Używasz bardzo starej przeglądarki. Nasza strona (oraz inne!) może nie działać w niej dobrze. Naprawdę czas na zmianę na przeglądarkę, która będzie bezpieczna i szybka, na przykład darmowego Firefox, albo darmową Operę. Obie są bardzo szybkie, bezpieczne i wygodne.
nie wiem czy ten sluz to czop ja go mam tak jak Kira tyle ze dluzej.
Zolty jest od jakis 3 tygodni. leci i leci i nie ma konca .Przy skorczach jest go wiecej i jest wtedy bardziej bialy a nawet przezroczysty.
Ale lekarz powiedzial ze mam czekac na krwisty
Poszłam sobie na zwykłą kontrolną wizytę 25.07 i okazało się, że nie ma już szyjki i jest rozwarcie na 5 cm. Gin kazała od razu do szpitala no i pojechałam po rzeczy i do szpitala wieczorkiem. Trafiłam prosto na porodówkę, ale nie było odpowiednich skurczy no i rano przenieśli mnie na patologie. Tam sobie poczekałam do 27.07 no i trafiłam ponownie na porodówkę. Od ok 9.30 do 16.00 były skurcze bolesne ale rozwarcie powolutku się powiększało. No i w końcu doszło do 8 cm i stanęło. Od 16.00 bolało już bardzo mocno no i tak się męczyłam do po 21.00. Nie chcieli przyśpieszać bo to dużo przed terminem no ale w końcu doszli do wniosku, że jeśli przyśpieszą to raptem o kilka godzin no i w końcu podali mi oksytocyne. O 21.30 urodziła się moja kruszynka, która okazała się sporą kruszynką jak na miesiąc przed terminem (3480 kg i 54 cm). Wpisali, że to wcześniaczek bo miała niedojrzałą skórę i zabrali ją na dogrzanie. Dopiero rano mogłam do niej pójść. Miała podawaną glukoze. jak w końcu mi ją oddali to w dniu wyjścia dowiedziałam się, że podwyższyła się żółtaczka i zostajemy na nagrzewanie No i w końcu tydzień po porodzie 03.08 udało nam się przyjechać do domku
Acha nacinali mnie i rana przez dwa dni fajnie się goiła a później niestety się "zaparzyła" i umierałam z bólu przez kolejne kilka dni. Na szczęście teraz juz jest dobrze
Ale się rozpisałam
ładnie nam sie poniedziałek zaczął.moze teraz się cos ruszy:-)
ja bym chciala zeby moja mała jutro zechciala sie ze mna spotkac,fajnie by było bo ja sie urodziłam 14 i ona tez by była,no ale u mnie to mało prawdopodobne:-(
od wczoraj wieczora chyba mi strasznie hormony buzują,wieczorem sie wkurzyłam na mojego A. i zaczełam ryczec,dzis tez jestem wkurzona,najchętniej bym cos rozwaliła zeby sie wyładowac
Kasia niestety my już tak mamyA może dzidzia Ci nespodzianke zrobi i bedzie z wami:-)
Jak moja randka nie przyniesie rozdwojenia to ja na nic już nie liczepozostanie cieeeeeeerpliwie czekać