u nas w swieta Mati spal rekordowo dlugo w ciagu dnia nawet ciurkiem 2 godz 15 min ato dlatego ze byl wymeczony, wysamolocikowany i chodzil spac o 22...
a teraz mam nocny sajgon, budza go w kolko pryki ale jakie...i w kolko do cyca, czasem smoczek zadziala, nad ranem biore go do naszego lozka bo juz nie mam sily wstawac w kolko...
nie wiem czy to kwestia przyzwyczjania sie do stalych pokarmow, o co chodzi....buuu tez juz padam ze zmeczenia...
i zastanawiam sie tez nad kaszka....