wiesz ale u nas bylo super, po prostu do samego konca bardzo dobrze. a teraz on chce byc przyjacielem, byc przy dziecku ale nie przy mnie. on za wzor rodziny uwaza rodzicow po rozwodzie i niestety nie widzi w tym nic zlego zeby tata byl raz w tyg. mieszkalismy w 3 ja on i jego mama. jak wyjechalam na 2 dni do moich rodzicow by pomoc przed switami to wtedy po prostu wszystko sie zmienilo, przez te dwa dni wszystko bylo ok, dzwonil pytal jak sie czuje a potem nagle stalo sie. porozmawialismy i doszlismy do porozumienia dla nas obu dobrego, ale niestety po kolejnym dniu z mama byl koniec ni z tego ni z owego, bez klotni, bez niczego. ja nei wiem co to jest czuc sie zle w jego towarzystwie, nie znam klotni wiekszych nie znam niczego zlego. a on nie mieszka sam by tak wygladac. a wygladal jak ktos komu siada psychika znam go wiem ze to co sie z nim dzieje nie jest spowodowane brakiem milosci do mnie a raczej strachem, zagubil sie a nie ma kolo siebie nikogo kto by mu powiedzial co nieco, kto by nim powiedzmy wstrzasnał.