Witajcie!
Ja dzisiaj caly dzien bylam mega zajeta. Tez szykowaniem, robieniem zakupow itp do mojego mieszkanka. Mialam pomoc kolezanki ale tez sie nalatalam, nadzwigalam, eh, a jutro jade jeszcze poukladac itp. Lozeczko jak kupie (o zgrozo, tyle u mnie to trwa) to bede musiala sama skrecic, ja znam sie na takich rzeczach,a zreszta nawet nie mam kogo poprosic, by mi pomogl.
Milkada ja mam tak samo. Tez zwalam na hormony, bo chyba kurcze tak jest. Moje wariuja, jednego dnia potrafie sie czuc mega szczesliwa, gory moglabym przenosic, a nastepnego dnia nic mi sie nie chce, czuje sie opuszczona i samotna i mam ochote wyc. A co do eksa, to widzisz twoj nawalil dzisiaj z pomoca, ja od mojego slysze jak to bardzo nie chcialby mi pomoc, ale jak skoro on jest daleko. Phi... jakby to mialo cos zmienic. Wczoraj bylo mi bardzo smutno generalnie i on o tym wiedzial, podniosl na mnie glos w rozmowie. Poczulam sie tym bardzo zraniona, wrecz upokorzona, ze on daje sobie prawo by byc nie milym, dzisiaj napisal sms z przeprosinami. Tez mi cos, ja postanowilam, ze dla mojego dobra bede miec z nim kontakt tylko i wylacznie na temat dziecka. I koniec z pogawedkami... jak widac, jeszcze nie potrafim byc przyjaciolmi tylko, wiec jakies glupie rozmowy na tematy inne, wspominanie konczy sie zle.
Milkada oni nie dorosli i tyle, ja daje szanse na wykazanie sie dawcy w byciu ojcem, ale mam zamiar sprobowac odciac sie od niego jak JA. Postaram sie miec relacje JA - dziecko - on. Bez zadnych korelacji pomiedzy nami... I dzisiaj optymistycznie w to wierze.
Dobrej nocki dziewczynki.