Wiesz co nawet jeśli ten dzisiejszy test byłyby negatywny to nie sądzę, żeby mnie do domu wypisali. Zresztą bała bym się wyjść do domu w tym tc. Pęknięcie gdzieś tam jest i pewnie prędzej czy później znowu mi poleci. Na razie czuje się tu bezpieczniej. Ja do tego szpitala mam ok godzinę drogi więc jeśli coś by się w domu zadziało to trochę by to trwało zanim bym tu dotarła.
Co do starszaka to prowadzimy codziennie videorozmowy. Olek cieszy się, kiedy mąż mu mówi, że będą się łączyć z mamą. Coraz mniej płacze przy kończeniu rozmowy. Dobrze nam robią te kontakty. Także nie jest źle. Przyszły tydzień będzie juz gorszy bo mąż chyba już wróci do pracy i synek raz, że będzie tęsknił za mną a dwa, że będzie tęsknił za mężem. No i póki co moi rodzice nie potrafią prowadzić videorozmow, nie mają aplikacji do tego i jakoś niechętnie są na to nastawieni bo się obawiają, że Olek im będzie płakał w trakcie albo po rozmowie.