czesc dziewczyny,tez jestem samotna mama, moja coreczka ma juz prawie 7 miesiecy..zostalam sama juz w czasie ciazy i wiem co przezywacie..chyba nie ma nic gorszego niz byc sama w ciazy..potem po porodzie tez jest ciezko..ale jak wezmie sie na rece malenstwo to czlowiek jest taki szczesliwy..ojciec malej bardzo chcial miec rodzine, dzieci..a jak okazalo sie ze jestem w ciazy to bardzo sie zestresowal..o byle co na mnie krzyczal...ja bylam przeszczesliwa..ale on mnie szybko sciagnal na ziemie..mieszkalam wtedy i pracowalam w Londynie..potem zwolnili mnie z pracy to juz wogole zaczal sie koszmar..wyzywal mnie od najgorszych..grozil mi..powiedzial ze mnie w nocy udusi..nieraz cale noce mnie szarpal i opowiadal co zrobi mi i mojej rodzinie..nie wiem on jakis psychicznie chory jest..pochodzi z patologicznej rodziny..ja strasznie zle znosilam ciaze..wymiotowalam kilka razy dziennie i nic nie moglam zjesc..gdy wrocilam w koncu do Polski bo juz mialam dosc to tylko dzwonil i mnie wyzywal..cale noce przeplakalam..bo zostalam bez srodkow do zycia ..nie wyslala mi ani grosza..i tak cala ciaza to byl jeden wielki koszmar..obiecywal ze mnie odwiedzi ale nie przyjechal..urodzilam w 36 tygodniu przez cesarke mala wyladowala na intensywnej terpaii z wylewem i niewydolnoscia oddechowa..tez wtedy nie przyjechal..pomagali mi znajomi i rodzina..tak sie balam ze malenstwo z tego nie wyjdzie on zadzwonil tylko raz i spytal sie co z dzieckiem..mialam wrazenie ze ucieszylby sie gdyby mala nie przezyla..ah szkoda gadac coza dran..wyrzucil moje wszystkie rzeczy ..teraz mi grozi zebym do sadu nie szla..sam sie bawi i mu tam niczego nie brakuje a ja zyje na granicy ubostwa..nie wiem skad sie takie kanalie biora ??? to przerazajace ze jest nas tak wiele..samotnych matek..samotnych w ciazy..plakac mi sie chce jak patrze na moja niunie, ona spi slodko i jeszcze nie wie ze jej niby ojciec jej nie kocha..dziewczyny musicie byc silne i uciekac jak najdalej od tych drani..to nie prawda ze cos sie zmieni jak taki dziecko zobaczy..ten moj byly widzial mala raz jak miala 4 miesiace..i obiecal ze nas zabierze ze nas juz nie zawiedzie..ze bedzie pomagal..ale jak zwykle nie zrobil nic..martwi sie tylko o siebie..musicie ich olac..i myslec tylko o malenstwie..a najwazniejsze to miec spokoj w czasie ciazy..ja glupia strasznie sie stresowalam i rozpaczalam i moze przez to za szybko urodzilam i mala cierpaiala tak dlugo w szpitalu..

