AdiLea - Nie czuję się osobą, która przywraca wiarę w męską populację... Po prostu tak jestem nauczony... Może dlatego, że u mnie w domu nie zawsze się przelewało... I może dlatego obrałem w życiu wartości na których mogę bardziej polegać... Wiem, że nie mogę zmusić do tego by być kochanym... Tylko Ja jestem zawieszony w przestrzeni... Bo tak naprawdę nie wiem co będzie dalej, a M. kazała mi czekać... Czekam 2 lub 3 miesiąc już... I tak naprawdę wiem, że tracę cenny czas, ale może ona musi się zastanowić, nie wiem... Który powinien być spędzony z rodziną... Ja czuję, że chciałbym zobaczyć jak ktoś się stara o mnie... O to by ze mną być... Ale nic się nie dzieje... Nie załamuje mnie to... Daje mi to jeszcze więcej siły i wiary w to, że to Ja na końcu będę wyżej... Bo przecież 4 lata, które minęły to były moje starania o lepsze jutro... A druga kwestia to ta, że im dłużej się czeka, im dłużej Nas druga osoba odpycha, tym mniej chcemy mieć wspólnego z tą osobą (nie mówię, że uczucie wygasa, ale czujemy się po prostu skrzywdzeni)... Ostatnio tylko czekałem aż zadzwoni... Nawet mogła zadzwonić z pretensjami, byle bym słyszał głos... Teraz nie czekam na telefon... Znajomi mnie odwiedzają, bo tak naprawdę to teraz oni mnie wspierają niż Ja ich...
kabaretka - świetny pomysł z tym Twoim spotkaniem z Zuzą76 może razem we dwie jak porozmawiacie będzie Wam lżej... bo macie podobne sytuacje...
zuza76 - przykre jest to, że cierpią Ci co chcą... przestałem się przejmować opiniami innych ludzi o mnie... zacząłem robić to co chcę... staram się każdą chwilę zająć by nie myśleć... człowiek, żeby czuł się szczęśliwy musi czuć się potrzebny... a po drugie... nie martw się... miłość jest przewrotna... i Ci którzy teraz Nią gardzą będą mieli karę w przysłości... i Ja wiem to w 100%...