• 🌿 Kochane/i życzymy Wam spokojnych, dobrych Świąt Wielkanocnych. Takich bez presji, bez „muszę”, bez porównywania się. Niech to będzie czas choć odrobiny odpoczynku. Życzymy Wam ciepła, bliskości i takich małych momentów, w których można na chwilę odetchnąć i pomyśleć: „jest okej”. I trochę więcej łagodności dla siebie, bo naprawdę robicie bardzo dużo ❤️ 🐣 Ściskamy Was świątecznie zespół babyboom.pl
reklama

Rozwoj naszych maluszkow

reklama
Andariel, gratuluję! :happy:

A co do kojca, to u nas jednak będzie potrzebny, biorąc pod uwagę, że czasami mam dwójkę pod opieką, a siusiu trzeba czasem zrobić, obiad przygotować itp. Oczywiście, nie zamierzam zamykać bąbla/bąbli w kojcu na cały dzień! Jednak doszliśmy do wniosku, że dla nas to będzie dobre rozwiązanie.

edit.
Anapi - masz rację, liczę się z tymi guzami, więc w sumie wczoraj też paniki nie było ;-)
 
ja tez uważam, że guzy są nieodłącznym elementem poznawania świata oraz własnych możliwości - jak balansować ciałkiem, jak amortyzować upadki itd. - dlatego wg mnie te ochronne kaski też nie są dobrym pomysłem (aczkolwiek jak młody mi poleciał jak długi uderzywszy głową o - niby zabezpieczony, ale jednak kant - stolika, tuż przy oku, to przez chwilę pomyślałam o takim wynalazku;-) );
 
Andariel- jak zabezpieczony?? własnie- BŁAGAM o wypowiedzi jak zabezpieczyć chatę- jakie zabezpieczenia są konieczne, jakie można odpuścić, bo jednak mają się bąble życia uczyć. Wczoraj, w desperacji już chcieliśmy nogi stołów, krzeseł owijać pianką:-D Ale póki co nie podjęliśmy żadnych środków ostrożności i liczę na Wasze rady:tak:
 
Aestima, czasami Forever podrzuca mi Krysię :-) Mają dzieciaki towarzystwo, choć na razie bardziej bawią się obok siebie, niż ze sobą, ale cieszę się ogromnie, bo przynajmniej będzie mi łatwiej ustrzec się przed wychowaniem rozpieszczonego jedynaka ;-)
 
Andariel- jak zabezpieczony?? własnie- BŁAGAM o wypowiedzi jak zabezpieczyć chatę- jakie zabezpieczenia są konieczne, jakie można odpuścić, bo jednak mają się bąble życia uczyć. Wczoraj, w desperacji już chcieliśmy nogi stołów, krzeseł owijać pianką:-D Ale póki co nie podjęliśmy żadnych środków ostrożności i liczę na Wasze rady:tak:

:-) My mamy metalowe nogi od stołu i Ediś już też zaliczył zderzenie dziąsełkowo-nogowe :-p Ale dzielny jest, szybko przestał płakać - tyko niedługo potem znów zaczął się tam bawić...
 
U nas jak byl okres wchodzneia i "wstawania" po krzeslami (ciezkie debowe), to moja Elena wsadzala tam duze poduchy z sofy. Problem byl troche z kaloryferem, bo mlody chcial przy nim wstawac, staralam sie zastawiac i zaslaniac, ale jak mlody dwa razy dotknal i sie sparzyl to juz sie nie zbliza. Musze tylko zabezpieczyc jeden kontakt i kupic 2 bramki na schody. Aestima wiekszosc koniecznych zabezpieczen "wychodzi w praniu", w koncu kazde mieszkanie jest inne i kazde dziecko interesuje sie czyms innym (dla mnie piekarnik to problem, ale jak wlaczam to zamykam kuchnie).
 
przede wszystkim Adnariel - jeszcze raz tutaj - wielkie gratulacje dla naszego dzielnego Leosia!!! Az sie wzruszylam :) Wspanialy jest!

zolza ale super ze macie towarzyszke zabaw! Ja nawet chetnie bym od czasu do czasu przygarnela drugiego szkraba, Marysia jest w zasadzie malo klopotliwa poki co.

Doris ja tez mysle, ze niebawem nasze maluchy po prostu naucza sie nie slizgac. Marysia robi dokladnie to co Julia Opiera raczki i kolanka odjezdzaja jej w tyl.

Aestima ja chyba odpuszcze ograniczniki kantow na stole, bo mam tych kantow miliony w jednym pokoju. Trudno, Marysia bedzie musiala sie szybko nauczyc co i jak. Chyba ze bedzie prawdziwy hardcore to zmienie zdanie. Ale na pewno kupie zaslepki do kontaktow bo Marysia caly czas podchodzi to porzedluzacza i kabli:( Sto razy dziennie mowie jej ze nie wolno i ona rozumie, wystarczy odpowiedni ton glosu. Ale po chwili znowu probuje i patrzy na mnie czy ja widze. Niestety nie zawsze widze.

Anapi przypomnialas mi o piekarniku. Niestety nie mamy drzwi do kuchni i stary pikarnik ktory wiadomo - grzeje na zewnatrz tak jak w srodku. Bede sie starala uzywac jak Marysia spi.
 
Ostatnia edycja:
reklama
u nas w zasadzie jedynie rogi stołu i stolika są zabezpieczone, bo tam najczęściej bawią się dzieciaki (my mamy jakieś łapki naklejane na mebel - z Ikei, ale co jakiś czas trzeba je wymieniać bo ten klej puszcza chyba i się odklejają);
do tego w nieużywanych, a widocznych kontaktach plastikowe bolce (tez z Ikei), super się sprawdzają; przy Nince mieliśmy jeszcze zabezpieczenia do szuflad w kuchni, ale nam nie tyle chodziło o to, by mała ich nie otwierała z uwagi na jakieś niebezpieczne substancje znajdujące się wewnątrz, co żeby nie wkładała paluszków jednej ręki, przygniatając sobie drugą podczas opierania się - a te zabezpieczenia właśnie tak działają; więc teraz z szufladami nie kombinujemy nic;
oczywiście wszelkie domestosy i cała chemia znajdują sie w jednym miejscu i jest to wysoka półka na ścianie w wc; z uwagi na to, że sama musze upilnowac dzieciaki, nie mogę miec niczego aż tak niebezpiecznego w jakimś dostępniejszym miejscu;
natmiast nigdy nie robiliśmy tak by np. płyty cd chować gdzies wyżej, bo dziecko podejdzie i rozwali; i było tak, że przez pewien czas Nina codziennie robiła wielki rozpierdzielm w płytach, bo sobie je oglądała itd., aż jej przeszło; zaspokoiła ciekawość, nauczyla się, że to nie są zabawki tylko przedmioty mamy i taty i juz się nimi więcej nie interesowała; znajomi, którzy rozwiązywali ten problem przez zabieranie wszystkiego z zasięgu rąk dziecka poprzez umieszczanie gdzieś na górnych półkach znacznie dłużej borykali się z problemem "rozpierdzielu" - bo dziecko gdy tylko dostawało do rąk "zakazane skarby" rodziców, i tak musiało je pomacać, obślinić, podeptać itd.; uważam, że dziecku trzeba pozwolić dotknąć, poznać, ale i od razu tłumaczyć, że akurat tego czy tamtego do buzi nie bierzemy, nie walimy tym o stolik itp.itd. Ale mi długi wpis wyszedł!!!!!
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry