reklama

Sierpień 2012

reklama
Asia dzięki za uwagę odnośnie ziemniaków. Nie wiedziałam o tym. Bardzo rzadko zdarza mi się tak robić, ale jak zobaczyłam ile mi Tymek śpi to wiedziałam że jak pójdziemy na spacer (a mieliśmy iść do prababci coś jej podbrzucić) to nie wyrobię się z obiadem jak wrócimy. A tak to przyszliśmy do domu, ja wstawiłam ziemniaczki a Tymek do cyca. Potem mały do łóżeczka a ja wszamałam wielki talerz obiadu. Jak sobie nałożyłam to stwierdziłam że na pewno tego nie zjem bo to porcja jak dla mojego M. ale o dziwo zjadłam wszyściutko :-) a niech Tymek ma z czego ciągnąć :-)
Jeśli chodzi o pomidorówkę to ja też jem i żadnych niepokojących oznak nie widzę. Nawet w szpitalu dawali nam pomidorową, no i położna też mówiła że można. Zresztą ona stwierdziła że zupy to można wszystkie oprócz kalafiorowej, fasolowej i grochowej.
 
Dziewczyny,wasze dzieci śpią grzecznie w swoich łóżeczkach? My cycujemy w dużym łóżku i w nim ładnie zasypia. Jak tylko go odkladam do jego łóżeczka to koniec spania. Znaczy 10min i marudzi. W naszym łóżku prześpi 3h,a w swoim za chiny... jakieś rady?
 
gorgusia, moja śpi chociaż już parę nocy spała z nami, teraz znów u siebie. W ogóle mam złote dziecko oprócz 2 dni kiedy marudziła, je śpi, tuli się do mamusi, taty i tak znów zasypia. Dziś zaliczyliśmy pierwszy chustowy spacer, jednak czuć, że się nosi ponad 4 kg:-)

Nie wiem co Ci doradzić, ignorować płacz? , o ile nie jest przeraźliwy, przytulić, ponosić i znów spróbować położyć do łóżeczka?
 
Ostatnia edycja:
Gorgusia, ja też się zastanawiam, gdzie jest ta granica, przy której należy już postawić ją dziecku, że tak powiem. Nasza mała dała dziś czadu. Od wstania do 16 był ryk jakich mało, dosłownie momentami się darła, oczywiście z przerwami na cyca i zmianę pieluchy. Nie wiem, co w nią wstąpiło... Czy coś ją bolało, czy odreagowywała niedzielę i nalot rodzinny, czy zjadłam coś, przez co była niespokojna. Tak czy inaczej jestem po tym skonana autentycznie i wypalona. Odechciało mi się jedzenia czegokolwiek, bo jak mam mieć po tym takie przeboje, to ja dziękuję. Gorgusia, tak czy inaczej wydaje mi się, że noworodki mają ogromną potrzebę bliskości, poczucia, że są blisko rodzica i wydaje mi się, że należy im to zapewnić. Ale nie wiem, gdzie kończy się ta granica niestety... Ostatnio na podobne dylematy koleżanka odpowiedziała mi, żebym tuliła ile się da swoje dziecko i żebym się nie bała błędów wychowawczych, bo one się i tak pojawią, prędzej czy później. Może ma rację... Sama nie wiem, nie mam jeszcze głowy, by to wszystko ogarnąć, dużo się dzieje...

Dziewczyny jak radzicie sobie z tym nawałem pokarmu? Jak nie odciągnę sobie mleka, to tak mi piersi twardnieją, że masakra (nie mówiąc o bólu, który odczuwam). Słyszałam jak zwykle odmienne opinie - że jak się używa laktatora, to się robi złą robotę, bo cycek dostaje informację, żeby produkować więcej mleka i tak też robi. Więc lepiej zastosować tabletki na spowolnienie laktacji. Ale czy wtedy się jej nie zaburzy? Matko, ile pytań ma młoda matka. I co z tego, że książki. Wszystko trzeba na spokojnie samemu przetrawić.

A co do jedzenia, to kompletnie już nie wiem, co i jak. Jedni mówią, że dieta oszczędnościowa, drudzy, że trzeba jeść w miarę normalnie, żeby też organizm dziecka powoli przyzwyczajać. Z tego, co piszesz Asia, to Ty jesz dużo różnorodnych produktów i Twoja Ula nie ma po nich sensacji. Ale czy od początku tak jadłaś? Czy dopiero po tygodniu, dwóch, trzech wprowadzałaś kolejne produkty? No bo np. dżemy, konfitury (brzoskwiniowa, morelowa...) Zawierają te składniki - brzoskwinie, morele, które niby są odradzane w trakcie karmienia... Jak wobec tego obserwujesz to wszystko na własnej skórze? Asia, a jak wrażenia po tym chustowym spacerze? Jaką masz chustę do noszenia?

Dziewczyny, kiedy zaliczałyście pierwszy spacer z Waszymi dziećmi? My chcieliśmy naszą Lilę dziś zabrać, ale była tak marudna i płaczliwa, że było to nie do zrobienia.

Jutro przychodzi położna. Mam nadzieję, że mi trochę pomoże. Muszę tylko zapisać sobie wszystkie możliwe pytania do niej, bo tak na żywca to pewnie połowę zapomnę.

Oj nie sądziłam, że te pierwsze dni będą tak ciężkie, zwłaszcza, gdy nie do końca rozumie się i rozpoznaje sygnały własnego dziecka. A ono płacze i płacze i płacze i końca nie widać.
 
Ostatnia edycja:
gorgusia u mnie tak samo jak u Ciebie. W dzień jest w stanie spać wszędzie byle nie w łóżeczku, a w nocy u nas. tylko mnie to nie przeszkadza, starszy tak miał do 3 miesiąca, a potem było łóżeczko:-)
 
Też słyszałam, że do trzeciego miesiąca dziecko jeszcze aż tak nie koduje tego wszystkiego. Choć nie mam co do tego pewności. W ciągu dnia Lili najlepiej jest na rękach, nie lubi być odkładana do łóżeczka lub gondoli z wózka (choć na początku nie miała z tym problemu). Teraz jest trochę inaczej, bo nie chce za bardzo spać z dala od nas.... Mam nadzieję, że z czasem się jej to zmieni.
 
reklama
Dzięki dziewczyny. Może jednak spróbujemy spać razem,bo ja już jestem strasznie zmęczona... w nocy od 2 do 6 wisi na cycu i wtedy jest że mną w łóżku. Spokojnie zasypia. Ja go do łóżeczka i nawet nie zdążę zasnąć,a juz muszę wstawać,bo jest "eee".
Na rękach jest zupełnie spokojny. Nie drze się tylko postękuje. Wydaje mi się,ze Kacper nie chce być sam i stąd ta niechęć do łóżeczka.
Korzystamy z monitora oddechu i w naszym lozku nie ma jak go użyć... ale ja będę czuwać,wiec powinno być ok.
Co do diety to ja mocno uważam. Jem biszkopy, chudy rosół, rybkę z warzywami na parze, kanapki z sopocką i tyle chyba. I czuje się taaaka zmęczona.
Spacer mamy zaliczyć jutro :) czyli w tydzień od urodzenia.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry