witajcie brzuchatki;
pare dni temu na naszym forum byla wzawa - az wstyd, bo powinnysmy sie wspierac i dawac rady a nie oceniac inne brzuchatki; zreszta kazda z nas ma inne oczekiwania i od zycia i od "tatusiów"; i fajnie byloby jakbysmy dawaly rady sprawdzone - takie juz z zycia wziete; adwokaci adwokatami, ale prawda jest taka, ze wszystko zalezy (no, moze duzo) od sedziego albo sedziny; chce tylko zdementowac, ze nie jest prawda, ze dzialamy na swoja niekorzysc, jezeli juz teraz bedac w ciazy dostajemy jakies pieniadze od "tatusiow", badz ich bliskich; zreszta same wiecie, ze lekarze, leki, zakupy, juz nie mowiac o naszych zwyklych potrzebach - to wszystko kosztuje i to nie malo; i nie ma sie co wstydzic, biorac te pieniadze; one sie nam naleza;
ja juz jestem na finishu - najprawdopodobniej juz za tydzien bede miala swojego chlopczyka przy sobie; niestety albo stety bede miala cesarke; jakbym tutaj rodzila - to juz na 11 marca mam wyznaczony zabieg; ale sama nie wiem.... "zlitowal sie" nade mna moj tata, ktory jest lekarzem i chyba bede rodzic u niego; niestety ponad 200 km stad; ale za to wiem, ze opieke bede miala najlepsza na swiecie i chociaz z tym mi stres odpadnie, bo ostatnio tez mnie los nie oszczedzal; tylko nie wiem, kiedy tata wyznaczy termin cesarki, bo maluszek jest dosc maly, czyli lekarz przewiduje, ze bedzie mial ok 2500, no moze gora 2800 g, wiec kruszynka; i moze sie tak zdarzyc, ze bedzie chcial jeszcze z tydzien poczekac, bo wiadomo.... kazdy tydzien, to ok 200 g wiecej;
a propos losu, ze mnie nie oszczedzal, to od poniedzialku spotykaja mnie same niemile rzeczy; i jeszcze do tego wczoraj rozwalilam auto, tzn mialam wypadek i najprawdopodobniej auto idzie do kasacji; wiem, stary to byl juz wozik, ale taki wygodny no i .... bardzo mi potrzebny, i teraz kiedy jeszcze jestem w ciazy, no i pozniej, jak bedzie juz maluszek; na szczescie - ja i maluch jestesmy cali - chyba dzieki temu, ze autko jest/bylo duze;
wczoraj caly dzien przeryczalam - bo pod koniec ciazy hormony szaleja i czlowiek jest jeszcze mniej odporny na te wszystkie stresy; mam tylko nadzieje, ze to wszystko nie wplynie na okres po porodzie, ze bede miala sile i nie dopadnie mnie depresja poporodowa;
ale tez i chyba dobra wiadomosc; w zwiazku z tym, ze bede rodzic dziecko daleko, a dziecku trzeba wyrobic akt urodzenia w miejscu urodzenia, no i "tatus" dziecka nie pokazalby sie tam, bo nie chce sie spotkac z moimi rodzicami (zreszta oni nie za bardzo sa zorientowani w sytuacji, a porod to nie czas na ich uswiadamianie), to trafilam na super urzedniczke w USC i jutro jedziemy, zeby juz przed porodem uznal dziecko, i wtedy moge sama zalatwic dziecku po porodzie akt urodzenia bez "tatusia" a on bedzie wpisany jako ojciec; nie wiem, czy jasno to napisalam, ale.... jakby wszystko zostanie ustalone przed narodzeniem i z tym papierkiem ide pozniej zarejestrowac dziecko;;
trzymajcie sie dziewczyny i nie poddawajmy sie; wystarczy, ze los i tak nas juz bolesnie doswiadcza;
milego dnia