reklama

Sierpień 2013

Zenia, powinno mu się zmienić, człowiek do swoich dzieci ma inne podejście. Ja jestem kobietą, a czasem denerwuje mnie płacz innych dzieci, nie wyobrażam sobie abym musiała cudzemu dziecku pupę umyć z kupy , bo mnie szarpie na wymioty, nic na to nie poradzę. A przy Maksie mogłam robić wszytko "z zamkniętym oczami"
Nie nadawała bym się na nianie, absolutnie.
 
reklama
Witam się
tu niestety szaro, buro i wiosny nie widać, a od dziś miało by ciepło.

Agata nie przejmuj się mój też w ogóle nie interesuje się przygotowaniami, ciuszkami, wózkami itd., zostawił to mi, do niedawna to twierdził, że wszystko się kupuje po porodzie, na szczęście odmieniło mu się gdy moja siostra była w zagrożonej ciąży, oni chyba po prostu tak mają, że nie czują dziecka, nie mają dolegliwości więc nie potrafią sobie wyobrazić. Co do wyjść to mój mąż ma podobnie nie zorganizuje sam wyjścia skoro wszystko się układa to nie ma takiej potrzeby. A z facetami to czasami jest tak, że muszą się czegoś wystraszyć np. mój nie chciał iść przed ślubem na kurs tańca bo po co, po ślubie mojej siostry sam mnie ciągnął i pytał kiedy możemy się zapisać.

Agata z tym imieniem to chyba u nich chyba nie przejdzie, bo mam wrażenie, że to że nosimy dzieci to ich zasługa w 100% i dlatego oni chcą sami imię wymyśleć :-)


Ktr jak Twój synek? Gorączka już spadła?


Zaczarowana, Zenia trzymam kciuki za wizytę


Zenia powiedz mu, ze go też czeka zmienianie pieluch, ja jak mojemu powiedziałam, że idziemy do szkoły rodzenia, to on pyta się a po co on ma iść a ja mu na to, że po to, żeby umiał pieluchy zmieniać, minę miał boską :-)

Mój pojechał dziś na delegację i wraca dopiero w piątek, więc czeka mnie samotny tydzień, dobrze, że w weekendy będzie.
 
Kamu - to mi żadne kupki, pieluchy czy ulewania nie straszne, tyle "obcych" dzieci przerobiłam, że już wszystko mi jedno :-) Za to wymioty i mojego własnego sprawiają, że mi się wszystko cofa :sorry2:
 
Czesc dziewczyny :-D
u mnie tez piekne sloneczko!
gardlo juz nie boli, katar malenki ale kaszel kurcze sie zaczyna

Dziewczyny zdrowka dla chorujacych dzieciaczkow :-D
Zaczarowana Zenia powodzenia na wizytach ;-)

Agata Zaczarowana tez mialam kryzys w malzenstwie, skonczyl sie on rozwodem, ale podnioslam sie i poznalam kogos, kogos z kim jestem juz 5 lat, a od maja 2012 r jestesmy malzenstwem, oboje po przejsciach i tez jest raz lepiej raz gorzej... Kurcze faceci!!!
Moj maz chce pomagac przy dziecku jak sie urodzi, zgodzil sie na konkretny model wozka i kolor, co do ciuszkow nie szalejemy jeszcze ;-) bo sporo ciuszkow czeka u moich siostr:-)

Milego dnia
dostalam ksiazke od znajomej i zaczynam codzienne cwiczenia ;-)
''Porod aktywny'' Janet Balaskas
 
Hej Wam :-)

Wczoraj byliśmy w sali zabaw tak jak mówiłam. Jednak nie było za kolorowo ..
Po pierwsze w tej sali byliśmy po raz pierwszy (bo zawsze do innej jeździmy) no i niezbyt nam ta sala do gustu przypadła. Co prawda mamy ja blisko domu ale ubogo tak jakoś tak i wszystkie maszyny są za dodatkowe pieniądze. :shocked2:
Po drugie właśnie w związku z tymi maszynami synek wciąż chciał 2zł i tym sposobem byśmy tam majątek zostawili. Nie pozwalaliśmy mu i była histeria - bo on chce !! Boże jaki wstyd :confused:
Byliśmy tam ponad 3godziny a i tak przy zdaniu - idziemy już - mały w szał ze NIE ! I znów się wszyscy patrzyli :-(
Luudzie...
A no i nie dodałam jeszcze tych wszystkich słodkości w sklepiku by kusic dzieci - o to też były wojny..

Zdecydowanie wolimy tą drugą sale zabaw chociażby ze względu na te darmowe maszyny ..

A dziś Mąż zrobił nam niespodziankę i wziął wolne :-D mały też został w domu więc czekam z jaką inicjatywa wyjdzie na dzisiejszy dzień :-)
 
