehabilitacji:-) emocjonalnie, kontaktowo - też oczywiście bez zastrzeżeń:-) mamy się pokazać, jak mały zacznie chodzić w przód tak "normalnie", bo teraz krokiem dostawnym sobie chadza jak chce, żeby skontrolować czy nie napina stópek do chodzenia na palcach; ale się cieszę!!!:-)
 
reklama
zolza kiedys musza sie te dzieciaki nauczyc chodzic i wspinac, siniaki to chyba nieodlaczny element. Na Elene bardzo uwazalam, nie pozwalalam jej chodzic po calym domu, wyprobowalam mase skarpetek, pantofli itp, ale ona i tak musiala gdzies guza nabic. Teraz tylko usunelam szklany stolik i niebezpieczne przedmioty i niech sie uczy zycia :-D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry