Malami
ze mną w pierwszej ciąży to było tak...
... najpierw wszystko było ok...
... później okazało się, że zarodek rozwija się za wolno (np. miał mieć 6 mm, a miał 1), serduszko wychodziło "+/-" (tak pisali w badaniach), nigdy nie byli pewni czy bije czy nie, (to też w dużej mierze zależy od dokładności sprzętu) ...
leżałam plackiem, brałam leki i co tydzień na USG przeżywałam prawdziwy koszmar,
ale małe się wywzięło i dzisiaj to już pyskować zaczyna
...
Trzymam za Was kciuki, żeby się udało !!!
A tak z innej beczki, to chcę się poradzić co można brać na koszmarny ból głowy ?
w końcu jutro Sylwester, a ja go chyba przeleżę...
ze mną w pierwszej ciąży to było tak...
... najpierw wszystko było ok...
... później okazało się, że zarodek rozwija się za wolno (np. miał mieć 6 mm, a miał 1), serduszko wychodziło "+/-" (tak pisali w badaniach), nigdy nie byli pewni czy bije czy nie, (to też w dużej mierze zależy od dokładności sprzętu) ...
leżałam plackiem, brałam leki i co tydzień na USG przeżywałam prawdziwy koszmar,
ale małe się wywzięło i dzisiaj to już pyskować zaczyna
Trzymam za Was kciuki, żeby się udało !!!
A tak z innej beczki, to chcę się poradzić co można brać na koszmarny ból głowy ?
w końcu jutro Sylwester, a ja go chyba przeleżę...

Nie wiem co mam z sobą zrobić. Rozmawiałam z moją gin i mówiła, że mam poczekać do pon i wtedy zbada mnie i zobaczymy. Nie ma co powtarzać badań tak szybko. Biorę Duphaston cały czas i czekam. Nie obserwuje na razie u siebie jakiegoś pogorszenia. Może delikatnie bardziej plamię. Bólu brak. Kurcze tak bym chciała by to był tylko psikus ze strony mojej fasolinki. Staram się trzymać i myśleć pozytywnie!