reklama

Sierpień 2013

Ktr - kurcze, strasznie duża ta gorączka :( Mogłoby się to już skończyć...

Agata
- jak ja mojemu powiedziałam, że lepiej kupować wcześniej, bo dziecko może się wcześniej urodzić, to on stwierdził, że on jest dobrej myśli i nie bierze czegoś takiego pod uwagę :szok: (a potem od 7 miesiąca straszyli mnie możliwością przedwczesnego porodu)
I ze mną na sali w szpitalu leżała dziewczyna, która opowiadała, że swoje pierwsze dziecko (bo jak ja ją poznałam to urodziła kolejne) urodziła w 8 miesiącu i też nic nie mieli, a mąż miał kilka dni żeby wszystko skompletować - na szczęście ona miała dość dokładną listę rzeczy, których potrzebowała :-D
Hmm...a wózek jego zdaniem czemu nie jest przez pierwszy miesiąc potrzebny? Bo jesienią czy zimą to faktycznie, po tygodniu-dwóch zaczyna się spacery, ale w środku lata bez wózka?:szok:
 
reklama
ktr, ale biedny ten twój Szymuś... i strasznie długo go trzyma... Jak twój brzuszek biedaku? Może jedna jak do rana nic się nie zmieni pojedźcie z nim na IP, żeby się wam biedula nie odwodnił...:shocked2:
 
Ktr, kurcze - nie znam się na chorobach dzieci, ale trzymam za Was mocno kciuki!!!

Zaczarowana, no na pewno go to przeraża... On jest gdzieś w środku chyba ciągle małym chłopcem i do tego niepoprawnym optymistą.

Po ślubie jesteśmy 3 lata, razem 8, znamy się 15. Ten kryzys, czy jak by to tam nazwać, trwa właściwie w tej formie od....ślubu. Naprawdę fajnie było przez pół roku, później tendencja zniżkowa. Nie ukrywam, kocham go ponad życie i nie wyobrażam sobie, żebyśmy mogli nie być z sobą. I wiem, że on myśli tak samo. Ale począwszy od tego, jak zapomniał o pierwszej rocznicy ślubu, troszkę się posypało. No i mimo, że nadal jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi, chyba coś w nas przygasło. Mam nadzieję, że znów zapłonie...

Jaaaa.... lody bym zjadła... lody pomagają na taki humor.



Edit: Domi, no bo przecież dziecko można na rękach nosić, a ze szpitala pewnie na kolanach zamiast w foteliku przywieźć...
Co do wczesnych porodów - przecież to się czasem po prostu zdarza i nic na to nie poradzimy! a ja wolałabym mieć przynajmniej w takiej sytuacji spokojną głowę.
 
Ostatnia edycja:
Aj z tymi chłopami, mój tak samo miał... jak tylko cos wspomniałam o ciuszkach, wyprawce czy wogóle o czymkolwiek to zaraz zmieniał temat a mi sie ryczeć chciało, bo ja bym tylko o tym mogła gadać, oglądać i kupować. Teraz już jest troche lepiej, bo sam mi pokazuje linki do róznych rzeczy dla malucha i nawet wczoraj chcial wozek kupic:szok: ale jeszcze do maja poczekamy... ale zeby nie bylo za różowo to mu dzisiaj powiedziałam, że od kilku dni mnie wszystko swedzi i naczytałam się o choleostazie to on do mnie, że sobie wymyślam choroby....

Nikt baby nie zrozumie tylko druga baba;-)
 
toska- śliczne imię, nawet mi przyszło do głowy ale T kręci nosem...
A trzecie nie wchodzi w grę bo prawdopodobnie już nie będę mogła zajść, a poza tym ciąża jest dla mnie zbyt wyczerpująca psychicznie....

domi-jak będzie jak mamusia to na 100% zdziecinnieje- miałam 6 lat jak mój brat się urodził a tak jak on na wieczór piłam butle i w wózku chciałam jeździć:-D
 
Jagoda, jak mnie swędziało... i mówiłam że może to cholestaza to też mój kochany małż twierdził że przesadzam i wyolbrzymiam, i że tą ciążę "przeżywam jak mrówka okres"... dwa dni chodziłam ofukana... To typowe ... bez względu czy to pierwsz, trzecia czy piąta ciąża.... Dziękować bogom za forum:-) i koleżanki forumowiczki...
 
Agatko, ja ci powiem ze to co ci sie dzieje w związku to jest chyba norma... My byśmy chciały i umialy utrzymać romantyzm czy jakaś taka spontanicznośc przez całe życie, jednak faceci (90% bo napewno znajda sie wyjątki) nie myślą w naszych kategoriach... Ja wiem ze na mojego zawsze działa jak udaje ze przestaje mi zależeć (odwołany ślub działa do tej pory) i dałam mu wyraźnie do zrozumienia że to ze jestem w ciazy czy nawet ślub nie są gwarantem ze z nim zostanę, jak coś sie nie zmieni.. Jak facet wie ze ty sie starasz i swiata poza nim nie widzisz to poprostu traci zainteresowanie...a facet to samiec i lubi polowac.. I zaczęłam przyjmować jedna taktykę, zaczęłam zachowywać sie jak on :))) jak on sie nie interesuje dzieckiem to przestań sie interesować nim.. Nie zaczynaj rozmowy, nie pytaj czy jest głodny, jak mu minął dzień etc... Skoro zachowuje sie jak dziecko, potraktuj go jak dziecko - w najgorszym wypadku wyciągnij najgrubsza broń i zapytaj go otwarcie czy jego zachowanie ma na celu doprowadzić do waszego rozstania...myśle ze to może być zimńy prysznic który go obudzi
 
Iza, kurde, tego też już próbowałam i nic! nie staram się przesadnie od roku, bo po prostu nie mam już siły. I to wygląda tak, że nie dzieje się kompletnie NIC. Czasem ma sporadyczne 'zrywy' i przez trzy milisekundy jest lepiej, a potem wszystko wraca do normy. Smutnej i dość byle jakiej najczęściej.
Ja myślę, że musi mu samo przejść, albo ja się przejdę gdzieś...

Nic nie jest wieczne.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry