Kamilka ja tak ryczałam jak synka urodziłam. No nie mogłam przestać i tak przez ileś godzin. Położne chodziły i mnie oglądały jak jakąś nienormalną a ja dosłownie wyłam. W końcu, któraś przyszła spytać czy czegoś mi potrzeba, czemu się nie cieszę i wogóle. Ja jej na to, że po prostu nie mogę przestać, i że to ze szczęścia i aż się zanosiłam. Jak to usłyszała to zaczęła się śmiać i mówi jak tak to sobie płacz, myślała, że coś złego się dzieje. Potem jak już się uspokoiłam to przynieśli mi synka i wszystko od nowa RYK to wtedy od razu wszystkie położne się śmiały, że ja to jakaś mega wrażliwa jestem.