Na krótko przed wyjazdem Edi zaczął chętniej powtarzać różne słowa. Na wyjeździe ciotki wzięły go w obroty i zaczął powtarzać: miau [takie fajne "mijauuu" mu wychodziło :-)], hau [ze śmiesznym "h"], a krowa robi "bwuuuuuuu" ;-) Jedziemy brum brum - moje dziecko wypuszcza powietrze przez zamknięte usteczka i naśladuje świetnie też ten dźwięk.
A co do poruszania się - nie chodzi jeszcze bez trzymania, ale nauczył się wspinać bez problemu na fotele itp., a także tata z babcią [moją mamą] nauczyli go bezpiecznego schodzenia - przez obrócenie się na brzuszek i schodzenie nóżkami, a nie główką w dół. Dziś, dosłownie przed chwilą, odstawił kaskaderkę - wsadził w zęby płaski klocek, wlazł kolankami na gumową krowę do skakania i chciał z niej wleźć na turystyczne łóżeczko... W porę zobaczyłam i zaczęłam go asekurować, chcąc zobaczyć, co zrobi. No szaleniec mały! Nie można go z oka spuścić...