zenia jest tak jak pisze Kamu przy swoich dzieciach jest inaczej,mój zmieniał pieluchy,w sumie to nie miał wyjścia bo od 4 miesiąca zostawał z małą na cały dzień,ale były takie sytuacje że nie dawał rady,kiedyś mała się posr**a po pachy zdjęła sobie pampersa ,kupa była wszędzie w ustach w uszach smoczek cały w gó***e no masakra ja ją pod pachy wzięłam i ją niosę jak go zawołałam to jak to zobaczył to wylądował z głową w kiblu :-D no ale ja musiałam dać radę wsadziłam Lenę pod prysznic i wymyłam brrr :szok:
Allme właśnie to że oni się nie wtrącają jest całkiem przydatne :tak:,a czasem można to jeszcze wykorzystać
domi myślę że większość par właśnie w tym momencie przechodzi kryzys,wtedy nasze życie i związek zmienia się bezpowrotnie jak pojawia się maleństwo,ale nie można się poddawać jak to się przetrwa to potem jest dobrze,my nauczyliśmy się korzystać z życia mając dziecko i w niczym nam to nie przeszkadza,zawsze kochaliśmy góry teraz nie chodzimy we dwójkę ale w trójkę i chcemy żeby nasze dzieci też to pokochały
ktr jak synek?Dużo zdrówka dla niego!
Ja już po śniadanku,zaraz jakiś deserek i trzeba dom ogarnąć.
Może jest tu jakaś kreatywna dusza i podpowie mi w co mogę ubrać małą na dzień wiosny bo mają pokaz mody wiosennej,póki co mam legginsy w kolorowe paseczki różową spódniczkę tiulową różowe trampki za kostkę i opaskę z czułkami i nie mam pojęcia co z tego zrobić :baffled:
Maciejka pocieszę cię że moja mała też jazdy robi,przy ludziach jeszcze jej się nie zdarzyło ale w domu często,ona ma charakter po moim mężu i lubi stawiać na swoje,wczoraj byliśmy u znajomych którzy mają o 4 letnią córcię,Lena non stop nią rządziła do kąta ja stawiała,a jak mała leżała na podłodze na brzuchu to ta stanęła jej na plecy :szok:(nie wiadomo czy nie świadomie czy specjalnie) także też lekko z nią nie mamy.
 
Ostatnia edycja:
Cześć Dziewczyny!

Nareszcie Was nadrobiłam. Produkcja na forum w zastraszającym tempie.
Współczuję wszystkim migrenowiczkom :( trzymajcie się dziewczyny. Życzę też zdrówka wszystkim chorym dzieciaczkom!

CO do angażu Męża w przygotowania do narodzin - póki co ja robię drobne zakupy ciuszkowe i czasem w sklepie pytam go o opinię. NIe ma z tym problemu, że już coś kupuję. Ustaliliśmy , że wyprawka i potrzebne sprzęty ( wózek, łóżeczko) muszą być do końca czerwca w domu :) Nie ma z tym problemu i zgodził się, więc póki co pytamy o opinie znajomych, obserwujemy wózki na mieście.

Jesli chodzi o pomoc w domu - ja raczej wyraźnie zaznaczam, ze potrzebuję jego pomocy i np podłoga należy do niego, ja się do niej nie dotykam.Pranie pól na pól, ubieranie pościeli i firanki to też zadania męża. Dużo rozawiamy i jasno precyzujemy ( szczególnie ja , bo wiem , że Mężuś się nie domysli) co nam nie pasuje, co nas boli, rani i w czym potrzebujmey wsparcia. Jak na razie po ślubie jest lepiej niż przed i znajomi mówią, że miesiąc miodowy trwa - ale to nie przychodzi samo i wymaga pracy...

Na Okęciu piękne słoneczko, pozdrawiam ciepło!
 
Witam poniedziałkowo:-) Chłopaki wyprawione do szkół, ja już obleciałam przychodnię, bo starszy coś na basenie załapał, typu grzybica, więc dermatolog, na szczęście będzie żył:szok: Tylko maść dostał.. No i młodszego do poradni dyslektycznej na kontrolę, bo może mu się dysleksja cofnęła... Rany co za durne przepisy, no ale to z serii, ucieli pacjentowi rękę, ZUS sprawdzi czy nie odrosła....
Właśnie dzwonili z pracy, że już się stęsknili, a tak poważnie, muszę kilka razy pojechać, uporządkować kilka spraw...:sorry2: Chcę mieć spokojną głowę.

Ktr, jak synuś? No i jak Ty się czujesz? Zenia, &&&&&& za wizytę. Ja dzisiaj też mam połówkowe... Całą noc mi się już śniło to usg, najpierw miałbyć syn, później się przebudziłam i w drugim śnie już była córka... Może to jakieś prorocze dla Ciebie, że będzie parka, bo u mnie nie jest to realne:-) Najważniejsze żeby zdrowe, ale strasznie to przeżywam, a przecież to głupie bo już płci nie zmieni... A dziś od rana strasznie szaleje po brzuchu.

Agatka, jak dzisiaj? Lepiej?

Zenia, swoje się inaczej odbiera... Ja też tak mam że irytują mnie płaczące dzieci w sklepach, czy kościele, moje też mnie irytują, ale to inny rodzaj irytacji... Ale zobaczysz mąż będzie zmieniał pieluchy, wcinając kolację...i nie będzie mu przeszkadzać....
 
reklama
Maciejka - niestety, większość miejsc przeznaczonych dla dzieci to straszne wyciągacze pieniędzy :/ Mój syn na szczęście nie skumał jeszcze o co chodzi w tych wszystkich automatach, bo w naszej ulubionej sali zabaw też jest ich pełno...

Franek - to na mnie nawet takie dzieci obsrane po pachy nie robią wrażenia, w żłobku uodporniłam się na wszystko :-D A z tym, że facet inaczej podchodzi do swojego to prawda, mój M od początku bez oporów obsługiwał Jaśka (na początku zmiana pieluchy zajmowała mu pół godziny ale się nauczył:-D), za to jak opiekujemy się córką siostry, to dopiero od niedawna nie ma oporów żeby ja umyć czy iść z nią do łazienki - ale pewnie to też dlatego, że to dziewczynka ;). A co do stroju na dzień wiosny - może do tego jakieś skrzydełka i będzie motylek? :-)

Ja się właśnie umówiłam na połówkowe - dopiero 2 kwietnia, nie wiem jak ja wytrzymam te 2 tygodnie!:szok:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry