Sama w moim stanie. Gdybym byla sama, ale chciala tego dziecka i nie miala depresji, to pewnie tez wygladaloby to inaczej....
Niestety ja sobie nie wmawiam zadnej depresji, ona jest faktem. Nie lecze sie farmakologicznie, ale bardzo zaluje, ze wczesniej tego nie zrobilam. W ciazy wszelkie depresanty sa niedozwolone, ale jesli usune, to juz nie bede miala wyjscia i wszelka chemia przed jaka w zyciu sie bronilam stanie sie faktem, bo ja raczej ciezko przejde te aborcje... O ile dam rade sie na to zdecydowac, narazie mam tylko termin, w srode wieczorem mam wziac cytotec, a w czwartek rano jechac na zabieg lyzeczkowania macicy z resztek... Nawet przez to wszystko bede musiala przebrnac sama, a wystarczyloby gdyby mnie ktos trzymal za reke. Kolezanka z Polski obiecala, ze bedzie ze mna cala noc na skype..., chociaz tyle...