Mamoot bedzie pewnie tak jak pisze Noemi ssanie przez rekawiczke;-) Ja by dobrze te rekawiczke przymocowala zeby jej przypadkiem nie sciagnal sobie do buzi...
A u nas nie wiem w sumie czy dobrzez czy zle. Od przedwczoraj Julek budzi sie ne jedzonko kolo 4 tzn. budzi sie i bez papu ani rusz. A po jest roznie bo wczoraj pospal do 6.30 i dalej strajkowal a dzis jest juz 8.30 i wiem ze sie obudzil bo slysze jak wzdycha i sie wierci ale jest spokoj:-) Szkoda mi troche bo dwa tygodnie temu budzil sie jak w zegarku 0 23.30 na papu a potem spal do 6-8. Potem mial tydzien ze spal bez jedzenia (z krotkimi pobudkami naturalnie bo inaczej to byloby za dobrze;-) a teraz znow mu sie zachcialo tylko o innej godzinie:-( Byloby duzo lepiej zeby to byla ta 22.30.
No ale ogolnie nocki sa w miare ok. Do calkowitego przesypiania to cos czuje ze nam daleko ale nie jest zle.Ale dnie jak zwykle tragedia. Wczoraj probowalismy samodzielnego usypiania w dzien i skonczylo sie na 2 godzinach walki i placzu , jedzonku i spanniu na kolanach:-( W sumie caly dzien pzrzez to zmarnowany. Dziwne ze ten sposob sprawdzil sie w nocy a w dzien nie.
A u nas nie wiem w sumie czy dobrzez czy zle. Od przedwczoraj Julek budzi sie ne jedzonko kolo 4 tzn. budzi sie i bez papu ani rusz. A po jest roznie bo wczoraj pospal do 6.30 i dalej strajkowal a dzis jest juz 8.30 i wiem ze sie obudzil bo slysze jak wzdycha i sie wierci ale jest spokoj:-) Szkoda mi troche bo dwa tygodnie temu budzil sie jak w zegarku 0 23.30 na papu a potem spal do 6-8. Potem mial tydzien ze spal bez jedzenia (z krotkimi pobudkami naturalnie bo inaczej to byloby za dobrze;-) a teraz znow mu sie zachcialo tylko o innej godzinie:-( Byloby duzo lepiej zeby to byla ta 22.30.
No ale ogolnie nocki sa w miare ok. Do calkowitego przesypiania to cos czuje ze nam daleko ale nie jest zle.Ale dnie jak zwykle tragedia. Wczoraj probowalismy samodzielnego usypiania w dzien i skonczylo sie na 2 godzinach walki i placzu , jedzonku i spanniu na kolanach:-( W sumie caly dzien pzrzez to zmarnowany. Dziwne ze ten sposob sprawdzil sie w nocy a w dzien nie.

Tzn. Kciuka za bardzo nie ssał, ale i tak pobudka była o 4.00 rano.
Teraz jednak widzę, że był to dobry pomysł - Marcinka nie rozprasza skrzypienie kanapy, chrapanie mojego męża:-) , wstawanie do toalety itp. Karmienie bez zmian - pobudka dwa razy w ciągu nocy, ale po jedzonku od razu zasypia i ja też wracam do łóżka.
więc nie mamy gdzie Martusi przenieść :-) hehe... Ale gdybyśmy mieli taką możliwość, to pewnie też byśmy spróbowali, bo wiele razy czytałam i słyszałam, że dziecko w swoim pokoju śpi spokojniej, dłużej i w ogóle lepiej. No ale cóż, na razie nie spróbujemy niestety.