syska - nie denerwuj się na zapas! na pewno wszystko będzie dobrze

, pójdziecie do kardiologa to się wszystko wyjaśni.

Może to przewód z życia płodowego jeszcze się nie zamknął? Leżałam w szpitalu na sali z dziewczyną, której synek właśnie miał niedomknięty ten przewód. (on zanika u urodzonych dzieci, funkcjonuje tylko w życiu płodowym) ja wychodziłam w 3 dobie, a ona z synkiem tydzień, bo lekarze monitorowali serduszko, żeby wyszli jak już się zamknie ten przewód. Napisz nam co powiedział kardiolog, jak wrócisz z wizyty!
Claudi - dzięki Bogu, że nic Wam się nie stało!!!! Moja teściowa też mnie namawia, żebyśmy do nich przyjechali. Powiedziałam, że nie, bo Wiktoria jest malutka i oni mogą przyjechać do nas. Nawijała mi przez telefon chyba z 10 minut, że ona chce żebyśmy przyjechali...


Wkurzała mnie tym gadaniem

!! Nawet mężowi nie mówiłam, bo by się na Nią wkurzył. Ona czasem ma takie głupie pomysły. Wykręciłam się lekarzem i połóżną

U Ciebie, to inna sytuacja, bo odległość wielka, to Twoi rodzice i maluszek starszy. A jej trudno 120 km przejechać!!
W ogóle, to ona założyła, że my do nich przyjedziemy na Boże Narodzenie i zostaniemy do Nowego Roku. Nie słucha, jak mówię, że to nie jest powiedziane. (ja nie chcę jechać, ale na dzień, czy dwa, to jeszcze ok, ale na 10??) brrr....
musiałam troche pomarudzić
